Rose (fragment 4)
Z kolei w mieszkaniu Rosy , mama ugotowała pyszną zupę i Danię na kuchni . Rosa oczarowana zapachami , które unosiły się po całym domu odparła – Och! Jak wspaniale pachnie . Dawno takich pyszności nie jadłam . Jedz , jedz dziecko teraz muszę się tobą zaopiekować – odparła pani Brown . Że co ? – zdziwiła się córka . Tak moja droga – pokiwała głową , kładąc badania na stoliku niedaleko talerza . Rosa próbując jeść gorącą zupę , drugą ręką chciała podejrzeć dokumenty w teczce . Ty jedź a nie będziesz oglądać! – odparła mama – później sobie obejrzysz i kupimy lekarstwa . Jakie lekarstwa ? – zdziwiła się Rosa . Tak , moja droga . Będziesz teraz jadła tabletki – pokiwała głową mama . Rosa na chwile przerwała jeść i odłożyła łyżkę . Wzięła do rąk teczkę i zaczęła przeglądać wyniki . Mamo , to co mi w końcu jest ? Co ci powiedzieli ? – powiedziała nieomal rozpłatując się Rosa . Pani Brown wstała , obeszła stolik przytuliła mocno córkę i szepnęła – masz padaczkę . Rosa rozpłakała się tak mocno, że jej łzy leciały ciurkiem niczym woda po skałach wodospadu , jej szlochanie odbijało się po wszystkich ścianach , a wraz nią popłakiwała jej największa przyjaciółka i miłość od dziecka – matka . Gdy już łez nie było końca pani Brown przykucnęła , otarła smutek z twarzy Rosy i rzekła – musisz teraz być silna . Zabiorę cię do domu na wieś i przez jakiś czas pomieszkasz z nami , przynajmniej do czasu aż ci zagoi się ta rana na głowie. Rosa pokiwała głową i zaczęła wycierać zły z policzków . Dziękuje mamo ! Wiesz że Cię kocham – i objęła rękoma panią Brown i przytuliła mocno . Mama Rosy jeszcze bardziej się popłakała , ale żeby nie przedłużać bo wiedziała że zupa stygnie , a jeszcze wiele mają do zrobienia szepta – Ja też córeczko , ale teraz jedz musisz być silna . Rosa obróciła się w kierunku stołu i zaczęła powoli kończyć zupę . Posłuchaj ! – odparła mama – Na zdjęcie szwów masz za dwa tygodnie , ale mamy na wsi własnego lekarza on będzie Cię doglądał . Z kolei pan neurolog chce się z tobą widzieć za miesiąc w tedy zobaczymy . Teraz jedz spokojnie a ja pójdę do najbliższej apteki. Rosa słuchała z uwagą by na sam koniec wydobyć prosto z serca – Mamusiu naprawdę jesteś kochana ! I wysunęła ręce by znowu ją uścisnąć . Pani Brown podbiegła na chwilę uścisnęła córkę i udała się w kierunku drzwi . Rosa tylko zgarbiona , zapłakana i posmutniała powoli próbowała zjeść obiad , ale po takiej dawce emocji nic nie chciało jej przejść przez gardło . Myślała tylko o jak najszybszym spakowaniu walizek i wyjechaniu do rodzinnego domu , do bezpiecznego azylu .
Po wykwintnym obiedzie w pałacu Schulzów rodzina rozeszła się do swoich pokoi , lecz pani domu nadal zawzięcie dążyła do rozmowy z synem i po paru godzinach podeszła do drzwi jego gabinetu . Zapukała , złapała za klamkę i uchyliła pytając – Czy można ? Schulz , który siedział za biurkiem, które niegdyś należało do jego ojca , przerwał na chwilę pisanie , wyprostował się i odparł – no niech już mama wejdzie . Kobieta weszła obróciła się i wyjrzała czy ktoś aby się nie kręci i przymknęła drzwi . Z czym się tak kryjesz ? – zapytał wstając z fotela Schulz . Wolała bym żebyś sobie usiadł – odparła jego matka – teraz odbędziemy ważną rozmowę . Syn się roześmiał – No cóż ! Może czegoś ciekawego się dowiem . I spoczął z powrotem w wygodnym , skurzanym fotelu .Dowiedziałeś się co z poszkodowaną ? – zapytała zaskakując Schulza . Dziś wysłałem do niej Arona . Nie był tu ? – zdziwił się syn – mogłaś się jego wypytać . Ja nie pytam się księgowego , tylko pytam się ciebie – odparła podnosząc z lekka głos . O wszystkim będę poinformowany jutro – odparł Schulz . O czy ?- zdziwiła się matka . No , o stanie zdrowia tej dziewczyny . Jak to jej – zaczął tłumaczyć się . Rosa - podpowiedziała mu pani Schulz . O! A skąd wiesz ? – zdziwił się syn . Bo ja w przeciwieństwie do ciebie brać sprawy w swoje ręce – odparła podnosząca napięcie pani domu . Acha ! A w czym jesteś taka dobra ? – zapytał się prześmiewczo syn. Wiesz że twojej pracownicy już nie ma w Specjalistycznym Szpitalu? Aron nic nie załatwił – uśmiechnęła się pani Schulz dając przez to znak , że tak szybko się nie podda i rozmowa się nie zakończy. Tym czasem Toni , który też był ciekawy tej rozmowy , usłyszał na korytarzu głosy dobiegające za gabinetu ojca . Domyślił się co się dziele i czym prędzej postanowił doczłapać się pod drzwi gabinetu , aby mu znów coś podsłuchać. Schulz słysząc , że jest w potrzasku i że natychmiast będzie musiał odnaleźć osobę, która może zniszczyć jego lata pracy odparł w nerwach – niech no ja tylko jutro spotkam się z tym księgowym . Aron tu nic nie jest winien – stwierdziła babka Toniego – jeszcze powinieneś go po rękach całować. Syn spojrzał się z dziwieniem na matkę – Ja ! Jego ! niby za co !. Jak ty z Julią byliście zajęci Tonim i tym jak wygląda gips na jego nodze ,to Ja z Aronem pojechaliśmy do drugiego szpitala – odpowiedziała pani Schulz . No i co ! – podniósł się zaciekawiony dyrektor firmy . Musisz pomyśleć o jakimś ośrodku rehabilitacyjnym dla tej dziewczyny – odparła starsza pani . Jak już coś to dla obojga – oparł się o fotel . I to jakimś w miarę nie drogim , żeby nie nadciągnąć budżetu fabryki – dodał . Co ty mówisz ? – odparła pani Schulz . Nie mówię tylko , tak jest – odparł – trzeba ich wysłać gdzieś , gdzie będzie tanio , a dobra obsługa . Wiem ! – podskoczyła i uśmiechnęła się pani domu – wyślemy ich do Polski . Świetny pomysł , to niedaleko – odparł Schulz – ale trzeba znaleźć pierw tą Rose . No właśnie – kiwnęła głową matka . To coś jeszcze ? – zapytał z ciekawości syn . Nie . ważne że się dogadaliśmy – odparła – tylko następnym razem zastanów się z kim umawiasz się na obiad – dodała pani Schulz kierując się ku drzwiom – nie tam z jakąś co się nawinie . Słysząc to syn spojrzał się wytrzeszczając oczy w kierunku matki , w głowie kłębiło mu się tysiące myśli , ale przede wszystkim – Skąd ona wie ? . Z drugiej strony drzwi usilnie próbował się schować Toni , lecz jego predyspozycje w niczym mu w tym nie pomagały i chłopak po paru uskokach się wyłożył na podłogę. Gdy pani Schulz wyszła z pokoju ujrzała rozłożonego na dywanie niczym skóra tygrysia swojego wnuczka . Znowu podsłuchiwałeś ? – pokręciła głową – czego cię twój ojciec w życiu nauczył – odparła spoglądając na podchodzącego pana Schulza . Nie przyglądajcie się, tylko pomóżcie mi wstać – powiedział zmagający się gipsem Toni . Sam się tu doczłapałeś , sam i wrócisz skąd przyszedłeś – stwierdził pan domu – ja Cie takich głupot nie uczyłem . To cie oduczy wtrącania się w cudze sprawy – odparł z dumą pan Schulz i wszedł z powrotem do gabinetu zamykając drzwi . Do wnuka podeszła babcia i powiedziała – i na co ci to było? Przecież ci tłumaczyłam że o wszystkim ci powiem . Lepiej zawołam Jana – i oddaliła się w kierunku schodów.
Następny dzień zaczął się nie za wesoło. Aron , który od samego wejścia do firmy wyczekiwał na przyjście pana Schulza przy biurku sekretarki Sandry nie domyślał się, że przyjdzie mu wykonać jeszcze trudniejsze zadanie . Zaś Rosa wraz z matką pakowała swoje ostatnie rzeczy i szykowała się do wyjazdu na dworzec kolejowy. Gdy szef firmy przybył do fabryki i wymownym gestem poprosił Arona do biura , pod mieszkanie rosy zajeżdżała taksówka. Posłuchaj ! wiem już wszystko – odparł Schulz – musisz jak najprędzej znaleźć tą dziewczynę i przywieź mi tu do gabinetu . Mam dla niej propozycję , którą ona musi potwierdzić . Rozumiesz ! – wykrzyczał dając mu do zrozumienia , że to bardzo ważna sprawa . Liczę na ciebie - mówiąc to spojrzał mu głęboko w oczy – tu masz klucze od auta i szukaj jej . Aron wybiegł co sił z gabinetu i podbiegł do sekretarki . Chwycił za słuchawkę od telefonu , wystukał numer i zaczął dociekać – Rita ! Ty masz adresy wszystkich pracowników firmy , zobacz w komputerze adres zamieszkania Rosy Brown . No ! Już mam kartkę – rozglądając się po biurku Sandry , dostał od niej kartkę i długopis – dyktuj ! . Po chwili odłożył słuchawkę i pobiegł w kierunku windy . Zaś Rosa już zdążyła uregulować czynsz wynajmu z właścicielką mieszkającą na parterze , znieść bagaże i jechały z panią Brown na plac dworcowy . W Coswig z kolei Toni podsłuchawszy wczorajszą rozmowę , też nie chciał siedzieć z założonymi rękami wiedząc , że całe te zamieszanie jest z jego winy . Postanowił sam na własną rękę podjąć się poszukiwań i również zadzwonił do firmy o podanie adresu zamieszkania Rosy . Hallo ! tu Toni Schulz chce aby pani podała mi adres Rosy , to jest pilne – odparł z determinacją i stanowczym głosem . Ale w jakim celu ? – zapytała się pracownica. Proszę panią jestem zastępcą dyrektora , potrzebne mi do dokumentów , proszę się nie pytać – odparł jeszcze wyższym tonem Toni . Już podaje – odparła wystraszona dziewczyna . Toni szybko zanotował i odłożył słuchawkę . W tym samym czasie pracownica poinformowała szefa o takim telefonie , lecz Toni zawołał - Janie musisz mi pomóc . I już po chwili chłopiec z pomocą kamerdynera doczłapał się do samochodu . Ależ pan w takim stanie nie może jechać – odparł służący . No właśnie Janie ! Pomyślałem że ty będziesz kierował – odpowiedział Toni . Ale kto będzie usługiwał w domu ? – zapytał kamerdyner . Babcia sobie poradzi – uśmiechnął się młodzieniec . I po chwili razem z służącym odjechali z posesji . Nagle w domu państwa Schulzów zaczął dzwonić telefon , z Jadalni wybiegła pani domu przerywając śniadanie – gdzie jest Jan ?! . Podniosła słuchawkę – Hallo?! . To ja – odezwał się znajomy głos syna – czy w domu jest Toni ? . Pani Schulz rozejrzała się po pokojach i stwierdziła – chyba go nie ma , tak w ogóle kamerdynera też nie ma bo sama musiałam odebrać. O matko! – wydał głos rozpaczy Schulz . Co się stało? – zdziwiła się starsza Pani . Nic! Smacznego – i odłożył słuchawkę z wściekłością mężczyzna .Tym czasem na dworcu w Dresden tłumy ludzi stało do kas biletowych . Rosa stwierdziła - wiesz mamo ja usiądę tu na ławce i popilnuję bagażu , a ty ustaw się w kolejce . Dobrze kochanie – pokiwała matka – ale jak co , to mnie wezwij . Dobrze – odparła Rosa, która czując lekką duchotę pomieszczenia pokiwała głową i spoczęła . Z kolei Aron dotarł do mieszkania Rosy . Zaczął wydzwaniać domofonem lecz nikt mu nie otwierał , odsunął się trochę na ulicę i obliczał które to piętro i okno , lecz i tam nie zauważył żadnych oznak żeby ktoś tam miał przebywać . Wszystkie okna były pozamykane . Postanowił zadzwonić pod pierwsze lepsze drzwi wybrał akurat drzwi właścicielki . Dzień dobry ! Czy mogła by mnie pani wpuścić ? – zapytał grzecznie księgowy. A co chce pan wynająć mieszkanie? – zapytała pani z parteru . W tedy Aron wpadł na fantastyczny pomysł jak dostać się do mieszkania Rosy . Tak ! A ma pani jakieś atrakcyjne ? – zapytał . W tej chwili pod budynek gdzie mieszkała księgowa zajeżdżała limuzyna państwa Schulzów . Aron widząc to zdziwił się , z limuzyny wydobywał się z ledwością Tomi i krzyczał – chwileczkę ! Gdy właścicielka otworzyła drzwi Aron szybko wepchnął ją do środka i sam wskoczył zamykając drzwi od środka . Zdziwiona kobieta zapytała się - Co się dzieje? Szukam Rosy , ona tu mieszka – odparł zdenerwowany księgowy – oni też jej szukają . Wystraszona właścicielka , nie wiedząc co się dzieje stwierdziła – to są ci źli ! . Tak ! – kiwnął głową Aron, chcąc się pozbyć ogona . Wie pan Rosy nie ma , ona wyjechała z matką – odparła kobieta . Dokąd ?! – przeraził się Aron . Oboje widząc że i kamerdyner i Toni zbliżają się do drzwi i stukają w padli w panikę . Wie pan ona coś mówiła, że jedzie na wieś do matki – wystraszona wyznała wszystko . A jest tu drugie wyjście ? – zapytał Aron . O tam ? – wskazała właścicielka , pokazując palcem . Nagle z góry schodził inny najemca lokalu – Co ty się dzieje ? Nie wiem , jacyś chuligani – odparła wystraszona kobieta . Mężczyzna otworzył drzwi i wykrzyknął – Czego tutaj chcecie?! Toni odparł – Mój pracownik tam ucieka , a ja przyszedłem się dowiedzieć w jakim stanie zdrowia jest moja księgowa . Zawstydzona właścicielka kamienicy zakryła usta i spojrzała na najemcę , a najemca na nią . Ja nie wiedziałam – odparła . I mężczyzna przepuścił Toniego . Właścicielka wszystko opowiedziała chłopcu i podała adres na który ma odsyłać listy ze skrzynki . Toni wiedział już gdzie ma jechać i od razu z Janem postanowili pobrać kierunek na wieś . Zaś Aron uciekając tylnim wyjściem postanowił jechać na dworzec autobusowy . Rosa znudzona czekaniem i czująca ciągły narastający ból i ucisk w głowie postanowiła przenieść się w bardziej klimatyzowane miejsce . Podeszła do mamy która była w połowie kolejki i rzekła wiesz mamo chyba przeniosę się do jakiegoś baru . Dobrze! Tylko pamiętaj żebyśmy były w kontakcie – odparła pani Brown . Rosa wzięła bagaże na drugą stronę budynku gdzie były kioski ,oraz restauracje i przysiadła przy niewielkim stoliczku koło okna . Aron zaś zabiegany pośród peronów stacji autobusowej wypatrywał twarzy , która na zawsze utkwiła mu w głowie . Zdyszany usiadł pod kasami i mówił sam do siebie – Nie ma jej tu. Chyba już pojechała ? A może nie jedzie autobusem . To czym ? I wtedy jak Niton uderzony jabłkiem w głowę , stwierdził - może jest na dworcu kolejowym . Ale którym ? Najlepiej pojadę na główny – odparł po rozmyśleniach . I co sił pognał do samochodu . Gdy Rosa wyczekiwała na bilet , Aron trenował biegi , Toni i jego służący pokonywali kolejne kilometry drogi z niezawodną nawigacją . Do cholewci ! Janie jedziemy w złym kierunku . Co on mówi za pięćset metrów w prawo jak są roboty drogowe – denerwuje się Toni . Poczekaj zapytam się tego przechodnia – Przepraszam do Helmsdorf , jak dojadę ? . O ! to trzeba się wrócić ! – odparł mężczyzna – tam jest taki przejazd zrobiony. Dziękujemy! – podziękował Toni – No widzisz , musimy teraz nad gonić. Gdy Aron podjeżdżał pod dworzec za szyby auto firmowe zauważyła Rosa trochę się zlękła , ale gdy z pojawiła się twarz jej kierownika już czuła , że musi uciekać. Wzięła walizki i pobiegła do okienka kasy , gdzie kupowała bilet pani Brown . Aron spostrzegł w witrynie okien spieszącą się postać jakiejś osoby w czapce , z której rozpoznał swoją pracownicę i pobiegł co sił w stronę wejścia . Kiedy Rosa do biegła do matki zaczęła poganiać ją i odciągać od okienka - Mamo musimy iść ! No choć . Pani Brown zajęta rozmową z kasjerką odparła - Córeczko teraz mi nie przeszkadzaj . Widzisz że usiłuje kupić bilety . Ale mamo ten pan – odparła przestraszona Rosa , i zaczęła rozglądać się dokąd uciekać. A Aron już był nie daleko , powoli zbliżał się do kas rozglądając się na boki czy aby dziewczyna nie schowała się gdzieś z boku . Nagle matka podniosła głowę i wyprostowała się – czego ty się dziecko tak boisz ? Widzi mama tego pana , to on podawał się za mojego brata – odpowiedział córka wskazując palcem zbliżającego się mężczyznę . Słuchaj masz tu bilety i idź na peron czwarty , jakby co to wsiadaj ja postaram się go zatrzymać – odparła matka , podając jej druczki , a następnie wychodząc naprzeciw uśmiechającemu się mężczyźnie. Ale mamo?! – odparła zdziwiona , bojąc się o matkę .Nie martw się uciekaj! – pomachała ręką i podeszła do księgowego . Czego pan chce od mojej córki ! –wykrzyknęła na pół hali . Niech pani się uspokoi – przyciszał Aron – jestem kolegą z pracy Rosy . Niech pan mi tu nie mydli oczu ! – nadal krzyczała pani Brown , a Rosa miała czas aby dotrzeć do peronu . Ja, skąd ! – tłumaczył się dalej księgowy – mnie przysłał pan Schulz , mam ściągnąć pani córkę do pracy bo szef ma dla niej propozycję . Jaką propozycję ?! – zdziwiła się mama Rosy . Nie wiem czy awans , czy może coś innego , ja mam ją przywieś do fabryki – odparł Aron . Pani Brown chwile pomyślała i rzekła – szybko na peron czwarty bo Rosa może zaraz odjechać. I zerwali się w te pędy do schodów . Gdy wybiegali na peron pociąg powoli ruszał a Rosa wyglądał z okna machając ręką i krzycząc – szybciej , mamo szybciej . Pani Brown z tyłu za pleców Arona wykrzyknęła – Już nie mogę ! . Jeszcze trochę – dodawał odwagi księgowy . Nie ! Niech pan pobiegnie – odparła matka Rosy – ja pojadę następnym , a córka ma dwa bilety . Niech pan jej wszystko wytłumaczy . I Aron ile tylko miał sił pobiegł do ostatnich drzwi pociągu i w ostatniej chwili wsiadł . Rosa widząc iż matka została na peronie zdziwiła się i chciał jak najszybciej wysiąść . Wzięła walizki i kierowała się do najbliższych drzwi z myślą , że przy najbliższej stacji wysiądzie . Aron próbując jak najszybciej dostać się do przedziału gdzie siedziała Rosa , otwierał energicznie kolejne drzwi . Gdy dobiegł widział tylko puste miejsce , co go zdziwiło rozejrzał się po przedziale , siedzących tam osobach i postanowił biec dalej w kierunku lokomotywy . Rosa stając na korytarzu i z nerwów wyglądając kolejnej stacji miejskiej , pragnęła ze wszystkich sił , aby ten pociąg w końcu stanął . Wtem za jej pleców wybiegł Aron i sapiąc wydusił – Nie , poczekaj ! Wystraszona odparła - czego jeszcze chcesz o de mnie ?! Posłuchaj ! Mnie przysyła pan Schulz . Chce się z tobą spotkać ma coś ci do przekazania - wysapał opierając się o boczną ścianę przedziału . To czemu nie przyszedł osobiście ? – zapytała się Rosa . Znasz szefostwo , od tego jesteśmy my – powoli zaczął się wyprostowywać Aron – Zrobisz jak chcesz, ja ci wiadomość przekazałem . Masz się stawić w biurze Schulza , ma dla ciebie propozycje - odparł patrząc w twarz Rosy księgowy - Ja jak chcesz mogę wysiąść . Rosa popatrzyła w okno – Chce ! A co z moją mamą . Mówiła że będzie jechać następnym pociągiem – odpowiedział Aron wyglądając przez okno jak daleko jest pociąg i szykując się do wysiadki , bo pociąg podjeżdżał do peronu . Gdy otworzyły się drzwi i Aron wysiadł przypomniało mu się odparł – Zapomniał bym . W domu też będzie czekał na panią prezent . Nagle rozległ się gwizd i drzwi zaczął się zasuwać . Ale jaki prezent! – Wykrzynęła Rosa . Zobaczy pani – odparł Aron – może z nim pani będzie się lepiej rozmawiało . Zdziwiona Rosa zaczęła kręcić głową i nie mogła zrozumieć jakimi zagadkowym językiem mówił jej podwładny . Wiedziała tylko , że szef całej fabryki chce się z nią widzieć . Wzięła wszystkie bagaże i wróciła na miejsce jedyne poprzychodziło jej do głowy to ,to iż musi skontaktować się z mama . Wyjęła telefon i zaczęła wystukiwać numer . Hallo , Mamo ! Gdzie jesteś ?! – pytała przejęta Rosa . Nie martw się odpowiadała - wyczekująca na stacji pani Brown . Jak to ! Kiedy dojedziesz do domu ? – pytała się przejęta córka . Mam drugi pociąg . Jest tam ten księgowy ? – zapytała podejrzewająco matka . Nie martw się , pozbyłam się go – odparła Rosa . Że co ?! – wykrzyknęła pani Brown . Jest mi niepotrzebny , sama dam sobie radę – powoli wpadała w szał córka – to jak masz drugi pociąg to spotkamy się na miejscu. A bilet ?! – wykrzyknęła matka zdziwiona wymysłami dziecka, matka . Zwrócę Ci ! – odparła Rosa i wyłączyła telefon . Gdy się rozłączyła wpadła w zdenerwowanie – Bilet , bilet głupi bilet . Mogła temu Aronowi nie pozwolić wejść do pociągu . Bo Schulz coś chce ode mnie. Zaraz załatwię sprawę i wystukała numer do fabryki . Tu fabryka Schulza słucham – odezwała się sekretarka . Proszę mnie połączyć z panem dyrektorem – odparła podenerwowana dziewczyna . Ale w jakiej sprawie ? – zapytała się ponownie Sandra . Księgowa nie wytrzymała i wybuchła – To nie ja mam sprawę tylko pan Schulz . Przepraszam ! Proszę się uspokoić i powiedzieć kogo mam zapodać – odpowiedziała sekretarka . Nie poznajesz Sandra ? – rozpoznała w głosie charakterystyczny dźwięk – to ja Rosa . Już łącze , natychmiast – odparła sekretarka znając sytuacje . Hallo! Kto mówi ? – zapytał się Schulz . Czego pan ode mnie chce ? – zapytała dziewczyna . Czy to pani Rosa Brown ? –zapytał się nie będąc pewien . Tak ! Ponawiam pytanie . Czego pan ode mnie chce ? – zapytała podnosząc z lekka ton . Proszę pani ale to nie rozmowa na telefon - odparł Schulz . Rosa się wściekła – proszę pana albo pan powie teraz , albo ! Albo co ? – zapytał się groźnie Schulz . nie mam czasu się z panem kłucić – odparła i wyłączyła telefon . Telefon jeszcze parę raz dzwonił ale Roza wyłączyła go całkiem . Cała podenerwowana kręciła się w fotelu jakby nie mogła znaleźć miejsca . Obgryzała paznokcie i rozglądała się we wszystkie strony , aż w pewnym momencie upadła na podłogę . Ludzie sie dzicy obok się wystraszyli upadku i powstali z foteli . Część z osób uciekła na początek i na koniec przedziału , tylko nieliczne osoby chciały podejść i przyjrzeć się bliżej . Jedna krzyczała - Trzeba zatrzymać pociąg . Druga - wezwijmy maszynistę . Tylko jedna osoba z tego tłumu spokojnie podeszła , ręką dotknęła tętnicy szyjnej i krzyknęła – ona żyje !. Położyła ją na plecach i chciała jej jeszcze pomóc gdy nagle rozległo się – Co się stało , gdzie ja jestem ! Spokojnie proszę pani – odparła osoba udzielająca pomocy – straciła pani przytomność . Acha ! – odparła Rosa na półprzytomna , ale próbująca się podnieść . Wtedy podbiegło trochę więcej osób . Pasażer odrzekł – spokojnie pomórzmy jej wstać z podłogi i niech usiądzie na fotelu . Dziewczyna ułożyła się wygodnie i oparła o ścianę , zanim usnęła odparła – Dziękuje , dziękuje za pomoc i zamknęła oczy . Pasażerowie stwierdzili że nie można ją tak zostawić i należy czym prędzej powiadomić maszynistę , oraz zadzwonić po pogotowie . Na kolejnej stacji kolejowej postanowiono wysadzić Rose dla jej dobra .
Komentarze (1)
W tekście roi się od błędów, również ortograficznych! Tekst do poprawki.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania