Rejs
miała przed sobą
tylko parę chmur
płynących po lustrze jeziora
jakby niebo rzucało na taflę
parę białawych koślawych łajb
horyzont obejmował ramionami
drzewa
pijane od wiatru
kołyszące ramionami
ubranymi w zwiewne suknie
tam na granicy dwóch błękitów
między żywiołami
czuła rozsypane cząstki siebie
w tym rejsie
pozbiera je wszystkie
mokre wyschną
razem ze wzruszeniem
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania