Równonoc

cicho

bo obudzisz świt

wstanie zbyt szybko

zabierze dreszcze

dotyk zawiśnie w przestrzeni

skóra ostygnie zblednie

 

nie mów nic

noc patrzy na nas gwiazdami

podsyca płomień muśnięciem języka

odbiera oddech

zostawia westchnienie księżyca

 

północ

przeciąga paznokciem po szybie

półmrok

spowija pokój

przeszywa mnie twój wzrok

 

czas zastyga w ostatnim pocałunku

wzburzeniu krwi

w miękkości ust

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania