Refleksja 2 (wersja poprawiona)
na ile w wiecznym niebycie
na tyle w wiecznym bycie
istniejemy
w chaotycznym zgiełku wygasłych potrzeb
unosimy milczące ciała odziane w szaty
trzepotem ptasim układane niczym pióra
dla zmylenia duszy drżącej w odwłoku ciała
poza czasem
tchnieniem Absolutu z niebytu wyłonieni,
promiennym blaskiem w niemocy obracamy
przepastną otchłań, której chłodny powiew
rozsiewa w myśli dreszczu mglistych kropli
otchłań niebytu w niemocy
w pełni miłości i mocy Najwyższego trwamy
wbrew odpryskom ziemi wirujących w powietrzu
w żebraczym skłonie, w miarę sił, wypatrujemy
porzuconych śladów życia na martwej skorupie
Tego, który jest bez imienia
w Bogu trwamy poza czasem
w blasku Jego chwały
ciemność otchłani rozświetlającej
dzięki Jego mocy
w Bogu bez imienia
a nieskończone dzieła pochodzą z Niego
przeciw nicości
przywołane Jego mocą
dzieła, które nie są Nim samym
lecz pochodzą z Niego
Absolut bez imienia
a Jego moc przeciw niemocy
w nieskończonym bycie
Majestat, którego blaskiem Jego miłość
imieniem Jego — Ten, który Jest przeciw niebytowi
w nieskończonym Majestacie miłości i mocy
Komentarze (3)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania