Recenzja filmu Gladiator 2

UWAGA! RECENZJA ZAWIERA SPOILERY!

 

Pierwsza część Gladiatora została nakręcona dwadzieścia cztery lata temu. Znam się dobrze na filmach i umiem rozpoznać dobry film czy chałę. Gladiator był dobrą produkcją. Bałem się, że Gladiator 2 będzie odgrzewanym kotletem. Na szczęście myliłem się.

Teraz będzie trochę „Mody na sukces”. Głównym bohaterem jedynki był odważny Maximus (Russell Crowe).Niestety ginie on w finałowej walce z podłym i wrednym Kommodusem (zagrał go aktor znany z kultowej roli Jokera, który jest dla mnie filmem wybitnym jak Titanic, Avatar czy Pasja). Śmierć Maximusa widział Lucius. Był on wnukiem cesarza Marka Aureliusza i prawowitym następcą tronu po śmierci wuja Kommodusa. Ze względów bezpieczeństwa chłopiec musiał opuścić Rzym.

I to właśnie Lucius jest głównym bohaterem dwójki. Scenarzysta i producenci oraz spece od marketingu stwierdzili, że nie ma sensu „wskrzeszać” zabitego Maximusa i wylansowali nowego bohatera. Według mnie zrobili ten zabieg bardzo dobrze. Ponadto Russell Crowe ma obecnie sześćdziesiąt lat i nie pasowałby do roli gladiatora, który powinien być młody, dobrze zbudowany i trochę naiwny, a nie doświadczony.

Od pokazanych w Gladiatorze wydarzeń minęło dwadzieścia lat. Lucius, który naprawdę nazywa się Hanna znalazł schronienie w Numidii i tam założył rodzinę. Jednak czułe chwile z żoną, która jest doskonałą łuczniczką i wojowniczką przerywa atak Rzymian. Przewodzi nimi rzymski generał Marek Akacjusz.

Film rozpoczyna się atakiem rzymskich okrętów na twierdzę barbarzyńskich, ale odważnych Numidyjczyków. Scena walki wbija w kinowy fotel. Trochę odbiór psują polskie napisy, które były według mnie za duże, ale po kilku minutach oczy przystosowały się do tej wzrokowej tortury.

W trakcie walki zostaje zabita żona głównego bohatera. Jednak ten zwrot akcji był do przewidzenia. Odpowiedzialny za jej śmierć był wspomniany generał Akacjusz. Widział to Hanna (od tej pory tak go będę nazywać, bo wtedy Hanna nie wiedział kim jest i nie znał swojego prawdziwego, rzymskiego imienia – Lucius).

Hanna poprzysiągł zemstę. Był niewolnikiem, więc zemsta musiała poczekać. Sytuacja zmieniła się, gdy wraz z innymi jeńcami wojennymi miał walczyć na małej arenie o swoje życie z pawianami. Tak dobrze przeczytaliście – pawianami. Małpiszony były wściekłe i miały ostre i długie jak wampiry kły. Bez problemu przegryzały się w szyje nieszczęśników.

Podczas tej masakry Hanna udowodnił, że ma jaja i byle wściekły małpiszon go nie uśmierci. Bohaterem zainteresował się bogaty i wpływowy handlarz niewolników, który szkolił ich na gladiatorów. Wspomniany łowca niewolników nazywał się Makrynus. Grał go Denzel Washington. Aktor znany bardziej z pozytywnych ról filmowych, a w Gladiatorze 2 był czarnym bohaterem (dosłownie i w przenośni, bo ten aktor jest czarnoskóry).

Główna akcja filmu ma miejsce w rzymskim Koloseum. Muszę przyznać, że ten symbol rzymskiego zepsucia żądnych krwi mieszkańców Rzymu w filmie został widowiskowo przedstawiony.

Teraz najważniejsze – widowiskowość walk na arenie. Igrzyska miały trwać dziesięć dni. Pierwszego dnia Hanna wraz z kilkoma gladiatorami miał zmierzyć się z mistrzem areny. Żeby nie było tak łatwo wspomniany i opancerzony gnojek siedział na wielkim nosorożcu, który taranował innych gladiatorów.

Hanna w tej walce w końcu użył mózgu, a nie sile mięśni i czekał na atak nosorożca. Gdy niebezpieczny zwierz miał już zmasakrować młodego gladiatora, ten rozpylił piasek i w ostatniej chwili odskoczył. Piasek oślepił i zdezorientował nosorożca, który z impetem przywalił w ścianę areny.

W filmie, według mnie, jest za mało krwi – nie dziwicie mi się, bo recenzję pisze żądny krwi Wampir. Oglądając film chciałem, by sceny walk były brutalne na maxa. Tymczasem oprócz przebijania mieczami czy włóczniami ciał gladiatorów na wylot momenty drastyczne to „tylko” dwie odcięte głowy i na koniec filmu odrąbana mieczem ręka. Trochę czułem niedosyt, bo w filmie nie wykorzystano w pełni potencjału walki bronią białą.

Ale dość narzekania na krew. W filmie liczył się rozmach walk. Z lekcji historii wiem, że niektóre amfiteatry mogły częściowo zostać zalane wodą dla symulacji walk morskich. W Gladiatorze 2 twórcy filmu wzorowali się na bitwie pod Salaminą. Sekwencja tej walki to najlepsza scena z filmu. Dodatkowym atutem tej symulacji były rekiny, które pływały na arenie i zjadały rannych wojowników, którzy wpadli do wody.

Podobało mi się przedstawianie głównych antagonistów. Oprócz czarnoskórego Makrynusa, który okazał się bezwzględnym w walce o władzę w Rzymie zwyrodnialcem, przypadło mi do gustu sposób ukazania cesarzy. Byli to dwaj bracia. Okrutni i zepsuci. Chorzy i traktujący siebie jak bogów.

Film jest poważny. Nie znajdziecie w nim śmiesznych scenek czy dialogów, które u widza rozładowałyby napięcie między walkami.

Pisząc recenzję Gladiatora 2 postanowiłem nie pisać o tym co łączyło Hanny z Lucyllą i nie opisałem nieudanego spisku w celu obalenia zwyrodniałych cesarzy przez Marka Akacjusza. Zepsuło by to przekaz filmu, a widz nie jest głupi i od razu wszystkiego się domyśli. Inna sprawa, że ta relacja między bohaterami jest bardzo naiwna.

Jednak napiszę szczerze, że Gladiator 2 jest dobrym filmem, który warto zobaczyć.

Film oceniam na 8/10

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Conie rok temu
    Raczej niemal kompletne streszczenie, niż recenzja, ale że recenzji mało czytam, więc i tak dzięki, bo zaoszczędzę kasę na bilet. Pozdro.
  • Vampire Fangs rok temu
    Cieszę się, że byłem pomocny. Pozdrawiam😉
  • Senograsta rok temu
    dobrze wiedzieć o czym jest, ale jedynka nie była dla mnie atrakcyjna, więc pewnie i to nie będzię. Dzięki, dobra robota. poszedłbym na coś do kina. A mnie się podobał Obcy Romulus. Wcale nie kicha, aktorstwo nie gorsze niż w Prometeuszu, czy w samym Obcym pierwszym. Kosmos, kolory i on,oni , fajne jaszczurki. Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania