Hmm, coś innego, dłuższego. Tematycznie mi bliższego.
Pytanie czy znowu nie zmyli mnie narrator i tekst się nie okaże zapozyczonym punktem widzenia? Kawą czegoś, co przeżyła lub tego, do czego się odnosisz ;)
Nie mniej, droga którą obierasz jest mi podprogowo bliższa.
Piękno i estetyka jest cudowną podwaliną pod "tąpnięcie". Chyba przez pryzmat zachodzących kontrastów.
Podoba mi się.
Ale ładne, podoba mi się chociaż daleko, daleko mi do tego żeby oceniać twoje teksty. Na pewno uderza, moim zdaniem - celnie, a więc trafiło i do mnie.
Pozdrawiam :)
A mówią na mieście, że yetti pozbawiona uczuć.
A tu maj, miłość i łzy, i sople, i w końcu śmierć.
Czyli pochowajcie mnie razem z miłością, która umarła.
Przyznam, że gdyby nie podpis, to pomyślałabym, że autorką jest pasją.
Bardzo w jej klimacie.
No cóż, nie trafiłaś w ''co autor miał na myśli'', ale każda interpretacja cieszy... Widzisz, Aisak jestem wszechstronna, nie ma co dusić się w jakichś ramach, kiedy świat stoi otworem...
Muszę przyznać, że jesteś w formie, albo po prostu jesteś "natchniona".
Tekst ma wydźwięk dość smutny.
Ciężko mi napisać, że do mnie trafia. Bardziej tu pasuje, że przeze mnie przemawia.
Można gdybać: "gdyby dało się cofnąć czas", ale...
Trafiłaś w ten element muru, w którym jest malutka szczelina.
No proszę, to tekst, który naprawdę cieszy. Treść, szczególnie tak zwane "otwarcie", czyli pierwsza zwrotka, od razu przykuwa uwagę, a ciąg dalszy po prostu wciąga ;-) Świetnie się czytało, pozdrawiam, piąteczka!
Jedno, co zawsze widać w tych wierszach to doskonałe obycie z prostymi, powszechnie używanymi związkami frazeologicznymi z dużą niemocą i nieudacznictwem poprzerabiane na język pseudopoetyckich figur. "nie podnosiły żadne słowa" to oczywiście nieudolnie, dziecinnie przetworzone "słowa, które podnoszą na duchu". "Parząca pokrzywa na otwartej ranie" to żenująca egzaltacja z najgorszego okresu wczesnego romantyzmu niemieckiego, podobnie zresztą jak "wiszące na gałęziach łzy". Porównywanie kropel rosy, czy deszczu do łez jest w literaturze tak ograne, że dziś zakrawa już o legalny plagiat. Przejście do zimowego krajobrazu przez pokazanie zamieniającej się wody w sople jest tak prostym zabiegiem, że aż zahaczającym o literackie prostactwo. Niestety, nie ratuje tekstu indukcyjne przejście z bieli zimowego krajobrazu do bieli szpitalnej sali. Natomiast puentowy trup nijak ma się do reszty, no chyba, że to krytyka szpitalnej obsługi. Odczucie emocjonalne to pełen zażenowania dla odbiorcy infantylny melancholijny smutek nastolatki, która obejrzała smutny film i potem napisała wiersz.
Wielokrotnie sugerowałem Ci nie wprost, abyś popracowała nad sobą, nad budowaniem wizji świata i dopiero potem nad stylem przekazywania obrazu tej wizji. Abyś pouczyła się języków obcych, nauk ścisłych, poczytała trudniejsze książki. Musisz więcej się uczyć, a mniej pisać, więcej słuchać niż mówić. Pracuj nad sobą proszę, przede wszystkim nad myśleniem i formą wypowiedzi bo zapędzisz się w kozi róg wiecznych kompleksów. Bardzo, bardzo słaba praca.
Nachszon ja wiem, że masz w tym mózgu szeroką przestrzeń i szczerze mówiąc bardzo Ci współczuję z tego powodu. Nie wiem czy to się leczy, ale bardzo możliwe. Dlatego dla własnego dobra powinieneś coś z tym zrobić.
Zamiast skupiać się na innych i bić pianę, zrób człowieku coś dla siebie. Powodzenia życzę
Komentarze (18)
Lubię trudną poezję, dającą do myślenia. 4 :)
Hmm, coś innego, dłuższego. Tematycznie mi bliższego.
Pytanie czy znowu nie zmyli mnie narrator i tekst się nie okaże zapozyczonym punktem widzenia? Kawą czegoś, co przeżyła lub tego, do czego się odnosisz ;)
Nie mniej, droga którą obierasz jest mi podprogowo bliższa.
Piękno i estetyka jest cudowną podwaliną pod "tąpnięcie". Chyba przez pryzmat zachodzących kontrastów.
Podoba mi się.
Spokojnie, Can. To już moje... jak to mówi, Neurotyk - z duszy...
Dzięki za komentarz.
Ale ładne, podoba mi się chociaż daleko, daleko mi do tego żeby oceniać twoje teksty. Na pewno uderza, moim zdaniem - celnie, a więc trafiło i do mnie.
Pozdrawiam :)
Każdy może ocenić, w tym względzie nie ma żadnych ograniczeń... a za to, że trafiło - dziękuję.
Więc okazało się, że jednak nie da się żyć bez powietrza.
Czy ja kiedykolwiek twierdziłam inaczej?
A mówią na mieście, że yetti pozbawiona uczuć.
A tu maj, miłość i łzy, i sople, i w końcu śmierć.
Czyli pochowajcie mnie razem z miłością, która umarła.
Przyznam, że gdyby nie podpis, to pomyślałabym, że autorką jest pasją.
Bardzo w jej klimacie.
No cóż, nie trafiłaś w ''co autor miał na myśli'', ale każda interpretacja cieszy... Widzisz, Aisak jestem wszechstronna, nie ma co dusić się w jakichś ramach, kiedy świat stoi otworem...
Odkrywcze...
Bravo.
Muszę przyznać, że jesteś w formie, albo po prostu jesteś "natchniona".
Tekst ma wydźwięk dość smutny.
Ciężko mi napisać, że do mnie trafia. Bardziej tu pasuje, że przeze mnie przemawia.
Można gdybać: "gdyby dało się cofnąć czas", ale...
Trafiłaś w ten element muru, w którym jest malutka szczelina.
Gdyby można było cofać czas, to nikt nie musiałby przechodzić przez zachód słońca... dziękuję, Elorence,
No proszę, to tekst, który naprawdę cieszy. Treść, szczególnie tak zwane "otwarcie", czyli pierwsza zwrotka, od razu przykuwa uwagę, a ciąg dalszy po prostu wciąga ;-) Świetnie się czytało, pozdrawiam, piąteczka!
Dzięki, Artbook.
Jedno, co zawsze widać w tych wierszach to doskonałe obycie z prostymi, powszechnie używanymi związkami frazeologicznymi z dużą niemocą i nieudacznictwem poprzerabiane na język pseudopoetyckich figur. "nie podnosiły żadne słowa" to oczywiście nieudolnie, dziecinnie przetworzone "słowa, które podnoszą na duchu". "Parząca pokrzywa na otwartej ranie" to żenująca egzaltacja z najgorszego okresu wczesnego romantyzmu niemieckiego, podobnie zresztą jak "wiszące na gałęziach łzy". Porównywanie kropel rosy, czy deszczu do łez jest w literaturze tak ograne, że dziś zakrawa już o legalny plagiat. Przejście do zimowego krajobrazu przez pokazanie zamieniającej się wody w sople jest tak prostym zabiegiem, że aż zahaczającym o literackie prostactwo. Niestety, nie ratuje tekstu indukcyjne przejście z bieli zimowego krajobrazu do bieli szpitalnej sali. Natomiast puentowy trup nijak ma się do reszty, no chyba, że to krytyka szpitalnej obsługi. Odczucie emocjonalne to pełen zażenowania dla odbiorcy infantylny melancholijny smutek nastolatki, która obejrzała smutny film i potem napisała wiersz.
Wielokrotnie sugerowałem Ci nie wprost, abyś popracowała nad sobą, nad budowaniem wizji świata i dopiero potem nad stylem przekazywania obrazu tej wizji. Abyś pouczyła się języków obcych, nauk ścisłych, poczytała trudniejsze książki. Musisz więcej się uczyć, a mniej pisać, więcej słuchać niż mówić. Pracuj nad sobą proszę, przede wszystkim nad myśleniem i formą wypowiedzi bo zapędzisz się w kozi róg wiecznych kompleksów. Bardzo, bardzo słaba praca.
Nachszon ja wiem, że masz w tym mózgu szeroką przestrzeń i szczerze mówiąc bardzo Ci współczuję z tego powodu. Nie wiem czy to się leczy, ale bardzo możliwe. Dlatego dla własnego dobra powinieneś coś z tym zrobić.
Zamiast skupiać się na innych i bić pianę, zrób człowieku coś dla siebie. Powodzenia życzę
Bardzo dobra autocharakterystyka. Innymi słowy, napisałaś o sobie
Nuncjusz a siebie nie widzisz? Szkoda.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania