Reportaż z przyszłości

Ilość gąb do wykarmienia i utrzymania przy życiu przekroczyła możliwości planety. Rosnąca nieustannie wielkość populacji i nie nadążająca za nią wielkość produkcji, bo zasoby surowców – na wyczerpaniu. W ślad za tym kurczące się w przeraźliwym tempie zasoby żywności. Rosnące nieustannie zanieczyszczenie planety i niemal nie działająca opieka zdrowotna to tylko ważniejsze przyczyny, dla których należało podjąć tą unikalną dla całego globu decyzję. Do pracy zaprzęgnięto najpotężniejsze systemy obliczeniowe i w efekcie przygotowano do operacji, niezbędne środki techniczne, materialne i ludzkie. Mimo oporów Ludzkość z pomocą maszyn dokonała przełomu. Oczywiście zginęły przy tym miliony – to było nieuniknione, przy radykalnej zmianie obowiązującego od tysięcy lat systemu. Był to jednak jedyny możliwy wybór.

Nowa Era zaczęła się od likwidacji pieniądza, podatków, hierarchii służbowych. Nadrzędną wartością stała się przydatność dla gatunku Homo, a jej miernikiem czas.

Każdy człowiek otrzymał pulę dwustu lat życia. Korekty tej bazowej wielkości dokonano ustalając historię genetyczną poszczególnych osobników, obniżając stosownie do prognoz przydatności społecznej jak i długości życia poprzedników. O reszcie, a więc okresie przyszłego trwania żywota, decydował samodzielnie zainteresowany. Uczono go tego od chwili narodzin. Jeśli żył w sposób społecznie przydatny – licznik zwalniał. Jeśli chciał korzystać z dóbr nie dając Ludzkości nic w zamian – licznik przyspieszał. Każdy oddech to emisja dwutlenku węgla – licznik odejmuje z puli kolejne jednostki i przelicza je na sekundy, minuty, godziny, dni. Każdy łyk wody to zmniejszenie zasobów i zwiększenie zanieczyszczenia – licznik odejmuje kolejne jednostki. Każda godzina snu ponad przewidzianą normę – jednostki uciekają. Każdy łyk wódki – dużo jednostek. Działka koki – więcej jednostek...

A z drugiej strony; nietypowe, nowe rozwiązanie problemu – licznik zwalnia, współdziałanie w grupie – podobnie, dokonanie ważnego dla społeczeństwa odkrycia – licznik zwalnia jeszcze bardziej...

Niepotrzebna jest hierarchia. To co robisz wynika po pierwsze z potrzeb społeczeństwa w którym żyjesz i po wtóre z twoich najlepszych predyspozycji ustalanych najpierw jako informacja o genetycznych uwarunkowaniach, a potem w drodze obserwacji każdego twojego ruchu i działania bądź zaniechania. Potrzeby społeczne są ustalane przez permanentnie udoskonalane maszyny obliczeniowe, jako funkcja zebranych informacji. Masz predyspozycje do tworzenia algorytmów? Pomożesz usprawnić metodę sortowania danych. Lubisz reakcje chemiczne i fizykę ? Opracujesz nowatorską metodę renowacji starych pamięci, co pomoże sięgnąć wstecz w genetykę obecnie żyjących. Każde z tych działań wydłuży ci życie. Dostajesz mieszkanie będące cudem nanotechniki, a równocześnie niezliczoną ilością sond obserwujących każde wahnięcie twoich nastrojów. Ten lokal jest twoim aniołem stróżem – zmienia nie tylko temperaturę, ale skład chemiczny atmosfery wewnętrznej, dostarczanych ci pokarmów, bodźców zewnętrznych, a wszystko po to, abyś był optymalnie wypoczęty i pełen ochoty do działania. Meble, całe wyposażenie - to wyłącznie sprawa twojej woli. Nano ściany są w stanie zrobić każdy pożądany przez ciebie sprzęt. Nikt jednak nie zmusza cię do robienia czegokolwiek. Dzięki postępowi i radykalnemu zmniejszeniu się liczby ludzi na Ziemi nie grozi ci ani głód, ani żadne, poza tobą samym, zagrożenie. Jesteś całkowicie wolny i tylko ty decydujesz o tym jak długo będziesz żył. Aby spowolnić nieodwołalne możesz przecież zamiast do kawiarni pójść do pobliskiej anihilatornii i pogawędzić z tymi, którzy mając trzydzieści lat dotarli do informacji, że zostało im jeszcze dwadzieścia cztery tysiące oddechów, czyli za dobę przestaną oddychać. Twój licznik, za to działanie zwolni proporcjonalnie do poświęconego anihilowanym czasu.

Oczywiście samo przejście ze stanu żywego do przedmiotu przydatności społecznej odbywa się humanitarnie. Utracjusz dostaje lek po którym zapada w głęboką narkozę. Części przydatne są zabierane dla biorców. Za wyjątkiem mózgu, którego wady powodującej aspołeczność się nie naprawia. Mózg zasypia po kolejnej fali narkozy i trafia jako półsurowiec do produkcji białek.

Malkontenci narzekają jednak, że jest w tym wszystkim jakieś oszustwo, bo w liczniku nie uwzględniono wartości pobieranych, bądź co bądź, za życia utracjusza organów i części. No cóż. Wady Ludzkości polegającej na wiecznym niezadowoleniu, mimo postępu nie udało się jeszcze zlikwidować.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • Pasja 27.06.2017
    Mam nadzieję, że nie doczekam takiej przyszłości. Dwieście lat życia i czas jego miernikiem. Znając nasze przywary narodowe, na pewno coś wymyślimy żeby jednostki tak nie uciekały. Praca przedłuża życie, lenistwo skraca. To prawie tak jak dzisiaj, nie doczekasz się nigdy emerytury, bo czas ucieka. Sondy to nic innego jak inwigilacja obywatela. Nic nie wspominasz o miłości i przywrócenie naturalnym. Ile jednostek zabiera seks, bo to jest używka jak wódka i narkotyk. Pozdrawiam
  • KarolaKorman 28.06.2017
    Straszny scenariusz wymyśliłeś :( Ludzie często dobrze po dwudziestce dopiero precyzują swoje cele i umiejętności. Może pod presją byłoby inaczej. Seks? Ja zastanowiłam się czy są tam dzieci i skąd się biorą, kto je wychowuje? A rodzina? Może w takim świecie jest tylko jednostka, nie syn czy córka. Z drugiej zaś strony ilu jest na świecie takich, których można by było nazwać nierobami tylko zabierającymi tlen. Myślę jednak, że do takiego stanu rzeczy nie dożyję :) 5 :) Pozdrawiam :)
  • Karawan 29.06.2017
    Dziękuję za odwiedziny i pozdrowienia. Obszerniej w części dwa ;))
  • Jared 01.07.2017
    Ultrasocjalizm, przypomina mi nieco teksty Zajdla. Nie jestem fanem odkrywania kart w pierwszym rozdziale-prologu, niemniej bardzo zręcznie to napisane. Liczyłem wprawdzie, że przemycisz swój specyficzny idiolekt, tymczasem napisałeś bardzo rzeczowo i, hmm, hierarchicznie. Ciekawe, ale wstrzymam się z oceną, aż dotrę do fabuły jako takiej :P
  • Karawan 01.07.2017
    Dziękuję za wizytę i komentarz. Jesteś kolejną Osobą, która dostrzega w moim pisaniu podobieństwo do Zajdla. Nigdy Go nie lubiłem. Był dla mnie za oschły, za mało detaliczny,...To niedobrze, że jestem podobny :(
    Wolałbym pisać inaczej - może jeszcze zdążę się poprawić.Dzięki :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania