ROBAK
Podniosłeś kamień.
Tkwiłam pod nim,
ukryta w kokonie nieistnienia.
Bezpieczniej być niewidzialnym.
Wyciągnąłeś mnie.
Słońce strasznie oślepia.
Nie znam deszczu na twarzy,
tylko ciepłe błoto ziemi.
Strach oblepia.
Powierzchnia wydaje się groźna.
Ludzie przemoknięci gniewem.
Wiatr dyszy ironią.
Poprowadź mnie.
Odpowiedzialnie oswajaj
moje marne istnienie,
Dodawaj sił.
Albo lepiej,
oddaj mój kamień.
Mały robak nie zawsze pragnie,
by zostać wielkim człowiekiem.
Komentarze (7)
Ja się tak czuję gdy mnie coś stresuje, najchętniej bym się schował i żeby też czasem nikt mnie nie widział
Daję 5
i zapraszam cię również do mojego opowiadania:) Ja opisuję w nim jak wyjść z pod kamienia i walczyć o swoje! :)
Daję 5 i zapraszam do mnie. Ha ha
Neurotyk, zartowalem
Neurotyk akurat...
Violet, wyroslem juz z tego dawno. Ale nowi, jak widac kiepsko zaczynają.
Bardzo obrazowo przedstawiłaś tę scenkę, pięknie, 5 :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania