Rowerowi Poeci

Gdy siadam na rower i ruszam nogami

wena nadchodzi wielkimi krokami

Myśli me doznają chwili uwolnienia

zaczyna się u mnie proces tworzenia

Coraz to mocniej koła się obracają

a w mojej głowie wersy powstają

I gdy już koła szybkości nabrały

to z wersów wiersze się poukładały

I mijam ja mijam innych z rowerami

zatrzymując się czasem pomiędzy drzewami

Bo przenieść by z głowy na papier się zdało

to co podczas jazdy się poukładało

I tak powstało wierszy mych wiele

gdy sobie jeździłem w sobotę, niedzielę

I tak powstało wierszy mych niemało

bo w dni powszedni jeździć mi się chciało

I tak sobie jeżdżą rowerowi poeci

z kartką i długopisem

Gdy do któregoś wena podleci

zaraz on wierszyk napisze

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • andrew24 5 godz. temu

    Nie Ty jeden

    Pozdrawiam serdecznie
    Miłego dnia

  • Grisza 5 godz. temu

    Ja zaś goniąc za peletonu szpicą
    układam strofy za kierownicą 😁.

  • Barmaria

    Dobry sposób tworzenia

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania