Republika Kongo kocha ludzi

Wyobraź sobie rzekę Congo, 11 km i Matadi,

malutki port, gdzie broń trafia w swoje miejsce.

Ja i ona, afrykańska piękność, kontrast: jej czarne usta

i mój kurewsko biały kutas. Nie masz takiej wyobraźni,

jaki byłem wtedy podjarany.

 

Później już tylko kłopoty, pijany policjant z kałasznikowem,

dziwne przesłuchanie, kradzież zegarka i moja ucieczka na statek.

Niemiecki kapitan zapytał zdawkowo: zabiłeś kogoś?

Rano ktoś chciał mi sprzedać diamenty, całe szczęście, że

mieliśmy problem z silnikiem i coś mi umknęło.

 

Już na pełnym morzu chief oddał mi paszport,

w lodówce znalazłem schłodzone whisky i woreczek:

liścik był krótki – Rotterdam, adres ci znany, odnieś,

chyba, że nie chcesz żyć. Chciałem.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania