Rejs
miała przed sobą
tylko parę chmur
płynących po lustrze jeziora
jakby niebo rzucało na taflę
parę białawych koślawych łajb
horyzont obejmował ramionami
drzewa
pijane od wiatru
kołyszące gałęziami
ubranymi w zwiewne suknie
tam na granicy dwóch błękitów
między żywiołami
czuła rozsypane cząstki siebie
w tym rejsie
pozbiera je wszystkie
mokre wyschną
razem ze wzruszeniem
Komentarze (6)
dałoby się powspominać. przy tym obrazku rozkołysanych drzew w objęciach wiatru.
Ale... no właśnie, lustro fajnie, ale tuż, tuż pojawiła się ...tafla wody. Skąd ja to znam.
Userko temperamentna, te ramiona horyzontu zajmujące się ramionami drzew wydają się być przesadne. Drzewa zostaw, horyzont, jeśli konieczny, to bez ramion super:)
Witaj Ireneo😉a faktycznie nie zauważyłam dzięki za czujność☺️☺️
Bardzo liryczny i ładniutki. Elo ¬‿¬
Dziękuję☺️☺️❤️
Po prostu mistrzostwo. Zachwycająco piękny wiersz na 5+lub 6.
Witaj Sokrates😉dzięki wielkie…
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania