Równonoc
cicho
bo obudzisz świt
wstanie zbyt szybko
zabierze dreszcze
dotyk zawiśnie w przestrzeni
skóra ostygnie zblednie
nie mów nic
noc patrzy na nas gwiazdami
podsyca płomień muśnięciem języka
odbiera oddech
zostawia westchnienie księżyca
północ
przeciąga paznokciem po szybie
półmrok
spowija pokój
przeszywa mnie twój wzrok
czas zastyga w ostatnim pocałunku
wzburzeniu krwi
w miękkości ust
Komentarze (7)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania