Rose (fragment 1)

I

 

Nad Starym Miastem rozpostarła się niższym welon panny młodej , cieniutka mgiełka . Z dala słychać było już poranny gwar , rozstawiających się kramarzy , kwiaciarek które ustawiały wiadra pełne pięknych kwiatów , czy trzask krzeseł ze stolikami z pobliskich restauracji . Lecz przede wszystkim wyraźnie dawał się odczuć narastający ruch pieszych i komunikacyjny . Co chwila słychać było sygnał klaksonu , czy kłótnie przechodniów śpieszących do pracy.

Wśród tych zabieganych mieszkańców pod niewielką wiatą stała niewyspana , ba nawet dobrze nie umalowana dziewczyna . No nie znowu się spóźnię! – krzyknęła do siebie nerwowo spoglądając któryś z razów na zegarek . Za pleców dziewczyny podeszła do rozkładu jazdy starsza Pani , która wystraszona spojrzała się na kobietę. No co?! – odparła dziewczyna , za piętnaście minut mam być w pracy . Starsza Pani tylko podeszła do ławki położyła reklamówki z zakupami pełnymi mięsa i warzyw , odparła – a telefon to Pani ma? W pewnym momencie coś , jak by obudziło się w dziewczynie , ale jak tu nie dać po sobie poznać że nie zjadła wszystkich rozumów. Tak po cichu się zastanawiała , lecz druga część ciała i lewa dłoń sięgały do torebki , aby poszukać czy tak w ogóle w tym pośpiechu wzięłam telefon. Starsza Pani siedząc na ławce i czekając na autobus tylko z uśmiechem spoglądała co dalej wyniknie , jaki będzie ciąg dalszy .Dziewczyna w przerażeniu przeszukała całą środkową kieszeń . Nie ma . To już nie przelewki . Gdzie ona jest! – krzyknęła . Ale co ?! – przeraziła się zdenerwowaniem starsza Pani . No moja komórka – krzyknęła drugi raz zrozpaczona dziewczyna . Ależ spokojnie , znajdzie się – odparła starsza pani która z wrażenia aż wstała z ławki i pomogła przytrzymać torbę dziewczynie .No w środku jej nie ma , w bocznej kieszeni też nie .To gdzie?! – z przerażenia prawie łzy zaczęły lecieć z oczu dziewczyny. Spróbuj zobaczyć w tej kieszeni , na wierzchu – odparła starsza Pani . Dziewczyna odsunęła zamek i ujrzała ekran telefonu . Dziękuje najmocniej – odparła do starszej Pani . Nie ma za co – uśmiechnęła się kobieta – mi też to się zdarza . Tak w ogóle jestem Rosa – odparła dziewczyna , i spojrzawszy na zegarek w telefonie rzekła – no nie jeszcze pięć minut . Nie zdąży pani , niech pani wezwie taxi – doradziła starsza Pani . Rosa pobiegła do najbliższej taksówki , która akurat zaparkowała niedaleko i poprosiła kierowcę aby podjechał pod przystanek. Kierowca zrobił rondo wokół Rynku i stanął przy wiacie, otworzył bagażnik i wysiadł a Rosa otworzyła drzwi od taksówki . Niech Pani wsiada ! Na mój koszt – wykrzyknęła z tyniego siedzenia . Że co ! – odezwała się zdziwiona starsza Pani . Dalej , dalej ! – odrzekła Rosa machając ręką a kierowca zaczął podnosić sąsiadki z ławki . No już dobrze – odparła starsza Pani – ale ja mieszkam po za miastem . To znaczy gdzie? – z zaciekawieniem zapytała wsiadającą do samochodu kobietę . Mam prywatną posesję w Coswig – odpowiedziała kobieta . Och ! – zasmuciła się Rosa . Coś się stało to wysiądę – odparła starsza Pani . Nie ! Takie wsiadanie i wysiadanie , i tak jestem spóźniona – rozmyślanie Rosy przerwał wsiadający kierowca – To dokąd jedziemy ? Do fabryki Schulza ; jak najszybciej – odparła Rosa . Zdziwiła się starsza pani bo właśnie ona nazywała się Schulz , ale nie chciała tego ujawniać . A pani ? – zapytał kierowca - Ja też w to samo miejsce. I taksówka ruszyła . Jak to ?! – odparła zdziwiona Rosa – przecież pani mieszka za miastem . Dziecko teraz ty jesteś najważniejsza – odparła pani Schulz – ja sobie dam radę . I nie dając nic znać po sobie oparła się o skórzane oparcie , spoglądała w drugą stronę.

Po chwili taksówka zatrzymała się przed wielkim ,oszklonym budynkiem przed którym znajdowało się mnóstwo samochodów , a w dali słychać było tylko furgot maszyn i kłęby unoszącej się pary . Rosa szybko wybiegła z auta pobiegła do przedniej szyby i sięgając do torby zapytała się – no to ile to będzie? 20 Euro – odparł kierowca . Dziewczyna wyjęła z kieszeni torby parę pomiętoszonych banknotów i podała kierowcy – Proszę, reszty nie trzeba . I pobiegła w stronę wejścia głównego do zakładu , natomiast w tej samej chwili z samochodu powoli próbowała się wydostać Pani Schulz . Na to miast z okna jednego z gabinetów zauważył ją jej wnuk , przerwał rozmowę telefoniczną i zerwał się w te pędy aby pomóc babci . Rzucił energicznie słuchawką , obiegł biurko i zaczął biec w kierunku drzwi .

Na to miast Rosa wbiegła jak szalona na hol główny budynku podbiegła do windy i zaczęła nerwowo wciskać nerwowo przycisk „ down” . Z nerwów rozglądała się to do góry , na strzałkę migoczącą nad wejściem do windy i wskazującą że winda akurat jedzie w przeciwnym kierunku , to na przycisk który usilnie chciała wbić w ścianę. Po chwili namysłu w jej głowie zalągł się pomysł – może szybciej dostanę się schodami , których początek był tuż obok .Toni tym czasem już był w połowie korytarzu biegnącego od jego biura do windy na jego piętrze . Najmniej zabawną sytuacje miała w tym wszystkim Pani Schulz . Taksówkarz zdążył już wypakować jej reklamówki , odjechać , a starsza pani postanowiła odwiedzić wnuka w pracy , i podążała w kierunku drzwi wejściowych.

Kiedy Toni dobiegł do windy rzucił tylko wzrokiem na rozsuwane drzwi i zauważył że strzałka wskazuje iż spóźnił się . Widać było tylko światło które powoli nikło z linia podłogi. Jedyne co mu pozostało to również rzucić się w dalszą pogoń po schodach . Podbieg do barierki i spojrzał w dół . Przed nim ukazał się widok , który w jego oczach był nie do pokonania . On człowiek biznesu , ciągle zasiedziały za biurkiem miałby przebiec 20 pięter? Lecz w dali zauważył jakąś postać. No cóż ona może to i ja. I dale rzucił się w bieg . Ta postacią gdzieś około drugiego pietra była Rosa , męcząca się ze swoimi szpilkami , w końcu postanowiła je zdjąć i przyspieszyć nie co tempa . Natomiast Pani Schulz zdążyła dojść do windy która już zjechała na dół i z spokojnym sumieniem wsiadła do niej , oraz nacisnęła ostatni przycisk . Toni o tym nie wiedział zaczął coraz bardziej przyspieszać , z piętra , na piętro , krzycząc – Uwaga biegnę ! Proszę się odejść! Lecz jego krzyk koło dziesiątego piętra był słabo słyszalny u Rosy , która już była prawie przy osiągnięciu celu czyli siódmego piętra , gdzie kadry . Natomiast Pani Schulz Była już na głównym holu na samej górze . O ! Dzień dobry Pani Schulz – odezwała się jedna z sekretarek przechodzących korytarzem . Dawno Pani tu nie widziałam – dodała z uśmiechem – To może pomogę z tymi siatkami ? Do kogo Pani przyjechała wnuka , czy syna? Pani Schulz usłyszawszy te miłe słówka od razu trochę uśmiech z twarzy opadł . Słuchaj bądź tak miła i zanieś to do gabinetu wnuka ja za chwile tam przyjdę – odparła . Tym czasem rozpędzony Toni dalej krzyczy co sił – Odsunąć się! Nagle spojrzał do przodu i zauważył wyłaniająca się postać kobiecą , w myślach tylko powtarzał – O, cholewcia . Wiedział co zaraz może nastąpić . I próbował uciec na bok . Rosa już zadowolona że zaraz osiągnie cel , już nawet widziała drzwi swojego gabinetu , zaczęła układać sobie w głowie co powie kierowniczce by ją nie zwolniła . Jak wytłumaczy to trzydziesto minutowe spóźnienie . I już zaczęła odchodzić od schodów na hol gdy rozpędzony Toni wpadł na nią jak pocisk w tarczę . Obydwoje runęli na marmurową posadzkę jak ścięte pnie drzew powalone przez wiatr . Słychać było tylko na całą klatkę schodową jeden wielki huk , a na cały hol i korytarz wybiegi pracownicy. Nawet Pani Schulz która powoli szła do gabinetu wnuka na chwilę się zatrzymała. Na podłodze leżała Roza z której jak ze strumyka wyciekała krew , jej buty były rzucone parę metrów dalej jak i torba , a obok leżał na pół przytomny Toni .

Za chwile wokół na zbiegało się pełno pracownic i pracowników. Słychać było w szumie: -- Ty kto to?

- No jak to kto to! Nie poznajesz? Nasz Szef.

- To oni sypiają?

W pewnym momencie , wybieg przed tworzące się zakole jeden z starszych pracowników i krzyczał – Jazda do pracy! Tu nie ma co oglądać. Podbiegła druga starsza księgowa . I tłum powoli zaczął się rozchodzić ale te bardziej ciekawskie zaczęły wypytywać – A może ta dziewczyna to twoja laska ? Aron i co teraz zapytała księgowa . Zadzwoniłaś po karetkę ? – zapytał . No ? – odparła . To trzeba jeszcze na górę do biura – odparł . Księgowa spojrzała przez chwilę na dochodzącego powoli do siebie Toniego i pobiegła z powrotem by zadzwonić. Co się stało ? – zaczął jęczeć Toni – Auu , boli ! Spokojnie – odparł Aron – już jedzie pogotowie . Toni ślamazarnie próbując się podnieść i zsunąć z leżącego nieprzytomnie ciała Rosy zapytał bełkocząc – Ale, co się stało? I przewrócił się na bok ,gdyż jego lewa ręka była przywalona ciałem Rosy . Aaaa! – krzyknął czując ból przygniecionej ręki . Spokojnie proszę Pana . W chwilę po tym z windy wybiegła zdenerwowana Pani Schulz z dwiema sekretarkami . Słyszałam łomot ,ale nie przyszło mi do głowy że to właśnie Toni – stwierdziła wystraszona patrząc na leżącego na podłodze wnuka . Ale zaraz – przyjrzała się uważnie – co tu się stało ? . Co na podłodze robi Rosa ? – złapała się za głowę i aż przerażenia otworzyły jej się usta . Proszę Pani - zaczął ją przytrzymywać Aron – bo oni wpadli na siebie. Pani Schulz dalej stała w amoku nie mogąc uwierzyć , że ta dziewczyna która przed chwilą z nią jechała taksówką leży teraz na podłodze z rozbitą głową . Może przynieść Pani wody? – zapytała jedna ze sekretarek . Tak ! Biegnij szybko po wodę – odrzekł Aron – a ty , leć szybko po krzesło – rzekł do drugiej . Sekretarki widząc stan Pani Schulz bez namysłu pobiegły jedna w kierunku najbliższego gabinetu a druga zaczęła wypytywać inne księgowe przyglądające się , gdzie jest jadalnia.

Do tego czasu pod budynek zakładu zajechała karetka . Do sanitariuszy wybiegł dozorca powiadamiając ich że na holu piątego piętra leży dwóch ciężko rannych . Lekarz który kierował całym sztabem krzyknął – Chłopaki potrzebne będzie wsparcie ! . Rudi poproś o drugi pojazd , a ty bierz wszystkie lekarstwa i biegniemy na górę. Po czym z całym ekwipunkiem i lekarz , i sanitariusz udali się w kierunku drzwi głównych a potem windy . W tym samym czasie gdzieś na wysokości jednej czwartej budynku osłabiona pani Schulz spoczęła na krześle przyniesionym przez jedną z sekretarek . Babciu co ty tu robisz ? – odrzekł marszcząc czoło Toni . A ty !Co ty tu robisz ?! – odparła z zdenerwowania Pani Schulz . Ja zauważyłem Cie i – Aaa ! Jak boli ! . No i teraz masz ! – odparła przejęta starsza Pani – ciekawe co dolega Rosie – Biedaczka w ogóle się nie przebudza . Schulz odchyliła głowę aby spojrzeć na leżące ciało dziewczyny . Tym czasem z windy wybiegli sanitariusze -Gdzie Ci poszkodowani . O tutaj – rzekła Pani Schulz . Tuuu! – zaczął krzyczeć i leżący Toni i stojący koło niego Aron i sekretarka , która stała za plecami starszej Pani . Lekarz szybko podbiegł i przyklęknął . Rozejrzał się to na Toniego , to na nieprzytomną leżąca w krwi Rosa i odparł – Raimund musimy wysunąć tą rękę i usztywnić. Sanitariusz kiwnął głową i w torbie zaczął wyszukiwać kołnierza który by usztywnił dłoń . Lekarz zaś zdjął słuchawki z szyi i zaczął nasłuchiwać Rose . Po chwili krzyknął – ty daj sobie spokój , ona żyje daj mi relanium i jak najszybciej bierzemy ją. A co ze mną! – krzyknął Toni . Spokojnie jedzie druga karetka – odparł sanitariusz – zaraz tu będzie . Co z tymi noszami ? – zapytał lekarz . I zaraz ze schodów słychać było krzyk – już biegnę! . A karetka ! – zapytał lekarz . Zaraz będą – odparł kierowca - są dwie przecznice stąd . To dalej ! – popędzał – musimy jak najszybciej zawieź ja na oddział ratunkowy . Wstała pani Schulz z krzesła i przejęta tym wszystkim wydusiła z siebie – ale panie doktorze co jej jest ? . Lekarz już podchodził do windy , ale z uprzejmości odparł – proszę panią mi jest trudno jednoznacznie stwierdzić co jej dolega . Mogę tylko panią poinformować że zabierzemy ją do Szpitala Specjalistycznego tu w Dresden . No dobra chłopaki nie mamy czasu uciekamy - rzekł lekarz i po chwili sanitariusze podnieśli nosze z mocno spiętą Rosą i weszli do windy . Gdy jedna winda zjeżdżała w dół , schodami z góry zbiegł ojciec Toniego. Co tu się stało? – zapytał . No widzisz jak wychowałeś syna – odrzekła wskazująca ręką na wnuka Pani Schulz . Och babciu przestań . Aaa ! – krzyknął podnoszący się z podłogi Toni . Gdzie wstajesz ! – krzyknęli razem Pani Schulz i jej syn .Co z karetką ? – zapytał się Pan Schulz . Właśnie jedna odjechała – odparła sekretarka stojąca za starszą Panią . W tym momencie podeszła druga sekretarka z szklanką wody i w drugiej ręce trzymała dwie tabletki na uspokojenie dla Pani Schulz . Proszę to dla Pani – odparła . Ooo! Dziekuję dziecko – podziękowała kobieta . Ale czemu odjechała ! – wykrzyknął Pan Schulz . Na raz z rąk jego matki wypadły podawane tabletki , a Toni aż skulił się ze strachu razem z pozostałymi pracownikami . To może ja już sobie pójdę - odrzekł Aron . To my również – odparły sekretarki odwracając się z lekka plecami do Pani Schulz , i kierując się w stronę windy . Chwila ! - wykrzyknął jeszcze raz Schulz – niech mi tu ktoś , do jasnej anielki , wytłumaczy czemu karetka pojechała a mój syn leży nadal ! . Pani Schulz wstała z krzesła i trzymając w ręku szklankę wody jednym energicznym machnięciem , wylała całą jej zawartość na twarz syna . Chyba komu innemu teraz przyda się ta woda – stwierdziła . A wszyscy pracownicy widzący to nie mogąc się powstrzymać za słaniali usta , które i tak parskały ze śmiechu . Po chwili z windy wybiegli kolejni sanitariusze ,ale że naprzeciw windy stały sekretarki to nieomal wpadli by na nie z noszami . Gdy się odsunęły i wskazały palce kierunek gdzie akurat siedział Toni , wycierający się z wody pan Schulz wykrzyknął – No nareszcie ! Co panu dolega zapytał się lekarz ? Strasznie boli mnie ręka i trochę noga – odparł Toni . To co pan wyprawiał - zapytał się lekarz , a pan Schulz pochylił głowę aby dowiedzieć się o co ta afera . Biegłem po schodach bo winda była na dole , i tak się rozpędziłem – opowiadał Toni . I tu przerwał mu oglądający jego głowę lekarz – że aż się poślizgnąłem . No nie ! – odrzekł Toni . No dobrze – odparł lekarz spróbuje pana dotknąć w rękę . Jak to, no nie ! – wykrzykną prostujący plecy Schulz i patrzący w kierunku matki . Cicho ! – odparła - ważne co lekarz mówi , potem ci wszystko opowiem . Czy jak pana złape tu , to bardzo boli ? – zapytał lekarz łapiąc Toniego koło łokcia . Chłopak odpowiedział - panie doktorze ja sam wiem co mi jest . Tak ! – uśmiechnął się z lekka lekarz . Ona jest złamana tu niżej jak przedramię – pokazywał Toni – a noga to coś z kostką . Acha ?! No dobrze. - zaczął podnosić się z podłogi lekarz – chłopaki , szkoda czasu . bierzcie go do ambulansu i jedziemy . Jak to? – zapytał się pan Schulz . Spokojnie w karetce mu się przyjrzę – uspokajał lekarz – muszą przecież spisać raport . Pani Schulz zapytała się - a dokąd zawozicie go ? . Z takimi objawami on niebawem wyjdzie , zabierzemy go tylko na ostry dyżur do wojewódzkiego – stwierdził lekarz . Słysząc to Schulz popędził co sił po schodach do góry , aby się ubrać i wziąć klucze od swojej limuzyny , lecz gdy tylko wbiegł do gabinetu zauważyła go narzeczona Toniego Julia i zapytała – Gdzieś się śpieszysz tato ? . A to nic nie wiesz ? – odparł . Ona zaskoczona odparła kiwając głową – Nie!. To szybko ubieraj się, ty też powinnaś pojechać ze mną – odparł . Ale mam ważne spotkanie, czekam na księgową Rosa , ale ona się spóźnia - dodała . To na chwile wybiło z rytmu Schulza – nic nie przejmuj się choć , spotkanie poczeka sekretarka je przełoży. I oboje wyszli z pokoju . Na holu gdzie rozegrała się ten cały wypadek pozostała Pani Schulz . Dziewczyny !- krzyknęła do krzątających się księgowych . Tak proszę pani – zatrzymały się i spojrzały na starszą Panią . Wejście to krzesło i wezwijcie na tych miast sprzątaczkę . Ktoś jeszcze może się poślizgnąć – dodała . Tak jest – kiwnęły głową i pobiegły w stronę najbliższego gabinetu , zaś Pani Schulz zaczęła rozglądać się po korytarzu . W dali wyszukiwała postaci Arona . Aron ! – krzyknęła . I z jednego z pokoi z aktami w rękach wyszedł mężczyzna pod krawatem w kanciastych spodniach . Słuchaj odłożysz na chwile te papierki i pojedziesz ze mną – powiedziała stanowczo do niego. Ale gdzie? - zapytał zdziwiony. Zobaczysz – machnęła ręką i powoli zaczęła obracać się plecami - idź po ubranie i czekaj na mnie na dole. Tym czasem na drugim końcu miasta do Szpitala Specjalistycznego zajechała karetka z dochodzącą już do po woli do siebie Rosą . Dzień dobry pani – odparł lekarz dyżurny. Czy wie pani gdzie , pani jest lub co pani się stało? – zapytał . Rosa mrugając oczami powoli dochodziła do siebie ale jeszcze nie miała kontaktu z otoczeniem . Lekarz widząc opatrunek na głowie postanowił , go rozciąć i obejrzeć ranę . Tu jest potrzebny neurochirurg i zaraz zróbcie tomografie głowy – wykrzyknął do siedzącej przy stoliku pielęgniarki . Zaczął świecić w oczy Rosy aby obejrzeć zierenicę , ale nagle rozległ się krzyk – Gdzie ja jestem ! . Spokojnie proszę pani – odparł lekarz - jest pani w szpitalu , tu nic pani nie grozi . Rosa zaczęła się rozglądać , ale za chwile poczuła ogromny ból głowy i chciała się za nią złapać rękoma , ale w ostatniej chwili powstrzymał ją lekarz . Doznała pani urazu głowy , teraz pojedzie pani na badania i będziemy musieli ją zszyć – tłumaczył powoli Rosie – rozumie mnie pani . Rosa położyła ręce i głowę spokojnie na łóżku jakby wiedziała co ją czeka . W głowie kłębiło jej się setek myśli . Co teraz z pracą , co z spotkaniem z panią Julią , co to za mężczyzna wpadł na nią na schodach i jak długo będzie trwało leczenie. Gdy Rose wieziono na badanie tomografem , do szpitala wojewódzkiego przywieziono Toniego. Co tam macie ? - zapytał lekarz dyżurny kolegę . A typowe złamanie przedramienia i potłuczoną kostkę , ale musisz wszystko sprawdzić na rentgenie . Słyszała siostra na rentgen z nim – odparł lekarz dyżurny . Po chwili do szpitala wpadł zaciekawiony obrotem sprawy pan Schulz i Julia . Gdzie jest mój syn ?! – zaczął wypytywać – czy ktoś tu wie gdzie jest mój syn . Sanitariusze z karetki znając charakter pana Schulza już z fabryki woleli się oddalić , a siedzący w poczekalni ludzie natychmiast usuwali się na bok . Wtedy Julia podbiegła do przechodzącej pielęgniarki i zapytała – czy wie pani gdzie może być taki mężczyzna przywieziony karetka z złamaną ręka i nogą . A pyta pani o tego pana w krawacie i białej koszuli . Zawiozłam go na rentgen , on niebawem ty wróci – odpowiedziała grzecznie pielęgniarka poczym weszła do gabinetu. Zaś pan Schulz podbiegł natychmiast do Juli i donośnym głosem zapytał się – i co się dowiedziałaś ? Gdzie jest , kto go leczy ? Trzeba zaraz z nimi porozmawiać. Spokojnie - odparła Julia – niebawem przywiozą go z badań. Zaś Pani Schulz postanowiła jechać do Szpitala Specjalistycznego , tam już po badaniach była Rosa i miała zszywaną głowę . Gdy przybył Aron i Pani Schulz wbiegła do szpitala dziewczynę przewozili już z sali zabiegowej na oddział . Przepraszam czy wie pani gdzie jest pacjentka Rosa – zapytała się pani Schulz pielęgniarki stojącej na rejestracji . Ale Rosa jak ? – zdziwiła się ekspedientka przeglądając dane w komputerze . Ona przyjechała karetką z wypadku w fabryce – dodała starsza Pani . A czy jest pani matką , albo kimś z rodziny ? – zapytała pielęgniarka . Do lady podszedł Aron - ta pani jest szefową pani Rose i chce wiedzieć co się dzieje z jej pracownica. A ha ! – odparła zdumiona pielęgniarka – to w takim razie niech pani idzie na oddział neurologiczny. Zdumiona Pani Schulz spojrzała na Arona i oboje udali się w kierunku głównego korytarza . Na to miast Tomi po prześwietleniu spotkał się z Julią i ojcem przed drzwiami do gabinetu zabiegowego. No i co ? – spytała narzeczona . Eee ! – machnął ręką Toni - nic strasznego , do wesela się zagoi . Poczekaj chwilę tylko gips mi założą – uśmiechnął się . Jak to nic takiego ?! – odparł Schulz i razem z pielęgniarką która pchała wózek inwalidzki na którym siedział Toni wjechał do gabinetu. Chwila , chwila a pan tu po co? – zapytał się doniośle lekarz . Ja jestem ojcem tego tu pana i chce wiedzieć co mu dolega – zaczął dochodzić się Schulz . Tato wyjdź ! – prosił przechodzący z wózka na stół zabiegowy syn . Proszę pana syn nie jest dzieckiem , i o wszystkim was poinformuje – odparł szykujący się do zabiegu lekarz – za chwilę będzie do państwa dyspozycji , a teraz niech pan wyjdzie. I podeszła pielęgniarka do Schulza i powtórzyła prośbę lekarza wskazując palcem na drzwi.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania