Rose (fragment 8)
Aron wyszedł przed dom i zawołał donośnym głosem – serdecznie witamy i zapraszamy ! Herbaty i chleba ponoć nie brakuje ! Stary Brown odparł – my nie pojeść przyszli tylko porozmawiać ! Roza dodała – przejdź przez ulice i powiedz co masz do powiedzenia , a potem wracaj skąd przyjechałeś . Aron oparł się o ścianę domu widząc, że nie będzie łatwo i odparł podśmiechując się – a może ja się wstydzę przed twoim ojcem . Josef się zdenerwował i już miał chęć pobiec do niego , lecz zatrzymało go pędzące po drodze auto. Już raz od niego dostałem w głowę , i jeszcze boli – dolewał oliwy do ognia księgowy . W pewnym momencie między przejeżdżającymi jak oszalałe samochodami przebiegła na drugą stronę Rosa i podeszła do Arona . No powiedz po co Cię tu przysłał Schulz !– zaczęła nachalnie krzyczeć na mężczyznę. Co cię tu sprowadza ! – naciskała bez ustanku . A chłopiec tylko spoglądał na jej twarz ,na jej oczy i włosy , aż w pewnej chwili nie wytrzymał i złapał dziewczynę w objęcia i pocałował . Stary Josef aż przebiegł przez drogę widząc czym może się zakończyć te zauroczenie Arona , lecz gdy podszedł do bramy mógł tylko wykrzyczeć – Rosa ! To mnie sprowadza – szepnął księgowy powoli opuszczając plecy dziewczyny . Obudzona z amoku , krzykiem ojca Rosa zaczęła kręcić głową i stanowczo powiedziała – to nieprawda ! Zawiedziony księgowy odparł – owszem mam papiery od Schulza . A widzisz ! – odparł Stary Josef – chce cię tylko omotać. I w tej chwili Rosa odsunęła się od Arona i podbiegła do ojca . Ale ja mówiłem twojemu ojcu . Ja mam wobec ciebie inne zamiary – tłumaczył się księgowy . Zdziwiona dziewczyna , że jakieś intrygi dzieją się za jej plecami odsunęła się i od swojego taty . Ależ Rosa to nie jest facet dla ciebie – tłumaczył się ojciec . On nawet nie umie do krowy podejść . A z resztą i tak miałem ci to dzisiaj podać – stwierdził Aron , że to najlepszy moment aby przekazać dokumenty i pobiegł do pokoju . Zdziwiona dziewczyna odparła – a ten gdzie uciekł . Mówiłem Ci . Powiedziałem prawdę i się wystraszył – odparł wciąż pragnący odzyskać zaufanie córki Josef . Po chwili z domu wybiegł księgowy z plikiem dokumentów , podbiegł do Rosy i rzekł – Rosa to jest pismo od Schulza własnoręcznie napisane . Ja nie mam nic z tym wspólnego , muszę mu tylko przywieź twoją odpowiedz . Przeczytaj to i spotkajmy się jutro to mi podasz swoja decyzje – tłumaczył Aron . Rosa oglądała dokumenty, widziała że są ręcznie pisane i że księgowy nie kłamie więc odparła – Dobrze jutro w popołudniu przy fontannie na Rynku . Zdziwił się tylko Brown bo to był by kolejny sposób na uwiedzenie jego córki , więc podszedł do Rosy i Arona i dodał – ja też tam będę . Zdziwiła się córka – A ty po co?. Brown złapał za ramię dziewczynę i zawołał – no choć dość tych amorów! Dziewczyna jeszcze bardziej się zdziwiła , a Aron widząc oddalającą się wybrankę tylko pomachał ręką i wykrzyknął – do jutra !.
W Dresden zaczął się nowy dzień Julia spiesząc się do pracy zerwała się z łóżka Toniego gdzie obok leżał jej rozespany narzeczony i zaczęła szybko przywdziewać ubranie . Najpierw rajtuzy na bieliznę , potem koszulę itd. . Następnie udała się do toalety aby poprawić fryzurę i zrobić makijaż gdy napotkała panią Schulz – O! Dzień Dobry . Dzień Dobry – odparła jeszcze w koszuli nocnej i szlafroku starsza pani . No i pojawił się Schulz ? – zapytała z ciekawości dziewczyna . Wiesz że nie , to po co pytasz – odparła lekko podenerwowana właścicielka . Nie , tak z ciekawości – odparła próbując się wytłumaczyć Julia . Zajmij ty się lepiej swoimi sprawami – odszczekał pani Schulz – bo można mieć dwa wróble w garści , albo żadnego . Julia zdziwiła się o co chodzi starszej pani i pokręciła głową – dwa wróble , lub żadnego . Jakieś głupoty. Lecz starsza pani już wyszła z toalety i udała się na swoje pokoje. Dziewczyna dokończyła poranna toaletę i szybko wybiegła po schodach zabierając płaszcz , wychodząc a potem wsiadła do samochodu . Toniego obudził tylko pisk opon odjeżdżającego auta. Gdy doszedł do siebie do pokoju weszła pani Schulz i spytała – no i jak się spało ? . Babciu to była wspaniała noc – odparł wnuczek . A gdzie Julia ? – zapytał . Nie słyszałeś pisku opon? – zdziwiła się pani Schulz – właśnie odjechała do pracy. A ,no tak ! – oprzytomniał Toni – a co u babci . Nic ! Twój ojciec nie przyjechał na noc do domu – odparła pani Schulz , która wzruszyła ramionami i postanowiła wyjść z pokoju . Widocznie jednak zaszłaś mu za skórę – odparł wnuczek do babci , która oddalała się w korytarzu . Ja i tak go kiedyś dorwę – odparła starsza pani . Toni powoli zsuwał się z łóżka i też chciał się ubrać ,ale stan zdrowia mu na to nie pozwalał , więc krzyknął – Janie ! . I z dala korytarza usłyszeć można było – Już idę paniczu . Lecz zanim przybył służący Toni pomyślał – jeśli ta cała sprawa chodzi o Rosę , a ja obiecałem jej , że będzie miała chwile wytchnienia to muszę pojechać i tego dopilnować . Gdy do pokoju wszedł Jan i chciał pomóc Toniemu , on zaraz oznajmił – posłuchaj, musimy dziś się wybrać jeszcze raz do Helmsdorf . Do tej panienki ? – zapytał zaskoczony kamerdyner . Tak do tej Rosy – kiwnął głową chłopiec . Ale tam już ponoć ktoś pojechał – odparł Jan . No właśnie – odrzekł Toni – a my musimy go powstrzymać . To będzie trudne proszę pana – stwierdził służący. Toni spojrzał w okno i odparł Janowi – a co jest w życiu proste . Racja paniczu , racja – przytaknął kamerdyner. Kiedy już było po śniadaniu i pani Schulz udała się do ogrodu na mały spacer , Toni wstał od stołu i dał znać Janowi – Teraz ! . Jan pobiegł szybko bo kuchni poinformował służące, że przez jakiś czas go nie będzie i wrócił do holu pomagając paniczowi wyjść z domu . Po drodze zabrał też klucze od limuzyny co bardzo zdziwiło pracownice . Po chwili było słychać na całą posesje warkot silnika , a potem pisk opon odjeżdżającego auta . Starsza pani wracając do domu zauważyła tylko w bramie wyjazdowej tylnią część jej samochodu . Czym prędzej udała się do budynku i zaczęła wołać – Janie , Janie !!! . Lecz nikt nie przychodził , więc udała się do kuchni .Gdzie jest kamerdyner ?! – zapytała rozgniewana . Obydwie służące i kucharka , i sprzątaczka schowały się w róg pokoju i zaczęły się trząść – my nic nie wiemy . On wpadł tu zabrał klucze i powiedział , że na chwilę wychodzi . Gdzie wychodzi ?! – wrzasnęła jeszcze głośniej rozwścieczona pani Schulz . Kucharka odparła – my naprawdę nie wiemy . Sprzątaczka odparła – ja tylko widziałam przez futrynę jak zabierał ze sobą panicza Toniego. Starsza pani podparła palcem wskazującym prawej ręki usta i pomyślała – no tak, znowu Toniemu zachciało się wyjazdów. Nic . Przepraszam za najście , wracajcie do pracy – odparła pani Schulz i wyszła z kuchni . Zaś Toni i Jan byli już daleko od posesji i wjeżdżali na główną drogę .
W Helmsdorf Aron nie mógł się doczekać popołudnia . Od rana chodził zadowolony jakby fruwał na obłokach lub z ptakami skrzydłami trzepotał . Widząc go tak radosnego gospodyni się uśmiechała , a Kopffer tylko kręcił głową . Może zrobić panu śniadanie – zapytała się właścicielka . O! tak , tak śniadanie – odparł księgowy , siadając naprzeciwko gospodarza – piękny mamy dzionek . Kopffer zdenerwowany z lekka obrócił się w drugą stronę żeby tyko nie patrzeć na chłopaka i odparł – piękny , ale jeszcze piękniejszy będzie jak pan stad się zabierze . Ale co ja takiego zrobiłem ?– zdziwił się Aron . Wtedy do stolika podeszła gospodyni położyła śniadanie i rzekła do męża – Idź rzesz do roboty , a nie będziesz truł . Chłop tylko spojrzał na żonę , zrozumiał że nie ma co się kłócić i wstał założył kapelusz i wyszedł . Ale dlaczego? – jeszcze bardziej się zdziwił chłopiec . Gospodyni odparła – wstał lewą nogą to często mu się zdarza . Aron spuścił głowę i zajął się spożywaniem pysznej jajecznicy . gospodyni widząc , że chłopakowi smakuje zapytała – no co smakuje ? Może dołożyć ? . Księgowy kiwnął głową i mając jeszcze resztki odparł - dobre , ale ja nie mam czasu . Spojrzał na zegarek i złapał szybko za kubek z gorącym cacko i szybko wypił . Ja bardzo dziękuję – odparł do gospodyni ,ale naprawdę ja już musze iść. I w stał od stołu , wybiegając na podwórze . Zdziwiona tym zachowaniem pani Kopffer wstała i zaczęła wyglądać przez okno . Aron zaczął biegać po obrządku w poszukiwaniu gospodarza lecz nie mógł go znaleźć . Pobiegł do stodoły , do obory , na pole w końcu wybiegł przed dom na ulice , lecz próżno było go szukać . Z domu wyszła wystraszona gospodyni – niech pan powie czego szuka , a nie będzie pan tak bez niczyjej wiedzy czyjeś kąta przetrząsał . Chce porozmawiać z pani mężem – tłumaczył się chłopak . A ! O to chodzi – machnęła ręką kobieta – poszedł obrażony do swojego ulubionego zakątka . To znaczy gdzie ? – zapytał zaciekawiony Aron . A na co to panu ? Książkę pan piszesz - zdziwiła się dociekliwością gospodyni . Chce się pożegnać , no i rozliczyć - odparł księgowy . To już pan wyjeżdża ? – zdziwiło to jeszcze bardziej kobietę – to dlatego mąż był wściekły . No to co , rozliczyć może pan się u mnie , a mąż po wypiciu paru piw w karczmie zapomni o wszystkim . Stwierdziła gospodyni , która udała się z powrotem do domu , a Aron po dłuższym namyśleniu poszedł za nią się spakować . Wszedł do pokoju zaczął pakować wszystkie ubrania i gdy wziął do ręki portfel wyszedł z pomieszczenia do kuchni i zapytał się - no to ile za tą gościnę? . w jednym momencie do domu wszedł na pół przytomny pan Kopffer – A ty tu jeszcze! Cicho bądź – uciszała gospodyni – właśnie wychodzi . Wystraszony Aron wbiegł do pokoju chwycił za walizkę , płaszcz i chciał wyjść z domu ale trzymała go myśl że jeszcze nie uregulował zapłaty . Gospodyni dawała mu z daleka tylko znaki , że wyjdzie do niego , ruszając ustami – za chwile przy samochodzie , a właściciel dalej krzyczał w niebogłosy – jak on śmie tu przebywać ! Pod moim dachem ! I chwiejnym krokiem próbował doczłapać do stołu , aby usiąść i położyć głowę na blacie . W tedy za plecami Kopffera przebieg Aron i wybiegł na podwórze udając się prosto do swojego auta . Gospodyni postawiła na stole dzban mleka i też wyszła na podwórze , wtedy księgowy znów się zapytał – to ile za ten pobyt ? Oj proszę pana , co pan tu był , zaledwie dwa dni - zachęcała do pozostania kobieta – niech pan dłużej pozostanie . I co? Mam jeszcze od pani męża dostać po głowie – odparł Aron . Kobieta załamała ręce – Co ja poradzę on już taki jest odkąd syn wyjechał . To niech pani się od niego wyprowadzi , a to na początek – stwierdził księgowy podarowując kobiecie kilka set euro za nocleg , a potem podszedł do auta i zaczął wsiadać . Gospodyni odparła – ale to za dużo ! Aron uruchomił silnik i już miał wyjeżdżać , lecz odsunął szybę i odparł – nie szkodzi , i dziękuje za pomoc . Kobieta tylko pomachała ręką wyjeżdżającemu z podwórza księgowemu , który chciał jechać do centrum , ale nagle przed jego oczami mignęła mu luksusowa limuzyna . Jakby taka sama , którą jeździ pani Schulz ale nie dowierzał , że w tych stronach może się znajdować jego znajoma . Przetarł oczy i postanowił popędzić w jej kierunku , czyli w stronę Rynku . Gdy tylko do jechał zobaczył , że auto skręca w kierunku uliczki gdzie również znajduje się dom Rosy. Zdziwiło go to , a zarazem upewniło że to może być limuzyna Schulzów. Sam zaś postanowił pozostać na umówionym miejscu i poszukać telefonu aby zadzwonić do Coswig. Gdy Aron poszukiwał budki telefonicznej , Toni zajechał pod dom Brownów . Z okna zauważyła go matka Rosy i wybiegła z chałupy krzycząc - a pan tu czego ? Chłopak powoli próbował się wydostać z limuzyny , i w momencie podbiegł do niego Jan , ale starał się przy tym odpowiedzieć pani Brown – niech pani szybko pakuje córkę. A dlaczego niby ? – zapytała się podpierając boki rozwścieczona kobieta . Miałem dać wam i Rosie chwile spokoju . No właśnie ! – wykrzyknęła zdenerwowana pani Brown . Ten krzyk aż usłyszał Rosa która wyjrzała przez okno domu . Ale mój ojciec coś wymyślił i wiem , że przysłał tu swojego pracownika . No ! mów pan dalej – wstrzymywała spotkanie Toniego z Rosą zdenerwowana matka . Lecz rosa wyszła na ulicę i spytała się – Co się dzieje?. Wtedy pani Brown odsunęła się lekko na bok i zaczęła się tłumaczyć – a przyjechał i coś bełkoce . Toni spojrzał w oczy Rosy i poczuł to kołatanie serca , te nie prawdopodobne uczucie , aż go na chwilę zamurowało . Przecież on nic nie mówi - odparła Rosa . Matka zdziwiona spojrzała z Janem na niego i stwierdziła – przed chwilą gadał jak najęty. Kamerdyner złapał chłopaka za podbródek i zaczął nim ruszać na boki kiedy nagle usłyszał – Ale co ty robisz Janie ?. O patrz doszedł do siebie! – krzyknęła matka do oddalającej się w stronę domu córki . Rosa – szepnął Toni . No mów rzesz głośniej ! – wrzasnęła pani Brown . Tak ? – podeszła bliżej dziewczyna. Musisz się pakować - odparł chłopak . Ja wiem o ty – odparła . Nie ! – kiwnął głową Toni . Co nie ? Nie muszę – zdziwiła się . Musisz , ale nie musisz się godzić na to co proponuje ci mój ojciec – tłumaczył się chłopiec . Tak ! A co ty masz lepszy pomysł ? – zdziwiła się Rosa . Spakuj się i wsiądź do auta , pomyślimy w drodze do Coswig – tłumaczył Toni . Gdzie ?! Do domu twojego ojca! - wykrzyknęła dziewczyna . Nie do domu mojej babci , ona jest po twojej stronie – wytłumaczył chłopiec . No dobrze a co z Aronem ? – obróciła się Rosa do mamy i zapytała . Nie martw się dziecko , idź do domu i się pakuj , a ja pójdę do Rynku . I gdy dziewczyna udała się powrotem do domu , Toni próbował się wgramolić z powrotem do auta to pani Brown udała się jak najszybciej w stronę centrum wsi . Zaś Aron po długich poszukiwaniach odnalazł budkę telefoniczną przy Urzędzie Gminy . Wybił szybko numer do Rezydencji Schulzów , lecz długo nikt nie podnosił słuchawki , dopiero po chwili usłyszał – Hallo? . Czy tu Rezydencja Schulzów ? – zapytał . Tak ! Pani Schulz przy telefonie . To ja Aron - wyluzował się słysząc znajomy głos – czy ktoś pożyczył od pani limuzynę? Nagle w słuchawce usłyszał śmiech – Chłopcze ja nie pożyczam auta , a jeśli ci chodzi o to czy ktoś mi czasem nie zabrał . No – potakiwał głową Aron . To dziękuję za informację , bo Toni znów z Janem porwali ją ponoć na chwilę – tłumaczyła pani Schulz . No to są u Rosy – zdenerwował się księgowy . Coś cię zdenerwowało – zapytała starsza pani . Popsuli mi plany , miała dzisiaj podjąć decyzje – i zdenerwowany rzucił słuchawką . Ten dźwięk aż zadzwonił w uszach pani Schulz , wiedziała że zły charakter syna odbije się potem i na wnuku , i coś nabroi . Aron wściekły wracał do samochodu , kiedy nagle zauważył wybiegającą z uliczki matkę Rosy i kierującą się w stronę fontanny , sam zdecydował że też podbiegnie do niej . No i co Rosa jedzie ze mną , czy z Tonim ? – zapytał się otwarcie . Pani Brown zdumiona odparła – A skąd pan wie . O czym ? Że jedzie z Tonim , czy że syn mojego szefa jest u pani – zapytał znowu księgowy . No i o tym , i o tym – zdziwiła się spostrzegawczością chłopaka gospodyni . Proszę pani rzadko się zdarza aby taka limuzyna zawitała w takiej wiosce – odparł Aron . Brownowa spuściła głowę i szepnęła pod nosem – już się plotki rozniosły . A więc jedzie z Tonim – stwierdził księgowy - więc niech pani pójdzie za mną . Złapał kobietę pod ramię i zaczął prowadzić do najbliższego sklepu z pamiątkami . Pani Brown wystraszona zrobiła wielkie oczy bo nie wiedziała co ją czeka i próbowała się wyrwać. Spokojnie . Coś jej pani zaniesie ode mnie – uspokajał Aron . Gdy weszli oboje do sklepu zapytał – Czym jako dziecko Rosa lubiła bawić się najbardziej?. Pani Brown zaczęła zastanawiać się , drapać po głowie , odwlekać , lecz chłopiec nie wytrzymał i ścisnął ramie - no czym ! Jak każda dziewczynka lalkami – odparła kobieta . Nie ! to nie to – odparł – ma pan jakieś pierścionki . Sprzedawca pokazał na automat z kulkami . O to będzie dobry pomysł – odparł Aron . Wrzucił monetę , przekręcił i wypadła kulka z pierścionkiem . Księgowy wyjął i rzekł do pani Brown – teraz pobiegnie pani powrotem da go córce i szepnie jej : że ten pierścionek to znak mojej miłości , jeśli będzie pasował na któryś z palców to znaczy , że się jej oświadczam . Kobieta z wrażenia złapała się za głowę . Niech pani tu nie stoi tylko weźmie ten kulkę i biegnie – odparł Aron . Dobrze – złapała w dłoń pierścionek i czym prędzej wybiegła ze sklepu . Aron tylko wyjrzał z witryn sklepowych i zacisnął ręce , w myślach wciąż potarzało mu się jedno przesłanie: Oby się udało . Na to miast pod domem Rosy kończono już załadunek bagaży .Dziewczyna tylko czekała na matkę , aby się z nią pożegnać bo ojciec już jej pomagał przy wyniesieniu ciężkiej torby . W pewnym momencie Toni spoglądając na zegarek stwierdził – Nie czekajmy , z mamą pożegnasz się po drodze . Ale nie możesz jeszcze chwile poczekać – poprosiła Rosa . No dobrze , ale chwilę – odparł Toni . W dali za zakrętu wyłaniała się postać pani Brown . Mamo ! – krzyknęła uradowana córka i pobiegła w jej kierunku . Gdy w połowie drogi wpadły sobie w ramiona gospodyni zaczęła szeptać jej do ucha - widziałam się z Aronem . No i co? – spytała chętna się dowiedzieć Rosa . On wszystkiego jakby się z skądś domyślał – odparła matka . Może ten Toni do niego zadzwonił? – wymyśliła córka idąc z matką z powrotem w stronę domu . Może ? Lecz ten księgowy kazał mi coś jeszcze przekazać – i wtedy z kieszeni swojego płaszcza wyjęła plastikową kulkę . Co to ? - zdziwiła się dziewczyna . Chce ci się oświadczyć – uśmiechnęła się pani Brown , a Rosa się zmieszała - Że co! . Ale pod warunkiem że ten pierścionek będzie pasował na któryś z palców , więc się uspokój – dodała matka. To uspokoiło dziewczynę która ucałowała matkę schowała pierścionek do kieszeni i podbiegła do limuzyny Toniego . Gdy już wsiadała Jan odpalał silnik i wrzucał bieg , Rosi tylko odchyliła okno i gdy wykręcali pomachała krzycząc przez nie – Do zobaczenia ! Kiedy dojeżdżali do rynku i objeżdżali wokół głównego placu na środku stał Aron , widząc przejeżdżające auto zaczął machać ręką . Rosa to zauważyła i odruchowo schowała rękę do kieszeni by wyjąć kulkę i ją obejrzeć , ale w momencie odezwał się Toni – zatrzymujemy się , czy jedziemy dalej ? . Dziewczyna odparła – Nie . Jak już jedziemy to , bez przystanków . Mama już z nim rozmawiała . Świetnie - odparł chłopiec i się uśmiechnął do Jana , a ten przyspieszył . Aron widząc , że limuzyna kieruje się w stronę trasy popędził do swojego auta by pojechać za nimi . Jan domyślał się , że ktoś ich śledzi ,lecz było mu obojętne czy księgowy będzie ich śledził . Wszak wiedział , iż on i pani Schulz są zaprzyjaźnieni i prawda „wypłynie na wierzch” , tylko Toniego ciekawiło na co tak kamerdyner ciągle spogląda . Janie co tam widzisz ciekawego ? – zapytał . Nie , nic – tłumaczył się służący , żeby nie wyjawić prawdy - szukam tylko stacji paliw bo niedługo braknie nam paliwa . Chłopiec wyjrzał za fotela w dal - tam jest jakiś znak . Tak ! To akurat stacja – kiwnął głową kamerdyner . Jak myślisz Rosa godna polecenia – zapytał z zaskoczenia siedzącą z tyłu i czytającą książkę dziewczynę . O co chodzi ? . Pytałem czy ta stacja ma dobre paliwo – zapytał się oglądający się za plecy Toni . A skąd ja mogę wiedzieć – odparła Rosa . Przecież to twoje rodzime okolice – uśmiechał się chłopak . Wybacz ale ja po rodzimych okolicach chodzę piechotą – odpowiedziała Rosa i zakryła twarz książką . To co paniczu zjeżdżamy? – zapytał Jan . OK. Przyda się odpoczynek – stwierdził Toni i szepnął do ucha kamerdynerowi – tylko masz mnie tak przy niej nie nazywać. W momencie wybuchli śmiechem i Jan , i Rosa , a chłopcowi zrobiło się wstyd i wsunął się głęboko w fotel . Kiedy wjechali na stację i zatrzymali się przy dystrybutorze , Aron natychmiast zobaczył w tym szanse , aby porozmawiać z wybranką . Gdy tylko służący zaczął tankować paliwo do baku , Rosa stwierdziła – to pójdę się odświeżyć . I udała się w stronę baru , gdzie mieściły się toalety . Księgowy ten motyw przewidział i już w czasie gdy ona wysiadała , zaczął szybkim truchtem iść okrężną drogom , aby go nie zauważono do baru . Kiedy w drzwiach lokalu pojawiła się dziewczyna on pochylony czekał przy drzwiach do toalety męskiej . Rosa go wyminęła , lecz nagle usłyszał – no i co pasuje na któryś palec. Dziewczyna zmieszana spojrzała tylko w stronę pleców Arona , lecz nie poznała i szybko weszła do ubikacji . Aron uśmiechnął się i postanowił usiąść naprzeciwko toalet i czekać , lecz nagle podeszła do niego kelnerka i podała mu menu . Tłumaczył się że chce tylko coś do picia , gdy w tym samym momencie z toalet wyszły dwie panie . Aron szybko obrócił głową , ale był już za późno Rosa wychodziła z budynku . Szybko wstał wybiegł za nią i krzyknął – nie dostałem odpowiedzi ! Lecz dziewczyna tylko zmrużyła oczy lekko się obejrzała i stwierdziła w myślach – jakiś wariat . Aron załamał ręce miał przeczucie , że pierścionek był za mały .
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania