Poprzednie częściRose (fragment 1)

Rose (fragment 2)

Dobrze może zaczniemy rozmowę inaczej – upierał się Schulz . Tato wyjdź ! – krzyknął Toni . I w tym momencie zawiedziony Schulz chwycił za klamkę , wyszedł i trzasnął drzwiami od gabinetu. Pański ojciec zawsze taki uparty – spytał lekarz Toniego . Nie zrozumie pan, ma to we krwi – odpowiedział mu chłopak obracając głowę w kierunku drzwi i znikającego w szybie cienia taty . Zaś Pani Schulz dotarła na oddział . Wśród kręcących się na korytarzu pielęgniarek i chorych Aron wypatrzył jakiegoś neurologa . Proszę pana , proszę pana ! Czy wie pan gdzie leży ta nowa z wypadku Rosa – truptała przez pół korytarza i wołała Pani Schulz . Wiem , ale kim państwo są ? – zapytał zaskoczony lekarz . My teraz dowiedzieliśmy się i przyjechaliśmy – zaczął kręcić Aron , żeby pomóc matce szefa . To państwo są rodzina ? – skołowany lekarz spytał dla upewnienia . Tak , tak – brnęła w kłamstwie Pani Schulz , żeby tylko sprawdzić jak się czuje Rosa. To może ja najpierw zaproszę państwa do gabinetu – stwierdził lekarz . Wtedy starsza pani zrozumiała że to może być coś poważnego i opuściła głowę . Aron już nie chciał brnąc w to dalej więc zapytał się – a gdzie ona leży? A , o tam sala nr. 3 – odparł lekarz – ale z panią naprawdę muszę porozmawiać .I obejmując Panią Schulz jedną ręką , drugą wskazał jej kierunek do gabinetu lekarskiego. Już nie wiedziała czy ma iść i dowiedzieć się czegoś więcej , czy lepiej zakończyć tą farsę , powiedzieć prawdę i zobaczyć Rose w takim stanie jakim jest obecnie. Aron już stał oparty o ścianę koło futryny do pokoju Rosy i spoglądał na Panią Schulz , lecz ona namawiana przez lekarza ugięła się i udała się na rozmowę . Zamarł z wrażenia i dał krok do tyłu , w tej samej chwili owinięta w bandaże głowa Rosy obróciła się w stronę otwartych drzwi sali gdzie panował chaos . W jednej sekundzie zlały się oczy Arona z spojrzeniem zmęczonej , niewinnej dziewczynki . Nie wiedział co zrobić jego serce i rozum jakby przez moment , chwile było w innym świecie. Nagle podeszła Pani Schulz – Aronie co tak stoisz ? – zapytała – nie poznajesz podwładnej ? I w tym momencie mężczyzna doszedł do siebie – A to Pani ?! To co już wszystko wiemy? Przestań się wygłupiać i idziemy odwiedzić Rosan – odparła starsza Pani .

Natomiast w drugim szpitalu Toni już z ręką i nogą w gipsie wyjechał na parking na wózku inwalidzkim asekurowanym przez Julie . Wściekły pan Schulz wykrzykiwał swoje – I co ma cię teraz nie być w firmie przez 4 miesiące ?! A co dopiero rehabilitacja . Kto będzie nadzorował twoje kontrakty . Oj tato - odparł nic nie robiący sobie z tego syn – to lewa ręka nie prawa , mogę pracować w domu , a Julia jest moją narzeczoną i może mnie reprezentować. Och dziękuje odparła narzeczona i pocałowała go w policzek . Łatwo powiedzieć – wściekał się nadal Schulz dochodząc z innymi do samochodu . Wyjął z kieszeni pilot i otworzył drzwi Juli która podjechała wózkiem do drzwi dla pasażera , a Toni próbował przeskoczyć do fotela w przodzie auta . Pan Schulz obchodząc samochód wykrzyknął – widzisz to dopiero początek , a mówisz że dasz sobie radę .Och tato – westchnął Toni . Zaś Juli poszła odprowadzić wózek , a pan Schulz odpalił swoją limuzynę i podjechał pod wejście główne szpitala . Gdy Toni był w drodze do domu Aron i pani Schulz siedzieli przy łóżku Rosy . Jak się masz kochanie? – zapytała starsza Pani . Co pani tu robi ? – zapytała zdziwiona Rosa – A pan , panie kierowniku ? . Rosa wystraszona aż podnięsła się z łóżka . Spokojnie! - odparli razem Aron łapiąc ją za rękę , a Pani Schulz machając w powietrzu rękoma . W momencie popatrzyli na siebie , a Rosa na nich . No dobrze! Ja zacznę – odparł Aron . Nie ! To ja zacznę – rzekła podwyższając głos starsza Pani . A czemu ? ! – zapytał głośniej Aron . Cisza ! – krzyknęła Rosa . Ja poniekąd wiem czemu tu jestem – odparła - a teraz tłumaczyć mi się po kolei – Co wy tu robicie? . No panie kierowniku , pan pierwszy – odparła Rosa . Mnie przysłali z firmy , bo nie przyszła pani do pracy – zaczął kręcić Aron . Spojrzała się na niego Pani Schulz i wytrzeszczyła oczy . No a pani ? – zapytała Rosa . Ja usłyszałam o wypadku w fabryce , zobaczyłam karetkę i potem panią wynosili , więc pojechałam z nimi – i tak oboje nadal brnęli w kłamstwie . A to nie wiecie co mi dolega -odparła Rosa . Nie , nie – odparli oboje i podnieśli się z krzeseł kierując się ku wyjściu . Chwilę po tym jak wyszli do pokoju weszła pielęgniarka i zapytała się – miła była rozmowa z rodziną ? Roza się zdziwiła . Jaką rodziną ?– zapytała pielęgniarki . No ponoć ta pani jest pańską matką ? – odparła sanitariuszka . Że co ?! – wykrzyknęła Rosa , zdziwiona jeszcze bardziej . No za taka osobę nam się przedstawiła – powiedziała przerażona pielęgniarka wycofując się w kierunku wyjścia z sali chorych . Aron i Pani Schulz widząc że coś się dzieje u Rosy i ich plan wychodzi na jaw postanowili przyspieszyć w kierunku wyjścia z oddziału . Aron jednak czół , że coś w głębi podpowiada mu aby nie oddalał się od Rosy , i po przekroczeniu progu oddziału zatrzymał się . Pani Schulz spojrzała na niego , który stał jak wryty i oczy miał skierowane w kierunku sali gdzie leżała dziewczyna – Chłopcze idziemy! Nie mamy czasu - ponaglała .

Do posesji w Coswig zajechała już limuzyna pana Schulza z Tonim , Julią i samym dziedzicem . Na powitanie wybiegł im kamerdyner , który już wiedział o perypetiach syna właściciela . Gdy tylko stanął samochód Jan podbiegł do drzwi gdzie siedział Toni , otworzył je i starał się pomóż w wydostaniu . Szybko z auta wysiadła również Julia wołając – Ostrożnie ! Może w czymś pomóc . Tylko Pan Schulz wciąż miał twardy wyraz twarzy – No to w końcu wyjmiecie go , czy nie ? Może wam pomóż . Gdy Jan i Julia męczyli się z Tonim i próbowali go jakoś doprowadzić do drzwi wejściowych rozległ się głos z samochodu . Ja jadę do biura! Ktoś musi wszystkim kierować – odparł dumnie zamykając boczne drzwi od pasażera i obrócił się w stronę przedniej szyby , złapał ręką za manetkę od biegów i ruszył . Toni zaś usiłując doskoczyć na jednej nodze , podpierając się przy tym kamerdynera a z drugiej strony wspierany przez narzeczoną która otwierała drzwi , dotarł do fotela stojącego w salonie . Dziękuje Ci Julio – odparł – Z całego serca , ale jak masz coś pilnego to ja dam sobie radę . Julia spojrzała tylko w oczy Toniego i za chwile powiedziała do Jana – przydały by się nowe ciuchy i coś do picia . Tak jest proszę pani – skinął głową kamerdyner . Wiesz Janie ja pójdę na górę po ubrania , a ty zrób tą herbatę – odparła narzeczoną . Już się robi ! – powiedział służący – przekażę kucharce , a ja przyniosę ciepły koc i poduszkę . Po chwili Toni czuł , że ma przy sobie fachową opiekę i że te parę dni minie mu jak okiem mrugnąć.

Tym czasem do fabryki zdążyła dojechać Pani Schulz , Aron i wściekły właściciel firmy . Co Ci przyszło do głowy żeby przyjeżdżać do fabryki ?! – zapytał zdenerwowany Schulz wysiadający z samochodu . To mi już nie wolno do wnuka przyjechać ? – odparła zdziwiona staruszka . Aron nie chcąc tego słuchać , wskazał tylko palcem , że musi iść na górę do biur i oddalił się w kierunku wejścia do budynku . No ! jeszcze się pytasz ? – powiedział zdziwiony pan Schulz – widzisz co narobiłaś . Dobrze , ostatni raz widzisz mnie w tej fabryce – odparła Pani Schulz – pozwolisz że tylko wezmę swoje zakupy z góry . Ależ proszę – przepuścił wymownie gestykulując rękoma syn matkę i potem spojrzał się w drugą stronę chowając te ręce w kieszeń . Zdenerwowana Pani Schulz nie chcąc okazać jak to ją zabolało , podążał z wolna ku drzwiom wejściowym , myśląc że jej syn się opamięta . Ale próżne były jej dobre chęci , będąc w połowie schodów Schulz krzyknął – Tylko uważaj żeby znowu coś się nie stało! . Przypatrując się temu z dala Aron w holu budynku zapytał wchodzącej Pani Schulz – da sobie Pani radę , zadzwonić po taksówkę ? Jeśli można drogi młodzieńcze – odparła staruszka spoglądając mu w oczy , a potem oboje podeszli do windy . Schulz zaś wyjął telefon i zaczął wydzwaniać do domu – No i jak tam ? Sytuacja opanowana . Możesz Julio wracać do pracy ? No to ja tu czekam na Ciebie , niedługo pojedzie tam babcia . To na razie – wyłączył komórkę wchodząc do budynku . Aron przejęty tym całym wydarzeniem na korytarzu , w szpitalu i przed budynkiem wchodząc do swojego biura pomylił biurka i usiadł na nie swoim krześle . Cały opętany myślami co z Roso , jak się teraz czuje , co teraz przechodzi , siedział oparty rękoma o głowę i wpatrywał się w gołe ściany pokoju . Nagle do pokoju weszła koleżanka Arona – Ej , królewiczu ! Nie pomyliłeś ty miejsc . Aron skoczył i nagle jakby przebudził się z pięknego snu . A to ty – odparł zmęczony kolega . A myślałeś że kto – odparła koleżanka która całe południe musiała się męczyć z papierową robotą i rachunkami . Aron rozejrzał się po pokoju – Aaa ! Zająłem Ci miejsce . Już przechodzę – odparł wstając i zdejmując z siebie marynarkę . Co nic nie mówisz opowiadaj – rzekła zaciekawiona księgowa . A wiesz , jestem zmęczony , nie ma nic ciekawego do opowiadania – odparł Aron . Co ty żartujesz ? – zdziwiła się koleżanka i zaczęła przeczuwać że coś kolega ukrywa - sama widziałam na własne oczy i w dodatku ta kłótnia przed budynkiem . Słuchaj może nie dzisiaj , albo umówimy się kiedyś po pracy to Ci wszystko opowiem – próbował się wymigać – dobrze . Ok . Ale ze szczegółami – odparła księgowa , i rozłożyła na biurku dokumenty które przyniosła . Zaś Aron z powrotem usiadł na fotelu i jakby w połowie był przytomny , a w połowie rozumiał że jeszcze go czeka kolejne parę godzin pracy .

Z kolei wściekła Pani Schulz która już z siatkami pełnymi zakupów , w tym rozmrożonego mięsa podążała z góry na dół natknęła się znów na swojego syna . Czego znowu ?! – zapytała rozwścieczona . Znowu stwarzasz niebezpieczeństwo w mojej firmie – odparł syn . Patrz ! – wskazał na korytarz pokryty wodą kapiącą z reklamówek staruszki . Mówiłem ,tylko nie narób znowu problemu – mówił Schulz któremu powoli podnosiło się ciśnienie. Ale to było nic w porównani z ciśnieniem jakie już osiągnęła jego matka – A masz ten obiad i się nim wypchaj ! – i rzuciła mu siatki prosto na buty. Dziś stołujesz się na ulicy! – odparła wścieknięta wchodząc do windy. Wokół wszyscy pracownicy biur nie wiedzieli czy się śmiać , czy udawać powagę żeby nie stracić pracy . Jedno było wiadome, że ten incydent na długo został zapamiętany . Zaś Pani Schulz wsiadła do taksówki i pojechała do własnej rezydencji . W tym samym czasie do fabryki przyjechała Julia wysiadając z windy przeraził ją widok leżących dwóch reklamówek pełnych mokrego mięsa i warzyw na środku holu . Co to jest ?! – wykrzyknęła z przerażenia . Aaa! To – odparła jedna z sekretarek – To pani niedoszły teściu na ugotować sobie na obiad . Zażartowała , śmiejąc się pod nosem . Wściekła Julia popędziła czym prędzej do gabinetu Schulza . Co to jest , tam przed windą ? Zaraz może przyjechać jakiś inwestor – odparła zdenerwowana Julia . Spokojnie – uspokajał Schulz – już się tym zająłem , zaraz przyjdzie ekipa i to sprzątnie . A o czym mówią te sekretarki ? – zapytała zdziwiona Julia . O co chodzi ? Ja o niczym nie wiem ? – odpowiedział równie zdziwiony przyszły teściu – wiesz co nie przejmuj się . Co powiesz na pyszny obiad w restauracji . Julia zdziwiona zaproszeniem pana Schulza - Ale z jakiej okazji ? Tak bez okazji . Ja zapraszam – kusił wygłodniały szef firmy . No nie wiem . Jeszcze musze odwiedzić Toniego – stwierdziła Julia . A tam . Odwiedzić Toniego , on da sobie radę – stwierdził Schulz – po pracy w tej restauracji w Centrum . No nie winem – onieśmieliła się dziewczyna . Ja nie mówię do ciebie jako przyszły teściu , ja mówię jako twój szef – odparł nieugiętym głosem . No dobrze, o której – przekonała się Julia . Tak po pracy- spojrzał jej w twarz - przyjdę po ciebie . Ona speszona obróciła głowę – Ale to ma być czysto biznesowe spotkanie . Ma się rozumieć – odparł z lekka uśmiechający się Schulz . Tym czasem do posesji w Coswig zajechała taksówka . Wściekła starsza Pani wysiadła z niej i weszła do rezydencji i od progu dała znać że nie jest w humorze – Janie czy był tu pan Schulz . Tak jaśnie Pani – odparł kamerdyner . Dziś Janie nie ma obiadu – służący który odbierał od pani płaszcz , kapelusz itp. rzeczy aż się zdziwił na tą wiadomość . A toż dla czego droga Pani – zapytał – Jaśnie pan Schulz tak sobie zażyczył - odparła i poszła do pokoju gdzie siedział Toni .

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania