rodzimy Odys

po hucznej nocy sylwestrowej

tańcach na golasa w ostrogach

z połamaną gitarą na akordy

 

wracał do domu przez dekadę

zaspał w pociągu na bocznicy

w przytułku znalazł legowisko

 

syreni śpiew zawiódł do speluny

został etatowym bramkarzem

wyrzucał za fraki i obijał ryje

 

przyśniła mu się bogini Kalipso

popijając samogon wzdychał

za obietnicą nieśmiertelności

 

powrót do domu okupił bólem

złość Posejdona odczuł na dupie

szorując nią po skałach do brzegu

 

pod drzwiami komunalnej chaty

zastał hordę kompanów z wojska

chętnych do wypitki i na amory

 

zaprosił gości na ubogie salony

nabrał powietrza w płuca – ech!

panowie, moja żona – Penelopa!

Średnia ocena: 3.2  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Grisza godzinę temu

    A Telemach spojrzał na to
    i wykrzyknął: "Tato, tato,
    mama szal dla Ciebie miała...
    Spruła go, bo ich nie chciała!".

  • infelia

    "Milcz, bo zdzielę pasem! Stół zastawiać mi tymczasem!"

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania