Refleksja
Refleksja
Ludzki naród mnie czasami tak wkurwia, że trudno sobie to wyobrazić. Najpierw biorą psa ze schroniska i nie chodzi tutaj o to patoschronisko w Sobolewie, mówię ogólnie.
Dają takiemu psu nadzieję na nowy, lepszy dom a potem, oddają, tłumacząc się przy tym, bo jest trudny .
Czego, kurwa, się spodziewali, biorą psa z takiego miejsca, w którym był bity do krwi i jest nieufny względem nowego właściciela.
Człowiek swoim zachowaniem, najpierw bierze, potem oddaje, znów bierze i znów oddaje, pogłębia tylko traumę tego zwierzęcia.
Ja wcale nie dziwię się takiemu psu, że warczy, gryzie, jest agresywny lub boi się dotyku ludzkiego.
Pies sam w sobie nie jest zły, to człowiek robi z niego potwora. Choćby tresowanie do walk, dla mnie to jest niewyobrażalne, chore okrucieństwo. Wtedy ludzie krzyczą, że pies się na nich rzucił, że zagryzł dziecko lub drugiego psa. Kto jest temu winien? Nie pies, tylko człowiek, bo człowiek zrobił z niego agresywne zwierzę.
To, że pies nie mówi, nie znaczy, że nie czuje strachu i bólu, ani że nie pamięta tego, co mu ktoś wyrządził.
Ludzie, wczujcie się w sytuację tych psów, które czasem wiele lat siedzą za drucianymi kratami, a nie raz nawet od szczeniaka.
Sami nie chcielibyście być odcięci od świata zewnętrznego za pomocą drucianej siatki bez dostępu do telefonu, internetu, pieniędzy, a zamiast wygodnego łóżka mieć drewniana buda.
Sama miałam świnkę morską, całą białą, która była po przejściach i to bardzo poważnych. Była zwierzęciem laboratoryjnym, na którym przeprowadzano testy. Miała futro całe w strupach, odpadało i pękało jej, miała też padaczkę oraz paznokcie u łapek tak przerośnięte, że wbijały się w poduszki. Z zębami było podobnie, ale mama jej je obcinała. Nie można jej było łapać od tyłu, bo zaraz wbijała zęby w dłonie. Aż boję się pomyśleć, przez jakie piekło musiała przejść.
Gdy stała się zbędna to razem z towarzyszami niedoli została oddana chłopcu, który miał sobie na nich zarobić, sprzedając je na rynku.
Jak dobrze pamiętam kupiłam ją za 5 zł od niego bez najmniejszej wahania kupiłam ją od niego.
Też mogłam przejść obojętnie obok tego chłopaka świnkami morskimi, ale tego nie zrobiłam i bez chwili zastanowienia wzięłam.
Też mogłam powiedzieć, że jest zbyt trudna i nie daję rady dla tego ją oddaję do sklepu zoologicznego, ale tego nie zrobiłam.
Bo ja wyznaję zasadę, że jak biorę zwierzę do domu to jest ono ze mną do końca.
Pusio, go tak go nazwałam dawał się brać na ręce, ale nie ufał nam do samego końca.
Jak ja oglądam na Facebooku te zwierzęta patoschroniskach, czy nawet od prywatnych ludzi rolników urzędników jak oni mogą traktować tak psy?
Bo do czego to jest podobne, żeby pozwolić, aby obroża wzrastała psu w szyję. Albo jak oglądam te psy z interwencji łańcuchowej wychodzone, że widać zebra i kręgosłup. To mi się normalnie nóż w kieszeni otwiera.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania