Rolą błazna
Gdybyście mię wyciągnęli, spróbujcie wyciąć skrawek skóry. Spójrz, to nietoperz, zapuścił skrzydła w perłowym blasku nocy, a stodoła, ta sama, w której kiedyś płonęło siano, dzisiaj tuli do snu puste koryta.
Jesteśmy na wyciągnięcie, dlaczego się zdradzasz? Czy nie pojąłeś jeszcze, że wszelkie owoce, które wydaje człowiek, stają się zgniłe z nadejściem słowa?
Spróbowałem raz jeszcze. Pomnik. Wysoki. Mosiądz. Majestat, duma, coś, co skrycie porywa serce i nigdy już nie odda, jak pierwsza miłość, której człowiek nie chce opuścić, z której wyjść nie chce, bo tak dobrze robi mu trauma i tak szorstko traktuje samotność.
Jesteśmy w teraz po uszy. Tyle pieniędzy, ile zdołaliśmy wetknąć pomiędzy puste strony, tyle też zwrócimy w postach, które wylecą jak jedzenie i wódka na jednym z tradycyjnych wesel. Mówisz: "nie przelewa się", a ja zawsze mam nadmiar czegoś. Zawsze jestem o krok za daleko. I myślę o tym, iż może spóźniłem się na spektakl i wszyscy już odeszli, a ja, ze swoją rolą błazna? Może właśnie wtedy odgrywam ją najlepiej.
Komentarze (2)
D.h Dobre samookreślenie błazna przez błazna w roli trefnisia.
realista Odpowiem Ci tutaj raz, żebyś wiedział, jakie jest moje stanowisko: nie zamierzam reagować na komentarze, które pozbawione są merytorycznej krytyki, są komentarzami ad persona, formą trollingu i przejawem toksycznych zachowań. Nara
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania