REJS UCZUĆ
Statkiem chwiejnym po szerokich wodach pływał,
Fale — szersze niż horyzont — łukiem omijał.
Bujnął, ruszył, skarb wypatrzył na wyspie,
Mil było sporo, lecz podjął rękawicę.
W rejsie mijał kamienne, wielkie stosy,
Jak ludzkie głosy — w pamięci na wszelkie skosy.
Runęły, dały lekcje i wspomnienie,
Z wędrówki po świecie, przebytej dzielnie.
Już mil nie było, metrów brakowało,
Na widok skarbu coś go rozczarowało.
Bowiem fale tam — nienaturalnie wielkie,
Statek na morzu spokojnym bujał się chwiejnie.
Stojąc przy skrawku, przypomniał sobie nagle,
Jak stabilne z kamienia potrafią być żagle.
Spojrzał za siebie, wziął parę w rękę,
Przywiązał do kijka i wpłynął w wody głębsze.
Płynąc — rozpłynął się w nim człowiek,
Zobaczył przy skale cień cudzych powiek.
Za późno stworzył to, co miał żeglarz drugi,
Na zawsze stracił obraz z tych wód długich.
Zrozumiał jednak, że przeszkody i fale
Nowe lekcje wyryły trwale na skale.
I tak pływa po morzu własnych uczuć,
Dziękując głazom za każde z tych ukłuć.
Nie boi się już, że złota nie zdobędzie,
Bo mądrość i gotowość — na właściwe przybędzie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania