Robololo
Nocna zmiana dzwoni alarm
nie chce mi się kurde wstawać
za najniższą płać krajową
do roboty zapierdalać.
Listy będę dziś pakować,
nosić paczki i plotkować
Po kawusi i fajeczce
ludziom towar trza sortować.
Już tak którąś noc kibluję, jak mróweczka pracowita
przyjemności nie ma dla mnie, jeno księżyc w pełni wita.
Ni się napić, ni to objeść, ni to pobalować
wrócę rano obolała, by odespać, i za grosze znów harować.
Na zlecenie będę robić, póki nie wyzionę ducha
Trzeba było mi się uczyć, coś studiować albo ruchać.
Teraz nie potrzebny lament, ciąży jeno trochę skrucha
Latam wsze to w te i we w te, jak miodowa mucha.
Zupki knorra jeść ja będę, dopóki na ryj nie padnę
pić herbatki z lewiatana, resztę może se ukradnę.
Nie ma sprawiedliwości na tym świecie marnym,
o miłości mi pomarzyć, księciu jak z lat dawnym.
Nie wiem ile tam wytrzymam,
w dusznym magazynie
Jeden tydzień, dwa tygodnie,
więcej nie, bo chyba zginę.
Komentarze (1)
Nie życzę wytrwania,
ale zdrowia TAK.
Pozdrawiam serdecznie
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania