Poprzednie częściRose (fragment 1)

Rose (fragment 3)

Babciu co się stało ? – zapytał zdziwiony zachowanie starszej Pani chłopiec . A nic – odparła – nie przejmuj się , powiedz mi lepiej jak doszło do tego wszystkiego. No ja zauważyłem Ciebie przez okno i chciałem Ci pomóc z tymi siatkami , ale winda niestety była na dole . Ach ta winda – odparła Pani Schulz – czy nigdy twemu ojcu nie przyszło do głowy aby zainstalować jeszcze jednej. Wie babcia to jest bardzo dobry pomysł – odparł Toni – jeszcze w dodatku takiej specjalnej dla inwalidów, to by lepiej świadczyło o naszej firmie. Twój tata zawsze myślał o oszczędnościach – odparła Pani Schulz – powiedz lepiej jak ty się czujesz . No jak widzisz babciu – uśmiechnął się Toni – mam obitą pękniętą kostkę , to jakieś trzy miesiące w gipsie , do tego złamaną kość przedramienia to kolejne miesiące w gipsie . Słysząc to Pani Schulz chciała jakoś pocieszyć wnuka i podeszła do niego , usiadła z boku na oparciu , przytuliła się i szepnęła – nie martw się do wesela się zagoi . Do wesela ?! – w momencie jakby strzałem z bicza oprzytomniał Toni – A nie wie babcia gdzie jest Julia ? Nie ?! Nie widziałam jej , a co – zdziwiona taką reakcją na jej stwierdzenie odpowiedziała przerażona Pani Schulz . No bo była tu , pomagała mi się przebrać i znikła – odparł rozglądający się po pokoju Toni . Janie ! - krzyknęła właścicielka domu , a z dali w holu głównym przy schodach odsłaniała się postać kamerdynera – Czy nie wiesz gdzie może być panna Julia? . Z tego co mi wiadomo ,to zamówiła taksówkę i pojechała z powrotem do fabryki – odpowiedział służący . Widzisz Toni , wróciła do pracy – odparła Pani Schulz . Chyba jeszcze wróci – odparł do siebie chłopak, mając nadzieje że jeszcze dzisiaj spotka się z swoją wybranką . Ale wierz mi chyba nie na obiad – odparła schodząca z fotela starsza Pani i udająca się w stronę kolejnych pokoi . Toni zdziwiony zapytał Jana – O co tu chodzi? Szefowa odwołała dzisiejszy obiad – odpowiedział kamerdyner . Dla czego? – spytał zdziwiony chłopiec . A bo dzisiaj , jak co każdy wtorek szefowa pojechała na bazar i z tego co kupi mieliśmy zrobić dania , ale przez to wszystko – i tu nie chciał dokańczać Jan tylko smutnie rozłożył ręce i spojrzał na Toniego. To nie macie nic w kuchni ? – zapytał młodzieniec . Mamy ale szefowa zabroniła – odparł kamerdyner – chyba chodzi o coś z paniczem , bo Pani Schulz przyjechała zdenerwowana z fabryki . Dziękuję Janie – skinął głową Toni i zaczął się zastanawiać do czego doszło w fabryce pod jego nieobecność.

Rosa na to miast osamotniona na oddziale neurologicznym po serii skomplikowanych badań , postanowiła zadzwonić do swojej mamy . Halo! Mamusiu – odparła z cicha do telefonu – nie , nie płacze . Mam małą prośbę , czy możesz przyjechać do mnie , do Dresden . Nie ja wiem odrywam Cię od pracy – odparła prawie z łzami w oczach Rosa – jak nie masz czasu to nie . Co ! Czy coś się stało? – niedosłyszał wycierając łzę z policzka – jestem w szpitalu i oni chcą się z Tobą widzieć. Przyjedziesz – zadowolona podniosła się z łóżka - To czekam na Ciebie . Rosa wyłączyła telefon i odkładając na toaletkę spojrzała w okno , gdzie w dali widać było pagórkowaty teren . A gdzieś tam w dali na wsi mieszkali jej rodzice . Po chwili do pokoju weszła pielęgniarka – widzę że humor pani wrócił – odparła . Moja prawdziwa mama tu przyjedzie – odparła z radością Rosa . To dobrze , bo niebawem pani opuści szpital – uśmiechnęła się również pielęgniarka – sprawdzając potem opatrunek na głowie . Rosa się zasmuciła – to znaczy za ile dni . Ja o tym nie decyduje – odparła pracownica szpitala – jak ma pani jakieś zapytania , to proszę iść do pokoju lekarskiego . Rosa zaniepokojona wstała i szybkim chodem udała się w kierunku drzwi koło których widniał napis – „ Osobą nie upoważnionym wstęp wzbroniony ” , i zaczęła pukać , lecz za drzwi nie dobiegał żaden głos . Więc pukała głośniej i jeszcze głośniej aż zaczęła walić pięścią . W pewnym momencie ktoś ją złapał za rękę i odparł - jak tak będzie się pani dalej zachowywać , to przeniesiemy panią na inny oddział . Rosa obróciła się dookoła siebie a za jej plecami odsłonił się widok starszego pana w białym t-shircie przykrytym kitlem a w kieszeniach spodni wystawały mu , to jednej stetoskop ,drugiej rączka młoteczka . Słucham . Co panią do mnie sprowadza – zapytał z lekka uśmiechnięty lekarz , który kluczem otwierał drzwi do pokoju . Ja , ja – przerażona sytuacją i zawstydzona ludźmi którzy spoglądali w jej stronę – ja chciałam zapytać . No śmiało ! – wykrzyknął lekarz który już krzątał się po pokoju i nastawiał czajnik elektryczny . Ja chciałam zapytać kiedy wyjdę ze szpitala ? – zapytała nie śmiało Rosa . Lekarz myślał że wybuchnie śmiechem , ale się powstrzymał i tylko leki uśmiech na jego twarz oznaczał to co każdy mógłby się domyśleć . A skąd mogę wiedzieć?! Ja nie jestem pani lekarzem prowadzącym – odparł spoglądając w twarz Rosy lekarz – Co pani dolega ? Ja nie wiem , przyjechałam dziś z wypadku – odparła dziewczyna . To ja też nie wiem – odparł lekarz – przyszedłem dziś na popołudniową zmianę. Jak coś będę wiedział to pani powiem – stwierdził lekarz . To dziękuje – odparła zasmucona Rosa i wyszła ze spuszczoną głową z pokoju lekarskiego w stronę swojej sali .

Z kolei pan Schulz brnął ,aby uskutecznić swój plan , czyli udanego obiadu w towarzystwie pięknej damy jaką była, no ba jego przyszła synowa . Spojrzał na zegarek , odsunął się od biurka i zaczął zakładać marynarkę . Wychodząc z gabinety podszedł do sekretarki i zapytał się – czy zamówiłaś stolik w tej restauracji na obiad jak Cię prosiłem . Tak szefie – uśmiechnęła się pracownica licząc że to dziś jej szansa – to dziś pan Schulz mnie zaprasza . Mężczyzna słysząc te słowa uśmiechnął się i mrugnął oczkiem – no niestety Sandro , dziś to nie ty . I przyspieszył kroku pędząc w stronę pokoju Juli . Zazdrosna Sandra postanowiła się zemścić i roznieść tą plotkę po biurach . Schulz wbiegł do biura Juli i zadowolony od progu zawołał – no już jesteś gotowa! Julia spojrzała w róg komputera i stwierdziła – jeszcze pracujemy przez pół godziny . Nie ważne - odparł szef - ja Cię zwalniam , ubieraj się i jedziemy bo kiszki mi już marsza grają . Chce pan niech pan już jedzie – odrzekła uparcie Julia – ja mam pilny projekt na jutro . Słuchaj ! – zdenerwował się Schulz łapiąc ją za rękę – nie lubię nieposłuszeństwa , chcesz być moją synową i być przyszłym wiceszefem to mnie słuchaj . Julia wstała , wyłączyła komputer i wyrywając swoja rękę z uścisku Schulza zaczęła zakładać płaszcz . No to teraz się rozumiemy – odparł właściciel fabryki – skończysz ten projekt potem albo , jutro rano . I razem udali się w kierunku windy . Tym czasem znudzony Toni wypatrywał w tarczy zegarowej chwili kiedy nadjedzie jego ojciec , a może również jego wybranka . Gdy zegar wybił godzinę szesnastą natychmiast postanowił podjąć próbę dostania się za wszelka cenę do telefonu . Słysząc jakieś odgłosy tupania natychmiast przybiegła Pani Schulz i widząc pusty fotel i nieporadnie przemieszczającego się wnuka zawołała – A ty dokąd ? . Toni obrócił się dookoła i odparł – Na obiad . Aaa ! zapomniałam Ci powiedzieć że obiadu dzisiaj nie ma – odparła pani Schulz zbliżając się do wnuka . A to czemu ? – zapytał udając zdziwionego Toni , który nie mogąc już dalej stać na jednej nodze spoczął na krześle przy stoliczku. To sprawa między mną , a Twoim tatą – odparła właścicielka domu zaczynając poprawić zrzucony koc z fotela – nie długo się pojawi to sobie wyjaśnimy . A jeśli nie ? – stwierdził wnuk zerkając to na leżący niedaleko telefon , to na tarcze zegara . Pani Schulz to zauważyła i też spojrzała w kierunku zegara , spuściła głowę i odparła – to już nie mój interes . Janie ! - wyszła do korytarza aby nie widział ją Toni – czy da się coś zdobić na szybko , jakieś naleśniki ? – zapytała . Służący się uśmiechnął i odparł – po rozmowie z paniczem Tonim byłem przygotowany na taką ewentualność i kazałem w kuchni coś wcześniej przygotować . Pani Schulz z jednej strony się zdziwiła – po jakiej rozmowie? – z drugiej odparła – A tam . Zadziwiasz mnie Janie . Coraz bardziej Cię lubię . Mógłbyś nam to teraz podać . Dobrze proszę pani – uśmiechnął się Jan i obrócił się w kierunku kuchni . I podać to do salonu , czy do jadalni? – zapytał gdy Pani Schulz miała zamiar wejść do salonu . Do salonu – kiwnęła głową – nie będziemy męczyć Toniego. Gdy starsza pani rozmawiała z kamerdynerem wnuk doskoczył do telefonu i wybił numer do biura ojca . Stał i wyczekiwał żeby ktoś odebrał słuchawkę , chodźmy sprzątaczka , ale w słuchawce nadal odzywał się jeden i ten sam dźwięk – „ W tej chwili użytkownik jest nie dostępny …” . Zawiedziony Toni odłożył słuchawkę , w tej samej chwili podeszła do niego Pani Schulz i odparła – Nie ma co ronić łez , choć do stolika zaraz Jan poda nam obiadokolację .

Następny dzień miał być decydującym dniem dla Rosy . Dziś miała się dowiedzieć czy wyjdzie z szpitala i miała przyjechać do niej mama . Już od samego rana w napięciu wyczekiwała porannych wizyt lekarskich . A to spoglądała w okno , czy czasem nie pojawi się znajoma postać z dziecięcych lat , a to wyglądała na korytarz czy czasem nie zaczął się obchód , aż w końcu do Sali przyszła pielęgniarka i aby uspokoić Rose postanowiła zmienić jej opatrunek . I co ? – zapytała Rosa – ładnie to wygląda . No , ropieć , nie ropieje – odparła zdejmująca plastry stażystka . No , ale ? – zapytała zdziwiona dziewczynka. Trochę rana krwawiła i ma pani obrzęk – musi pani mniej ruszać w nocy tą głową . Co to znaczy obrzęk? – zapytała Rosa i podniosła rękę do góry chcąc dotknąć rany . Niech pani zobaczy – i pomogła dotknąć dziewczynie ranę - taki niewielki strupek się utworzył . Rosa zdana na zmysł dotyku i na swoją wyobraźnie , kreśliła w głowie własny wizerunek zszytej rany i odstających nici chirurgicznych , które wystawały jak antenki .Już ! – zapytała pielęgniarka bo musze nakleić opatrunek . Ale mi już w tym miejscu nie odrosną włosy ? – stwierdziła zasmucona Rosa opuszczając dłoń . Spokojnie – odparła stażystka ma ich pani tyle i takie długie że i przykryją te miejsce . Zasmucona Rosa w jednej chwili z tej wesołej i energicznej zamieniła się w smutną i zamkniętą . Po odejściu pielęgniarki , dziewczyna spojrzała się tylko w okno myśląc że jedyna jej podpora i osoba która przynosiła jej radość w nim się pojawi , lecz za wczesna to była pora . Po chwili do pokoju wszedł lekarz Rosy – dzień dobry! . Rosa załamana udała że nie słyszy tego . No dobrze . Z pani wyników wychodzi - mówił powoli neurolog. W tedy Rosa zaciekawiona obróciła się i przemówiła – że co ?! . Ooo ! To jednak pani ma głos – uśmiechnął się lekarz . Dziewczyna odparła – niech pan nie żartuje tylko powie w końcu czy mnie dzisiaj wypuszczacie . A skąd się pani o tym dowiedziała ? – zapytał zdumiony lekarz . Nie ważne! – odparła Rosa wpatrując się w okno . Ach te pielęgniarki – odparł lekarz kiwając głową – No to przejdźmy do tego co zacząłem . No właśnie – zwróciła głowę w kierunku lekarza Rosa . Z tomografu wyszło że miała pani wstrząs mózgu , ale zrobiliśmy dodatkowe badania encefalograficzne i na skutek tego wstrząsu wykryliśmy – i tu przerwał lekarz . No co ?! – wykrzyknęła już przerażona Rosa , która już załamana wcześniej , przy wiadomościach lekarza zaczęła powoli ronić łzy . Czy pani prawdziwi rodzice przyjadą w ogóle? – zapytał doktor zmieniając temat . No niech mi pan w końcu powie na co jestem chora ! – krzyknęła wstając z łóżka rozpłakana Rosa . Nie ! ja muszę to przekazać pani rodzica bo dla pani to za duże przeżycie – odparł lekarz i odwrócił się oraz zaczął wychodzić z sali . Zaraz jak wyszedł Rosa załamana rzuciła się na łóżko i zaczęła przytulać poduszkę , w tej samej chwili do pokoju weszła jej mama – Co się stało kochanie ? Dziewczyna usłyszawszy te słowa obróciła się na bok i wyciągnęła ręce . Pani Brown wiedziała co zrobić podbiegła do łóżka i przytuliła z całych sił jak za dziecięcych lat swoją najukochańszą córkę . Co się stało najdroższa ? – zapytała ponownie . Rosa otarła łzy z oczu i chyłkając wydusiła – ponoć z badań wynika że jestem ciężko chora , ale nie chcą mi powiedzieć . Mówią że przekażą tylko rodzicom. Zaraz tam pójdę – odparła mama Rosy i ucałowała ją w czółko . Gdy pani Brown podążał w kierunku pokoju lekarskiego Rosa próbowała dojść do siebie wycierając twarz z łez . Dzień dobry ! – powiedziała głośno matka Rosy spotykając pod drzwiami pokoju wchodzącego lekarza . Dzień dobry – odparł zdziwiony lekarz . Jestem pani Brown matka tej dziewczyny z chorą głową – odparła dumnie . Aaa ! Rosy , to już chwileczkę zawołam kolegę – odparł lekarz i wszedł powrotem do pokoju . Po chwili otworzyły się szeroko drzwi i usłyszeć można było głos – zapraszamy bardzo serdecznie do środka . Pani Brown weszła i rozejrzała się a przy biurku siedział młody, wysoki, szczupły doktor trzymający teczkę . Niech pani podejdzie . O ile pani nie jest kolejną podszywaną osobą – odparł mężczyzna . Jaką podszywaną osobą ? – odparła matka Rosy . A nic . Mieliśmy mały incydent w szpitalu – uśmiechnął się lekarz . Co z moją córką? Ponoć jest ciężko chora ? – powiedziała zdenerwowana pani Brown . Spokojnie, ja wszystko wytłumaczę – odparł neurolog . Pani córka miała poważny wypadek na schodach z rozcięciem głowy i wstrząśnięciem mózgu . Na skutek tego wstrząśnięcia i mocnego uderzenia o posadzkę doszło do niedotlenienia . My to wszystko zbadaliśmy – pokazał pani Brown wynik z tomografu i encefalografu . Wiadomości są dobre i złe . Od których zacząć ? Pani Brown która już wycierała łzy z twarzy i myślała o najgorszym odpowiedziała - jak już zaczął pan od złych . Spokojnie – odparł lekarz – to nie takie złe miliony ludzi z tym żyje . Matka Rosy otworzyła szeroko oczy - to co to jest , guz ! – wystraszyła się . Nie! To nie guz to epilepsja – uśmiechnął się neurolog – z tym da się żyć . Starsza pani złapała się za głowę nie mogąc sobie wyobrazić córki z tą chorobą . Proszę pani , mogło być gorzej tak jak pani powiedziała – odparł lekarz – trzeba dziękować . Tu w teczce ma pani wszystkie badani , łącznie z badaniem krwi ,ono wyszło pozytywnie . To ta dobra wiadomość . Kolejna dobra wiadomość to ta że może pani już zabrać córkę , w środku jest wypis . No i wypisałem recepty na lek , niech Rosa za jakiś miesiąc zjawi się u mnie w gabinecie w przychodni . Wstając wysunął rękę z teczką do szlochającej matki – Życzę zdrowia pani i pańskiej córce . Pani Brown wytarła łzy podniosła się z krzesła , wzięła teczkę i uścisnęła rękę lekarzowi – dziękuję z całego serca . Poczym udała się do sali Rosy , gdzie z utęsknieniem wyczekiwała jej nadejścia córka . Mamo , no i co ? – zapytał zaciekawiona dziewczyna . Nic córeczko , pakuj się i możemy iść – odparła pani Brown . Jak to nic ? Przecież widzę że płakałaś – odparła Rosa . Aaa, to tak z wzruszenia , bo Cię dawno nie widziałam w takim miejscu – odparła wymijająco starsza pani . No ! Rzeczywiście – kiwnęła głową córka , szukając w szafce swoich rzeczy – kiedy to ostatnio coś sobie rozcięłam . Roześmiała się matka – chyba jak byłaś jeszcze nastolatką i chodziłaś z tym , no , no – nie mogła sobie przypomnieć . Wiem ! Nie przypominaj mi tego łepka z nad przeciwka – spojrzała się na mamę wyjmując z szafki pogniecioną sukienkę , bluzkę i resztki ciuchów . Wiesz co ! – odparła pani Brown – tu niedaleko jest fajny sklepik kupie rajtuzy i parę innych rzeczy , nie zakładaj na razie tego . Kochana jesteś mamo – odparła Rosa – masztu trochę pieniędzy . I chwile po tym starsza pani szybkim truchtem udała się do wyjścia z oddziału .

Tym czasem w fabryce Schulza wszystko wrzało, po całej fabryce roznosiły się plotki niczym kablem telegraficznym , a to o wczorajszym wypadku syna szefa , a to o jakimś romansie jego ojca . Wszystko roznosiło się wielkim echem omijając z dala ostatnie piętro budynku głównego gdzie rezydował sam Schulz . W pewnym momencie prezes widząc poruszenie wśród ludzi udał się do sekretarki – co dzisiaj ludzie tacy ospali , ciągle zerkają w moje okno . Dziewczyna wiedząc że rozpuściła plotkę udała głupią i odpowiedziała – Nie winem ? Zawsze może pan pójść sprawdzić , zadzwonić . Nie! Nie mam czasu na takie bzdury – odparł zdziwiony Schulz – lepiej zawołaj mi Arona . Sandra widząc oddalającego się szefa zaczęła się uśmiechać i podniosła słuchawkę , a następnie wycisnęła odpowiedni numer do kadr i zawołała do słuchawki – Szef prosi do biura Arona ! . Parę pięter niżej rozległ się krzyk na korytarzu – Aron do Schulza ! Natychmiast . Usłyszawszy to mężczyzna z lekka się zdenerwował . Tu jakieś plotki , tu nawał zaległej pracy , a do tego jeszcze coś od niego sobie życzą . Koleżanka spojrzała na niego z uśmiechem i odparła – Czyżby ciąg dalszy ? Proś o awans – zaczęła żartować . Aron wściekły wypruł z gabinetu i udał się w kierunku windy . Gdy znalazł się już na ostatnim piętrze , podszedł do biurka sekretarki i zapytał sekretarki – Sandra nie wiesz czego on może chcieć? . Ona rozłożyła gustownie ręce , zacisnęła wargi robiąc dolną wargą dzióbek i rozszerzyła nieco oczy i odparła – Nie wiem ! Sam się go zapytaj . Akurat nie przyjmuje nikogo. Aron spojrzał wkurzony na drzwi od gabinetu Schulza i odparł pod nosem – no cóż , jak trzeba , to trzeba . Z dali zauważyła pukającego do drzwi gabinety szefa , wychodząca od siebie Julia . Podeszła do sekretarki i spytała - czego ten księgowy chce od Schulza . Sandra będąc z nią w złych stosunkach odparła – ponoś ma zająć miejsce Toniego . Przerażona Julia w te pędy chciała wskoczyć do gabinetu , ale gdy się zbliżyła do drzwi podsłuchała – „Drogi panie Aronie mam do pana sprawę ” – i postanowiła dalej przystanąć pod drzwiami i podsłuchiwać. W gabinecie zaś trwała rozmowa – ma tu Pan parę dokumentów , które musi przejrzeć mój syn . Weźmie pan samochód służbowy i pojedzie do niego . To wszystko – odparł Aron . Nie ! – pomyślał Schulz . Trzeba zajrzeć do tej poszkodowanej , no tej , tej – próbował sobie przypomnieć szef fabryki , choć tak naprawdę nie znał jej . Rosy ! – podpowiedział księgowy . Ooo! Dziękuje za podpowiedź . Trzeba zobaczyć jaki jest jej stan i kupić coś dla niej – odparł Schulz sięgając po pieniądze – zrobi to pan dla mnie . Oczywiści – odparł Aron słysząc że czeka go kolejne spotkanie z dziewczyną która utkwiła mu głęboko w pamięci. Gdy zbliżał się do drzwi , Julia nie słyszała jego kroków , tylko w ostatnim Momocie zauważyła poruszającą się klamkę . Kiedy otworzył drzwi widział wyprostowaną jak słup elektryczny narzeczoną Toniego , która dumnie powiedziała – teraz moja kolej . Aron trochę speszony przesunął się na bok i wpuszczając Julie i wyszedł z gabinetu . Podbiegł do Sandry pytając się – Co jej odbiło ? Zazdrosna . Sekretarka odparła – cały czas was podsłuchiwała . Musi być bardzo zakochana – dodała snując swoją intrygę . Aron nie tracąc czasu tym prędzej wybrał się w drogę . Pierw nie mogąc doczekać się spotkania z Rosą postanowił pojechać do szpitala . Po drodze postanowił zatrzymać się na Starym Mieście koło kwiaciarek by kupić jej bukiet kwiatów , niby że od dyrektora Schulza , a tak naprawdę miały wyrażać jego uczucie . Aron nie wiedział że Rosa co dziennie rano patrzyła na te kwiaty jadąc do pracy . Gdy dojechał do szpitala i przybiegł na oddział jego wybranki już tam nie było . Rosa wraz z mamą pojechały do domu kilka godzin temu . Kiedy wszedł do sali gdzie było łóżko dziewczyny zobaczył tylko równo posłane łóżko , czystą pościel i opróżnioną toaletkę . Załamany podszedł do okno wyjrzał przez nie i położył kwiaty na prześcieradle . Nagle z korytarza dostrzegła go pielęgniarka - przepraszam , co pan tu robi . Tu leżała taka pacjentka z szytą głową – odparł Aron , który rozchmurzył się na widok kogoś dzięki komu będzie mógł coś się dowiedzieć. Tak ale dziś dostała zwolnienie – odpowiedziała . To ktoś po nią przyjechał ? – zapytał z ciekawością . Zaraz ! – wykrzyknęła - ja pana poznaje, to pan podszył się za jej brata . I wybiegła z pokoju krzycząc na cały korytarz – Panie doktorze , Panie doktorze ! Aron w panice już nie myślał o dowiedzeniu się czegoś więcej o Rosie , pierwsze co mu przychodziło do głowy to branie nóg za pas i uciekanie jak najszybciej . Po udanej ucieczce z szpitala księgowy wsiadł do samochodu i udał się w kierunku Coswig . Ciągle siedziało mu w głowie że musi się spotkać z Rosą i że nie wykonał powierzonego mu zadania . Co powie , jak mu się z tego wytłumaczy? Z dala już widać było posiadłość Schulzów , i już nie było wyjścia aby wracać się do firmy w poszukiwaniu adresu zamieszkani Rosy, czy rezygnacji w ogóle z całego wyjazdu do Toniego. Gdy podjechał pod drzwi , z przed domowego ogródka doszła pani Schulz w rękawiczkach na ręku i zapytała się – coś się stało Aronie, że dziś znowu spędzam z Tobą przedpołudnie? Ach ! Proszę pani , wszystko się tak zagmatwało – odparł skołowany mężczyzna . Choć ze mną to mi wszystko dokładnie opowiesz . Aron wyjął tylko z samochodu dokumenty dla Toniego i podreptał w kierunku idącej w stronę rabatek starszej pani . Wie pani wczoraj jak byliśmy w szpitalu – mówił dobiegając do charkającej już pani Schulz Aron . No to co? – potakiwała mu starsza pani . Rosa jeszcze była i była taka słaba . Dziś pani syn kazał zwieś mi jej jakiś prezent od firmy i przeprosić za całe to zdarzanie , a jej już tam nie było . Jak to?! – przerwała prace pani Schulz i spojrzała się w stronę Arona – To gdzie jest? . Ponoć już ją wypisali – odpowiedział równie zdziwiony mężczyzna . A ja co teraz mam zrobić , jej nie ma – dodał – pan dyrektor dał mi na prezent jak się wytłumaczę . Spokojnie! Nie martw się , jak co to ja z nim porozmawiam – odparła starsza pani zamyślając się co mogłoby dolegać Rosie jeśli wczoraj rozmawiała z lekarzem a dziś już mogła pójść do domu . W dali z okna na to wszystko spoglądał Toni . Będąc ciekawy o czym rozmawia jego babia z pracownikiem firmy uchylił drzwi balkonowe . A po za tym nic się nie dzieje? – zapytała pani Schulz sadząc kolejne rabaty . W pracy jest jeden wielki rumor – odpowiedział księgowy . A co się stało? – znowu zdziwiła się staruszka . To pani nic nie wie ? – spojrzał się na nią Aron . A Toni zaczął jeszcze bardziej skakać na nodze jakby chciał wyjść na zewnątrz i schować się za samochód . Co mogę wiedzieć ? – zapytała się pani Schulz – znowu jakieś plotki wymyślają. No ! I to nie jedne – potakiwał księgowy . To mów ! A nie będziesz owijał – odparła starsza pani denerwując się i nerwowo haczykom kopiąc w ziemi . Aron rozejrzał się, poczym zbliżył i zaczął donosić – Czy wie pani dla czego Toni wpadł na Rose? Ta się spojrzała na księgowego – Co pan znowu bredzi? Przecież sam pan był przy tym ! .Toni słysząc krzyk babci był jeszcze bardziej ciekawy bo tylko strzępki rozmowy dochodziły do jego ucha . Chciał jak najbliżej doskoczyć do rozmawiających . No wiem ! – odrzekł kiwając głową Aron – tym się w ogóle nie interesuje to bredzą po fabryce , ale tego z kim był pani syn wczoraj na obiedzie to chyba pani nie słyszała. Wtedy pani Schulz się wyprostowała i popatrzała na mężczyznę . Z Sandrą ? –zapytała będąc pewna głupoty syna . Nie ! Plotka mówi że chodzi o stołek wice szefa – uśmiechnął się Aron . Starsza pani zaskoczona zaczęła zdejmować gumowe rękawiczki z rąk i stwierdziła – odechciało mi się robić . Nagle za auta rozległ się huk . Aron i pani Schulz podbiegli do samochodu , a tam za porastających brzeg parkingu krzewów wyłaniało się leżące na bruku ciało Toniego . Co ty wyprawiasz! – krzyknęła starsza pani . Zaraz do panicza podbiegł Aron a za drzwi balkonowych wybiegł Jan i obaj zaczęli go podnosić . Zanieście go do salonu! – odparła pani Schulz . Ale ja sam dam sobie świetnie radę – odparł Toni . To jak tak – odezwał się Aron - tu przywiozłem dla pana parę dokumentów ma pan je przejrzeć . I kładąc je na stoliczku , udał się później w kierunku drzwi wyjściowych . Za nim otworzył drzwi powiedział głośno – Dowidzenia pani Schulz ! Dowidzenia Aronie ! – pożegnała go starsza pani , która w tej chwili razem z kamerdynerem doglądała Toniego . Po chwili rozległ się warkot silnika i wycofującego się auta .

Gdy nachodziła już pora popołudniowa po ciężkiej pracy do domu przyjechał pan Schulz . Przy drzwiach przywitał go kamerdyner i odbierał od niego jego płaszcz i resztę rzeczy , kiedy nagle z salonu wyszła starsza pani . No jak minął dzień ? – zapytała z lekkim uśmiechem na twarzy . Czyżbyś znowu przyszła mi oznajmić że obiadu dzisiaj nie będzie – odparł trochę nie w humorze pan domu . Na szczęście nie , ale znowu musimy odbyć poważną rozmowę – stwierdziła pani Schulz patrząc głęboko w oczy synowi . Ten obrócił twarz w kierunku schodów i odpowiedział – dobrze ,ale nie teraz . Mam dużo pracy może pod wieczór - i udał się na górne piętro pałacu. Staruszka usatysfakcjonowana wynikiem rozmowy poszła do pokoju gdzie pracował Toni . I jak ci idzie praca – zapytała . Toni odłożył na chwile dokumenty i z ciekawością zaczął się dopytywać babci – Co ci powiedział, tam w ogródku ten księgowy ? Pani Schulz czując chęć dowiedzenia się prawdy , którą i ona chce dociec , odparła – Wiesz , jeśli ja czegoś się nie dowiem od twojego taty , to wtedy Ci wszystko wyznam . Toni zmrużył oczy bo coś wydawało mu się za bardzo to zawiłe i spuścił głowę – Jak to ? Jeśli mój tata ci czegoś nie powie , to mi nic nie będziesz mogła powiedzieć . Nie rozumie ! Ze schodów słychać było skrzypienie stopni , jakby ktoś schodził na dół . Posłuchaj jutro ci wytłumaczę – odparła pani Schulz – na razie nic nie mów . Dobrze ! . Ok – odparł , nadał nie mogący zrozumieć wszystkiego wnuczek – ale jutro wszystko . Dobrze już cicho – odparła babcia widząca w holu postać syna , który szedł do salonu . No to co z tym obiadem?! – zapytał się doniosłym głosem pan Schulz . W momencie do salonu wbiegł Jan i odpowiedział – już podajemy do jadalni , można zasiadać . I wszyscy skierowali się do następnego pokoju , a Jan podtrzymując pod rękę Toniego pomógł mu wstać i przemieścić się.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania