Róża skąpana we krwi.

Kiedyś, w naszym miasteczku krążyła pewna historia. O mężczyźnie- wdowcu, który szukał kobiety, która pomogłaby mu wychowywać trzyletnią córeczkę. Był, podobno, przystojny, więc kandydatki nie musiał szukać długo. Znalazła się piękna kobieta, miała 35 lat- to tylko o 5 mniej niż Wdowiec. Nazywała się Rose. Wzięli ślub i razem wychowywali córeczkę. Podobno kobieta kochała ją jak własną. Zwykła historia. Tylko że trzy lata później, w dzień urodzin małej znaleziono ciało Rose krwawiące przed domem. Miała rozszarpane gardło.

Tak, można by to potraktować nawet jako legendę. Tylko że... to się kiedyś wydarzyło. Teraz, niegdyś sześcioletnia dziewczynka, Laila, ma już trzydzieści trzy lata. I to ona opowiada tą historię.

***

To ja, jak się można domyślać, byłam pierwszą druhną na ślubie mojego ojca. Mimo że miałam wtedy niewiele ponad trzy latka, pamiętam ten dzień. Niewyraźnie, ale pamiętam. Było ciepło. Chyba marzec, czy kwiecień. Sobota, tuż przed niedzielą palmową. Miałam na sobie różową sukienkę i pamiętam, że płakałam. Było mi smutno, bo tatuś znalazł sobie inną księżniczkę. Dlatego pozwolono mi zabrać ze sobą Anabel- moją porcelanową laleczkę. Miała czarne loczki i niebieską sukieneczkę. Martwiłam się, że może jej być zimno, dlatego zrobiłam jej ze szmatki prowizoryczny płaszczyk. Uroczystości nie pamiętam- było spokojnie. Dopiero później, kiedy tatuś powiedział mi, że dzisiejszą noc spędzę u babci, bo on musi "skonsumować związek", zrobiło mi się strasznie przykro. Bardzo. Że aż zaczęło boleć. Dokładniej: bolało mnie miejsce, w którym moja skóra dotykała porcelany. Puściłam rączkę Anabel i aż jęknęłam ze zdziwienia: laleczka wylądowała na nóżkach i uniosła główkę. Spojrzała na mnie, a w jej oczach pojawił się błysk. Żyła.

Chciałam zawołać tatę, ale jego już nie było. Stałam sama na korytarzu w babcinym domu, a obok mnie uśmiechała się porcelanowa laleczka.

***

Przez prawie trzy lata żyłam w zgodzie z Anabel. Bawiłam się z nią, rozmawiałyśmy. Wtedy w domu babci powiedziała, że nie muszę się jej obawiać, że się mną zajmie. Uwierzyłam jej. I tak żyłyśmy sobie razem, we dwójkę, mimo że tatuś kupował mi mnóstwo innych lalek. Ale on już się mną nie przejmował tak jak kiedyś. Nie byłam już jego księżniczką. Cały czas byłam przez to smutna. Bywały noce, kiedy słyszałam jej krzyk- krzyk Laili- i za każdym razem miałam nadzieję, że już się rano nie obudzi. Ale żyła, i wydawała się być szczęśliwa. To mnie denerwowało. Byłam zła. Anabel to widziała, ale nie znała powodu tych uczuć. Dopiero na dzień przed moimi szóstymi urodzinami ona się dowiedziała. Oczywiście znów chodziło o tatusia i jego brak zainteresowania moją osobą. Wróciłam do pokoju bardzo smutna, musiałam się komuś wyżalić. Anabel była najbliżej. Słuchała mnie bardzo uważnie, pocieszała. Mówiła że to nic nie szkodzi, że ona znajdzie sposób, żeby tatuś zaczął poświęcać mi więcej uwagi. Faktycznie, znalazła. Rano, kiedy się obudziłam, tatuś był już w moim pokoju i wyglądając przez okno szlochał. To jego płacz wyrwał mnie ze snu. Nie wiedziałam, co się stało, ale kiedy tylko zorientował się, że już nie śpię podszedł i mnie objął. Anabel siedziała wtedy na komódce po drugiej stronie pokoju. Mrugnęła do mnie porozumiewawczo. Ale ja wiedziałam, że coś jest nie tak. Tatuś ostatnio płakał na pogrzebie mamy- od tego czasu ani raz. Zastanawiałam się co może mu pomóc i zapytałam o pierwsze, co mi przyszło wtedy na myśl: „Pobawisz się ze mną?” Tatuś przytulił mnie mocniej i wytłumaczył, że Laila nie żyje.

***

Trzy dni później odbył się pogrzeb. Nie było na nim dużo ludzi: mój tatuś, ja z Anabel, i najbliższa rodzina Laili. Wszyscy płakali, tylko moja laleczka nie uroniła ani jednej łzy. Po ceremonii, przy grobie zmarłej zaczęto układać wieńce i wiązanki. My też mięliśmy kwiaty- piękne, białe róże. Było ich dokładnie trzydzieści osiem- tyle ile lat miała zmarła. Ułożyliśmy je na wierzchu stosiku roślin. Kiedy odeszliśmy, znów na nie zerknęłam. Wypływała z nich jakaś ciecz. Była gęsta, ciemnoczerwona- krew. Chciałam krzyknąć, ale głos uwiązł mi w gardle. I wtedy poczułam ból w dłoni, którą trzymałam laleczkę. W miejscu, gdzie moja skóra stykała się z zimną porcelaną. Popatrzyłam na Anabel i otworzyłam szerzej oczy- ze zdziwienia i z czystego przerażenia. Uśmiechała się. Widać było wnętrze jej ust- rząd białych ząbków pokrytych krwią, wyglądających niczym płatki białych róż.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • EmilyTodd 12.07.2015
    Pierwszą rzeczą, na którą zwrócę uwagę będzie interpunkcja. Czasami pojawiała się w niewłaściwym miejscu ("Był, podobno, przystojny"). Często używałaś powtórzeń, które mogłabyś ominąć lub zamienić na inne słowa (np. "który szukał kobiety" - "nie musiał szukać długo"). I sprawa, do której przywiązuję najbardziej wagę - emocje. Najczęściej pisałaś "byłam zła" lub podobne zdania i gdy ktoś to czyta, nie może się wczuć w uczucia postaci. Najlepiej jest pokazywać to, co bohater czuje. Przykładowo, narratorka była smutna, bo nie była już księżniczką tatusia. Mogłaś to pokazać tym, że tato przed ślubem bardziej skupiał się na nowej żonie niż na niej, że kiedyś po południu grali razem w karty, a teraz nie miał czasu itd.
    Pochwalę Cię za pomysł, może wyjść z niego wciągające opowiadanie. Życzę powodzenia i na pewno przeczytam Twoje następne publikacje! :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania