Poprzednie częściRose (fragment 1)

Rose (fragment 5)

Tym czasem na wsi , przy domu Rosy wyczekiwał Toni . Co stało się z tą dziewczyną nie widać jej i nie widać? – wypytywał nerwowo kamerdynera . Może panienka zrezygnowała z przyjazdu ? – odpowiedział Jan . Nagle z domu wyszedł postawny mężczyzna , zaciskając pięści co trochu i pochylając się jakby chciał wypatrzyć kto w tym samochodzie siedzi . Proszę pana ! Musimy wyjść , bo nam limuzynę jeszcze pobija – wystraszył się służący. Sieć Janie – odparł Toni odsuwając z lekka szybę . Czego tu szukacie?! – zapytał się ojciec Rosy . Pan jest panem Brown ? – zapytał spoglądając na mężczyznę chłopiec . Tak ! A bo co ? – odrzekł . Widzi pan – nie wiedział jak wytłumaczyć się Toni – ja jestem szefem pańskiej córki i wiem ze niedługo tu przyjedzie . Mam dla niej pilną wiadomość . A to czemu pan czeka na poboczu , a nie wejdzie do domu ? – zapytał się ojciec Rosy . Wolę być pewien , że Rosa dotarła – odparł . Niech pan się nie wygłupia i przyjdzie do mnie , do domu – odsunął się od auta pan Brown i machnął ręką wskazując , że zaprasza – Zapraszam ! Proszę się nie krępować . Po chwili z samochodu na błotniste pobocze wyszedł Jan , który oprządł auto i zaczął pomagać wyjść Toniemu . Co zdziwiło mężczyznę i wpadł w zdumienie – jak to ! A co to panu się stało. Nic takiego. Jakoś poradzimy sobie – odparł chłopak . Nie to ja pomogę z drugiej strony – i podbiegł pan Brown chwytając Toniego pod ramie i tak powoli dotarli do chaty . Gdy ojciec Rosy gościł Toniego , chłopiec z Janem rozglądali się po wiejskiej zabudowie popijając gorącą herbatę , nagle rozdzwonił się telefon . Toni z ciekawością spojrzał w jego kierunku , a pan Brown powoli wstał i podszedł i podniósł słuchawkę . Hallo! Kto ? – zdziwiony wykrzyczał , co przeraziło pozostałe osoby – Pogotowie! . Mam przyjechać po córkę – zdziwił się . A co się stało? – zapytał ze zdumienia . Toni już wiedział o co chodzi i podnosił się a Jan próbował mu pomóc . Już jadę ! Niech czeka ! – odparł ojciec Rosy odkładając słuchawkę i widząc przy tym poruszenie w kuchni . A panowie gdzie ?! – zapytał . Jedziemy – odparł Toni – niech pan się ubiera i my będziemy czekać przy limuzynie . I powoli zaczęli ,Toni z Janem kierować się do wyjścia , a pan Brown miotać się po kuchni i szukać dokumentów i płaszcza .

Po godzinie od wyjazdu Toniego i reszty ekipy do miasteczka przyjechała pani Brown . Wyszła z pociągu spokojna myśląc , że Rosa na pewno już podąża w kierunku domu , lub czeka na nią przed stacją . Lecz gdy wyszła przed budynek stacji i nie zauważyła Rosy , ani nic nie sprawiało wrażenia , żeby ktoś spacerował , kobieta zaczęła się z lekka denerwować. Szepnęła do siebie – Może rzeczywiście brakowało jej tego domu . I udała się w kierunku uliczki wiodącej na obrzeża wsi . Gdy dotarła pod dom zobaczyła zamknięte okiennice , bramy i wszystko wydawało się tak jakby jedyną osobą która zawitała w te progi była właśnie ona . Zdziwiło ją to tym bardziej , że wiedziała że na jej przyjazd i Rosy miał czekać ukochany mąż . Tym czasem pod pogotowie zajechała limuzyna . Toni postanowił iż zostanie z Janem w aucie , a pan Brown pobiegnie dowiedzieć się co się stało . Gdy ojciec dziewczyny wbiegł do budynku , Rosa już czekała na krzesłach poczekalni . Gdy ujrzała tatę podniosła się i rzuciła mu się w ramiona . O! Cześć kochanie – odparł stęskniony ojciec – co się stało ?! A nic takiego – odparła córka – mógłbyś wziąć walizki . Chciała odciągnąć go od lekarzy i miejsca Rosa . Dobrze , ale po co mnie wezwano ?- zapytał zdziwiony Brown schylając się po rączki od walizek . To jest pani rodzic ? – zapytał mężczyzna w fartuchu stojący za plecami starszego pana . No tak – odparła Rosa , które nie wyszedł plan szybkiej ucieczki . Czy mogę z panem porozmawiać ? – zapytał się lekarz . No tak ! Ale co się stało? – odpowiedział zdziwiony . Tu są dokumenty, że w dniu dzisiejszym pani Rosa korzystała z naszej pomocy . Druga rzecz ; czy wie pan co mogło spowodować zasłabnięcie u córki ? – zapytał lekarz . Nie! Nie winem – wystraszony , rozłożył ręce. To następnym razem radzę, aby córka w takim stanie podróżowała z drugą osobą towarzyszącą – dodał lekarz . Ale miała z nią jechać matka - zdziwił się jeszcze bardziej pan Brown . To już nie wiem – zdziwił się również lekarz , rozłożył dłonie . Ja Uszę wracać do obowiązków – odparł i odszedł . Ojciec spojrzał groźnym wzrokiem na córkę i pokręcił głową . Ja ci to wszystko wyjaśnię – pocieszała Rosa . Gdy pan Brown podniósł walizki i zaczął kierować się w kierunku wyjścia jego córka jeszcze nie wiedziała co ją czeka , lecz z chwilą kiedy przekroczyli próg drzwi i ujrzała ciemną limuzynę Schulzów zrozumiała już co usiłował powiedzieć jej Aron . Tato co ten samochód tu robi ? – zapytała . A wiesz twój szef chce coś od ciebie i nawet był u nas w domu , ale . I tu przerwała odpowiedź tacie, córka . Ja wiem czyj jest ten samochód .Ja się pytam: Co on tu robi ?! – powiedziała z wściekłością Rosa . A z limuzyny wysiadł Jan , który zaczął przechodzić przez drogę i zbliżać do pana Browna . No wiesz . Dostałem telefon i trzeba było jak najszybciej a oni byli pod ręką bo stali pod domem – odparł wystraszony ojciec . Rosa wiedząc że już nigdzie nie ucieknie , ani się nie skryje odparła – więcej razy takich niespodzianek mi nie rób . I udała się w kierunku auta , gdzie czekał na nią Toni . Po włożeniu toreb przez Jana do bagażnika i wsiąknięciu na tylnie siedzenia państwa Brown , limuzyna ruszyła . Roza nie czekając na moment wyrwała się i zapytała – To co tak w ogóle o de mnie pan chce ? Ja to tak naprawdę – obrócił głowę Toni – przeprosić panią za wszystko co zrobiłem . Dziewczyna widząc , że w samochodzie tak naprawdę siedzi syn pana Schulza , wpadła w przerażenie . Co się stało córeczko ? – zapytał tata . To pan nie powinien leżeć w szpitalu – odparła dziewczyna . Raczej to pani jest najbardziej pokrzywdzoną osobą z zaistniałej sytuacji – odpowiedział Toni – za co jeszcze raz przepraszam . Ale pański ojciec , chce się ze mną widzieć – odpowiedziała przerażona stratą pracy Rosa . Wiem ! To ma chyba coś związek z wysłaniem pani na dodatkowe leczenie – uspokajał Toni . Na jakie leczenie ? – zdziwiła się dziewczyna – ja chce teraz odpocząć u rodziców i to ma być moja rehabilitacja . To czemu to pani sama mu nie wytłumaczy – odparł chłopak . Przysłuchiwał się temu uważnie ojciec Rosy i po chwili dodał swoje – Ale słuchaj córeczko ! Ja nie winem co Ci dolega , ale taki wyjazd parudniowy , z dala od tej bieganiny to by Ci się przydał . Dla tego tatku jadę do Ciebie – uspokoiła ojca Rosa . Niech pani posłucha – odezwał się Jan – może i tutaj ma pani ciszę , i jest pani z dala od tego miejskiego życia , ale w sanatoriach pomogą pani ze zdrowiem i wytłumaczą pani jak postępować przy pani schorzeniu . Rosa na chwile zamilkła , wiedziała że epilepsja to dla niej zupełna nowość . Po tym co się stało w pociągu wiedziała , iż musi zaznajomić się bardziej z tym jakie brzemię przyjdzie jej dźwigać . No dobrze – odparła – jeśli się zgodzę , to co będzie z pracą ? Toni ucieszony że udało mu się załatwić sprawę w jednym momencie zmienił wyraz twarzy i nie wiedział co ma powiedzieć . Spojrzał na Jana , kamerdyner zaś skupił się na drodze a ojciec Rosy również był ciekawy odpowiedzi – No właśnie a co z jej pracą? Chłopak przypięty do muru odparł – I po to właśnie chce tak bardzo się rozmówić z panią mój tata . Wiedziałam! - powiedziała Roza uderzając pięścią w siedzenie . Córeczko ! Spokojnie wszystko wyjaśnisz sobie u tego Schulza – uspakajał ojciec . Gdy nagle wszyscy parsknęli śmiechem . Z czego się śmiejecie – zapytał zdziwiony pan Brown . Wysiadaj tato w domu ci powiem – popychała go do wyjścia córka .

Natomiast w Dresden kończyli prace Julia i ojciec Toniego . Gdy pan Schulz zamykał biuro zauważył wychodząca z nad przeciwka Julie i odparł – czy dzisiaj też dasz się namówić na obiad ? – zapytał z uśmieszkiem . Pod denerwowana sekretarka przyglądała się temu i patrzyła co odpowie przyszła synowa . Nie ! Dziś jadę do Toniego, chce w końcu z nim się zobaczyć – odparła . Roześmiał się Schulz wiedząc że go nie spodka i knując kolejną intrygę . Ależ nie zabraniam , nawet mogę podwieźć – dodał . Nie , dziękuję znam drogę – odpowiedziała coraz bardziej zniechęcona towarzystwem przyszłego teścia Julia . Tylko Sandra coś się domyślała . Gdy tylko ruszyli z pod firmy Schulz wyprzedził samochód Juli i popędził niczym ogier na wyścigach w stronę trasy , która wiodła do Coswig . Jego plan pył prosty zanim przyjedzie Julia przygotować już stół jadalniany i poprosić kucharki by podały obiad. Jedynym problemem , którego nie wziął pod uwagę była właścicielka posesji stara dobra pani Schulz . Kiedy tak zajechał z piskiem opon , wybiegła przed dom i zapytała – Co się stało ?! Toni miał wypadek! . Mężczyzna od razu oprzytomniał że jego plan może się nie udać , lecz po chwili namysłu powiedział – Mamo na szybko coś potrzebuje . Mów ! – odparła wystraszona pani Schulz – musisz iść po doktora . Ale co się stało ? – zapytała się zaniepokojona matka . Nie pytaj się tylko idź – chciał się pozbyć na jakiś czas matki , syn . No dobrze – odparła kobieta , zarzuciła coś na siebie i powoli zaczęła dreptać w kierunku bramy , a do bramy był spory kawałek . Gdy dochodziła do ulicy głównej nadjeżdżała Julia – Dzień Dobry pani Schulz ! – odparła . Dzień Dobry dziecko ! Nie wiesz co się stało bo syn kazał mi biec po lekarza – zapytała się starsza pani . Nie ! Nie wiem - odparła – pan Schulz w pracy zachowywał się dormalnie nawet się uśmiechał . Na obiad chciał mnie zaprosić -odpowiedziała Julia . A co z Tonim , bo przyjechałam go odwiedzić ? – zapytała z ciekawości . Ja kto ! To panienka nie wie ? – zdziwiła się pani Schulz – od rana go nie ma. Jak to ?! – zdziwiła się Julia . Zabrał kamerdynera i pojechali moim autem – odparła starsza pani . To niech pani wsiada ja się muszę rozliczyć z panem Schulzem – odparła zdenerwowana Julia . Chyba ja też – odparła druga rozwścieczona pani Schulz . Ja na darmo po wsi nie będę chodzić . Gdy służba zastawiał już stół , i jaśnie pan szykował się do zejścia i co chwile wyglądał czy aby zajeżdża samochód Juli , nagle ujrzał coś niebywałego . To czego w ogóle w jego planie nie powinno być . Szybo zeszedł na dół otworzył drzwi główne i z krzykiem wybiegł pod samochód – Przecież wysłałem cię do lekarza ! . Z auta wyszła Julia – Hola ! Hola ! Jak pan mówi do własnej matki ?! W momencie zrobiło się głupio Schulzowi , bo jak tak można się wygłupić przed kobietą o którą się walczy . Przepraszam mamo – odparł trochę spokojniejszym tonem syn , czy mogła byś pójść na spacer . Uśmiechną się syn . Nie mogła bym ! Głupcze ! – krzyknęła pani Schulz – wiesz kogo podrywasz ?! Zastanów się . A tak w ogóle , u mnie nie ma pan szans – odparła Julia . Schulz uśmiechnął się tylko i szepną do ucha wchodzącej do dworu Juli – jeszcze zobaczymy . Całe to zdarzenie i te plotki o których mówił Aron nie podobały się pani Schulz , wiedziała że musi jakoś wpłynąć na to bo inaczej do ślubu nie dojdzie.

Z kolei w Helmsdorfie wściekła pani Brown wyzywa męża – Gdzieś się podziewał łamago! Ja tu już tyle godzin czekam ! Po chwili dopiero zauważa że za rogu domu ukazuje jej się córka z bagażami i Toni podtrzymywany przez kamerdynera . A to tak wy sobie wyjazdy urządzacie a ja mam pod domem czekać ! – i znowu uderza męża torbą po głowie. Mąż zasłaniając się rękoma próbuje coś powiedzieć na swoją obronę – Poczekaj! Ale to nie tak! Lecz w końcu Rosa uspokaja sytuacje – Mama i tak tego nie zrozumie daj klucz . Ale czego córeczko ? – zdziwiła się matka . No chciałem ci wytłumaczyć – odparł pan Brown . Gdy tak na środku podwórza dogadywali się właściciele , Rosa i Toni z Janem weszli do chaty . W pewnym momencie do domu wbiegła i matka podbiegając do córki i mocno ją przytulając – I nić ci nie jest?! – zapytała . No nic – odpowiedziała Rosa . Głowa cała ? – zapytała troskliwa mama – Czemu ja cię zostawiłam sama ? Spokojnie , nic mi się nie stało – uspokajała córka. No ale mogło ci się stać – odparł Toni . Zaraz ! – spojrzała się pani Brown w stronę pana Schulza - przecież był z Toba ten młodzieniec z fabryki . Toni spojrzał się na Jana a Jan na Toniego – Aron by to zrobił? . Nie jego przegnałam – odparła Rosa bredził to samo co wy, i jestem mu wdzięczna . Matka spojrzała na nią – A za co? Może za to że ją uratował – odparł Toni . Rosa zrobiła wielkie oczy – Jak to ?! Przecież mówiłam ,że go wyrzuciłam z pociągu!- wykrzyknęła dziewczyna , odsuwając jakiekolwiek domyślenia ,że między nią a jej podwładnym się wydarzyło . Z pociągu tak , ale to on wezwał karetkę do fabryki i udzielił pierwszej pomocy – dodał Toni . Dziewczyna po tej wiadomości poczuła się głupio , że mu nie zaufała . Odwróciła się plecami do wszystkich i złapała się za głowę , ta wiadomość była dla niej wstrząsająca . Gdy podeszła do niej matka aby ją uspokoić też była trochę zdumiona , bo też sama zatrzymywała go . To pani nie wiedziała? – rozłożył zdziwił się chłopak . Jak mogła wiedzieć ?! – zapytała się matka . Przepraszam ! Ale ponoć był u niej zaraz po wypadku z moją babcią – odparł zdziwiony Toni . Wie pan! Może państwo już sobie pójdzie – stanął przed Tonim i jego służącym tata Rosy . Ale chwileczkę , my nie dokończyliśmy rozmowy – zaczął denerwować się chłopak . Dobrze będzie dla pana jak ,da pan mojej córce czas do namysłu – odparł pan Brown wskazując ręką drzwi wyjściowe . No już dobrze! - kiwnął głową kamerdyner łapiąc pod rękę swojego pana . Ja tak się nie dam ! – krzyknął Toni – wkrótce nie długo, niech mi tylko zdejmą gips . Spokojnie ! – uspokajał ojciec Rosy wyprowadzając gości - ja dopilnuje żeby córka odezwała się do pana . Chłopiec tylko podskakiwał na jednej nodze do przodu co chwila się oglądając i gdy dotarł do samochodu wykrzyczał do stojącego przy bramie gospodarza – ja będę trzymał pana za słowo, jak nie to znowu się pojawię, lub kogoś naślę . Pan Brown pokiwał głową , a temu wszystkiemu przyglądała się za firanki w oknie Rosa . Matko – z cicha szepnęła do stojącej za plecami pani Brown . Tak kochanie – odparła czuwająca przy niej najdroższa osoba . Chyba będę musiała jechać z powrotem do Dresden .

II

Po burzliwych poszukiwaniach i dotarciu w końcu do domu Toni zmęczony spoczął na fotelu , gdzie zawsze siedział od wypadku . No Janie opowiadaj – odparł Schulz do kamerdynera , wiedząc że ten pod jego dyktando wyśpiewa wszystko. Przepraszam uprzejmie panicza ale chwile odsapnę i pomogę Toniemu rozebrać się z płaszcza – próbował wymigać się służący . Gdy pan Schulz obmyślał jak wydusić szczegóły , nadeszła jego matka z Julią – No! znalazła się nasza zguba – wykrzyknęła starsza pani . W momencie do chłopaka podbiegła dziewczyna – Jak się czujesz? Nic Ci nie jest ? . Schulz widząc te troskliwe objęcia , zrobił się zazdrosny i chciał przerwać , więc parsknął śmiechem - Co ty się wygłupiasz? Przecież on pojechał do dziewczyny ! - Roześmiał się jeszcze bardziej , wywołując zdenerwowanie u Juli . On załatwiał twoje sprawy ! – wykrzyknęła. Spokojnie! Spokojnie! – wtrąciła się pani Schulz , uspakajając towarzystwo i powoli rozpinając guzik płaszcza wnuka . Co tam było ? Limuzynę mi nie zarysowałeś – uśmiechnęła się . Wtedy do fotela zbliżył się ojciec Toniego , a Jan postanowił się oddalić , że jak co to on nie brał w tym udziału . Niech babcia się o nic nie martwi samochód jest w takim samym stanie, jak był na początku – odparł uśmiechnięty chłopak , bo wokół niego była pełna obsługa . Tu zażyczona zaczynała zdejmować mu buty , tu pani Schulz rozbierała go z płaszcza , tylko ojciec z ciekawością ponaglał – mów co było . Jak spotkałeś Rose ?. A co tata taki ciekawy ?! – zdumiał się Toni - to Aron nic nie opowiedział ? . Ten księgowy znowu mnie zawiódł – spuścił głowę Schulz . Jak to ?! – zdziwiła się starsza pani , która uważa go za najlepszego pracownika . Odkąd posłałem go za tą dziewczyną , jeszcze nie dotarł – odparł z lekka zawiedziony Schulz . Na co syn – widocznie nie miał czym wrócić do miasta. Coś wiesz na ten temat ? – zapytał ojciec . Wiem że Rosa wyrzuciła go z pociągu – uspokajał tatę – ale przekazał twoją wiadomość . O dzięki Bogu ! – wykrzyknął Schulz i się oddalił . Ale tato ! – próbował zatrzymać na chwilę ojca Toni by móc mu dokończyć swoją relację , lecz pan Schulz z radości pognał na dalsze pokoje . Co chciałeś mu powiedzieć ? – zapytała Julia , a babcia też nachyliła ucha . Ja też widziałem się z Rosą – powiedział prosto w oczy wybrance . No i co ? Przyjedzie – zapytała babcia . Toni pochylił głowę – to nie takie proste , ona znowu wylądowała na pogotowiu . O matko ! – westchnęła łapiąc się za głowę pani Schulz , a Julia spuściła głowę . Jej ojciec zapewnił mnie, że z nią porozmawia – dodał zasmucony Toni . I co teraz będzie? – zapytała się odruchowo Julia , wiedząc że Schulz już wszystko pozamiatał . Trzeba będzie znowu kogoś wysłać do Rosy – odparła pani Schulz . Słysząc to Toni wystraszył się , wiedząc że dał czas do namysłu dla rodziny Brown .

Następnego dnia już nie było tak wesoło Toni za wszelką cenę chciał zatrzymać to tatę który pędził do pracy , to babcię która krzątała się po mieszkaniu , ale żadne nie reagowało na machania ręki , czy wołania chłopaka . Każde z nich już miało pokładane w głowie swój plan akcji . Do zobaczenia ! – krzyknął pan Szulc wychodząc do pracy. Do widzenia jaśnie panie ukłonił się Jan i podszedł do Toniego – Co sobie panicz życzy ? . Telefonu , Janie telefonu – odpowiedział szybko chłopiec . A co się takiego stało ? – zapytał zdziwiony kamerdyner . Trzeba ratować Rose ! – wykrzynął Toni spoglądając w kierunku Jana , który podchodził do telefonu. To podać słuchawkę? – zapytał - czy lepiej pomóż panu dojść do stoliczka ? . Lepiej będzie jak w końcu zamienia mi ten gips na ten podręczny – stwierdził Toni . To już nie długo – odparł Jan - chyba popołudniu mamy się wybrać do ortopedy . Chwała Bogu ! – ucieszył się młody Schulz . A teraz pomóż mi podejść do telefonu – dodał . Gdy tak Jan siłował się z Tonim do saloniku weszła właścicielka i zdziwiła się . Co wy wyprawiacie znowu ?! – wykrzyknęła – może zachciało wam się znów jakiś wycieczek ?. Nie babciu – odpowiedział wnuk – próbuje się dostać do telefonu . A gdzie masz komórkę ? – zapytała . Ostatnio wole się odłączyć od spraw związanych z pracą – odparł Toni . Jak to przecież obiecałeś tacie , że twoje zdrowie nie odbije się na – tłumaczyła pani Schulz .

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania