Rok
Styczeń początek nowego roku
Mroźny, surowy w swej bieli,
Wszędzie dokoła cisza i spokój
Zimowy pejzaż się ścieli.
Z ciemnego nieba gesty śnieg prószy
Płatki jak gwiazdy się mienią,
Czasem trącony wiatru podmuchem,
Skrzy się i kłębi nad ziemią.
W miękkiej pierzynie białego puchu
Zmrożony świat cicho drzemie,
Czas biegnie dalej, nadchodzi luty,
Zima umacnia swe mienie.
W mroźnych okowach świat trzyma cały,
Zda się, że nigdy nie wróci
Pora radości, gdy ptaszek mały
Znów swą piosenkę zanuci.
Lecz oto marzec i kwiecień za progiem,
Wiosna w nich do nas powróci,
Razem z nią złamiesz każdą przeszkodę,
Świat trosk i smutków porzucisz.
Jeszcze się zima kłębi i wzmaga,
To jednak jest już przedwiośnie.
W maleńkim kwiatku wielka odwaga,
Życie się budzi pierwiosnkiem.
Także sasanka, przebiśnieg mały,
To pierwsze zwiastuny wiosny.
Świat znów do życia powraca cały,
Słychać już świergot radosny.
W promieniach słońca na jasnym niebie,
Klucz dzikich gęsi, bociany szpaki.
Każdego roku do gniazd, do siebie,
Zza mórz wracają wędrowne ptaki.
W przyrodzie znowu pulsuje życie,
Majowe na niebie słońce.
Wiosna jest teraz w pełnym rozkwicie,
Czarowna kwieciem na łące.
Tysiąc zapachów, tysiąc kolorów,
Maj najpiękniejszy z miesięcy,
Tętniący życiem, wielością tonów
Skrzy się tysiącem barw tęczy.
W promieniach słońca energia, radość
Budzi w nas zawsze nadzieję,
By dobre plony dało to ziarno,
Co dziś rzucamy w nagrzaną ziemię.
Po maju czerwiec, zapowiedź lata,
Złociste słońce, czerwień i zieleń
Tworzą krajobraz naszego świata,
Wzorzysty kobierzec się ściele.
Trudno oderwać od niego oczy,
Prześciga perskie dywany,
Wśród traw i kwiatów życie się toczy
Owadów świat zabiegany.
Wieczorem żaba zakumka w stawie,
Wśród krzewów słowik zaśpiewa,
Świerszcz swą melodię zagra gdzieś w trawie,
Cudowny koncert rozbrzmiewa.
Lipiec i sierpień to pełnia lata,
Pora wakacji dla szkolnej dziatwy.
Urlopy wezmą mama i tata
Wyjazd, jeziora morze i Tatry.
Górska wędrówka, nadmorska plaża,
Chłód lasu, rozkosz kąpieli.
Pora wakacji możliwość stwarza,
Aby w przyrodę się wcielić.
Jedni po trudach całego roku
Odpoczywają wśród głuszy.
Inni tymczasem w mozole potu,
Zebrane z pól plony suszą.
Dorodne zboże w snopy zebrane,
Cudownie w słońcu się złoci.
A wśród obłoków skowronek mały
Żniwiarzom piosnkę swą głosi.
Plony zebrane, koniec wakacji,
Powrót do domu, szkoła, to wrzesień.
Urocza jeszcze i pełna gracji,
Zbliża się polska złocista jesień.
Piękna w tonacji, mgłami zasnuta,
Świat w panowanie swe bierze,
Nim przyjdą deszcze, szaruga, smutek
Jej szata barwna i świeża.
Kwitnące astry i wrzosy w lesie,
Zdają się mówić wszystkim dokoła,
Że to już wrzesień, że to już jesień
Czas na odloty, schodzenie z pola.
Coraz chłodniejsze ranki, wieczory,
Idzie październik, za nim listopad.
Jesienna szata zmienia koloryt,
W szarości, czernie świat popadł.
Jesień się zbliża do swego końca,
Z zimą już kopie swe kruszy,
Błyśnie zza chmury promieniem słońca
By znowu śniegiem poprószyć.
Pożółkłe liście wiatr z drzew obdziera
Gdzieniegdzie przemknie zwierzyna,
W głębokim lesie ukryta teraz,
By mroźną zimę przetrzymać.
Szaruga, słota, chłody i wiatry,
Oznaki późnej jesieni.
Śniegiem zasnute wysokie Tatry,
Jak szybko pejzaż się zmienił.
Grudzień pobielił wszystko dokoła,
Zima wkroczyła dumnie na scenę,
Śniegiem zakryła łąki i pola,
Swą surowością ogarnia ziemię.
Pokryte lodem rzeki, jeziora,
Zamarły w sennym bezruchu.
Zbliża się szybko świąteczna pora
W białym całunie śnieżnego puchu.
Zielone drzewka, pięknie przybrane,
Zdobią już wszystkie domy.
Wkoło nich siedzą rodziny całe,
Brzmią gdzieś kolędy tony.
Potem sylwester, spełnienie roku,
Który dobiega do końca
Blask ogni sztucznych rozpala wokół,
Na nocnym niebie maleńkie słońca.
Gdy one zgasną, jedynie księżyc
Srebrzy swym blaskiem pejzażu biel.
Rok pełen pięknych, radosnych przeżyć
Osiąga nocą swój kres, swój cel.
Komentarze (1)
pięknie :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania