równowaga
na zakrętach wrony krakały tak samo
gałęzie wplątywały się w wiatr
który na własną modłę
szydełkował w nich pejzaże z liści
na przestojach trawa nie pachniała niczym
tak samo przydeptana
źdźbła potargane od myśli
krzywiły smętnie głowy
w tej podróży bez celu
anioły zdejmowały welony
na bezdrożu przysiedliśmy
kiedy twarda ziemia
przestała być gwarancją równowagi
Komentarze (1)
A już najtrudniej, gdy szwankuje Błędnik. Źle odczytujemy rzeczywistość i wpadamy
w stany lękowe i deprechę.
Uczeni zaobserwowali, że ziemia szybciej się obraca, a księżyc oddala się od nas.
Nic nie jest stałe, stabilne.
Zawsze będzie ktoś, kto szalę przechyli na swoją stronę.
Najważniejsze to równowaga wewnętrzna. I tego się trzymajmy oburącz nogami.
5.
NO!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania