Rodzinna wieża Babel
Stojąc na samym szczycie
Uważnie przypatruje się światu
A szczególnie moim bliskim
I
Nie mogę spokojnie patrzeć
Jak każdy z nich
Codziennie walczy z osobistymi
Demonami
Z własnej woli skazując
Się na morderczą samotność
Nie ufając już nikomu
Uparcie
Żyjąc na krawędzi pomiędzy
Mroczną jawą a rzeczywistością
Krocząc drogą wyalienowanego skazańca
Trzymając się okruchów nadziei, że jeszcze wszystko można naprawić…
Komentarze (5)
Zawzięłaś się, żeby prozę w wersy wbijać... fajnie to wygląda, znaczy śmiesznie.
No widzisz jaka uparta jestem:)
Widzę, tylko nie bardzo pojmuję skąd Ci się to wzięło?
Pisałam Ci już właśnie tak rozumiem poezję. Pytałaś czy czytam najbardziej lubię Baczyńskiego.
Leila ale to nie jest poezja, to proza. Nie wiem, co czujesz, ale z poezją nie ma to nic wspólnego.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania