Robololo

Nocna zmiana dzwoni alarm

nie chce mi się kurde wstawać

za najniższą płać krajową

do roboty zapierdalać.

 

Listy będę dziś pakować,

nosić paczki i plotkować

Po kawusi i fajeczce

ludziom towar trza sortować.

 

Już tak którąś noc kibluję, jak mróweczka pracowita

przyjemności nie ma dla mnie, jeno księżyc w pełni wita.

Ni się napić, ni to objeść, ni to pobalować

wrócę rano obolała, by odespać, i za grosze znów harować.

 

Na zlecenie będę robić, póki nie wyzionę ducha

Trzeba było mi się uczyć, coś studiować albo ruchać.

Teraz nie potrzebny lament, ciąży jeno trochę skrucha

Latam wsze to w te i we w te, jak miodowa mucha.

 

Zupki knorra jeść ja będę, dopóki na ryj nie padnę

pić herbatki z lewiatana, resztę może se ukradnę.

Nie ma sprawiedliwości na tym świecie marnym,

o miłości mi pomarzyć, księciu jak z lat dawnym.

 

Nie wiem ile tam wytrzymam,

w dusznym magazynie

Jeden tydzień, dwa tygodnie,

więcej nie, bo chyba zginę.

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • andrew24 godzinę temu
    Super 🌻
    Nie życzę wytrwania,
    ale zdrowia TAK.

    Pozdrawiam serdecznie

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania