Rejs

miała przed sobą

tylko parę chmur

płynących po lustrze jeziora

 

jakby niebo rzucało na taflę

parę białawych koślawych łajb

 

horyzont obejmował ramionami

drzewa

pijane od wiatru

kołyszące ramionami

ubranymi w zwiewne suknie

 

tam na granicy dwóch błękitów

między żywiołami

czuła rozsypane cząstki siebie

 

w tym rejsie

pozbiera je wszystkie

mokre wyschną

 

razem ze wzruszeniem

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania