Rozdział 10. Kim dla mnie jesteś?

Noc po to w sercu człowieka zapada, żeby na jego dnie zajaśniały gwiazdy.

 

__________________________________________________________________

 

 

To zadziwiające, jak rzeczywistość potrafi sprowadzić człowieka do tej szarości i monotonności jaką serwuje mu codziennie życie. Chcesz odpłynąć chociażby do krainy snów aby móc przeżyć kolejny dzień, ale nie możesz, bo jakaś niewidzialna siła otwiera ci powieki i zmusza do rozmyślań. Pragniesz znaleźć jakieś rozwiązanie dręczącego cię problemu, ale nie możesz nic wymyślić, bo nie masz na to wystarczająco dużo siły. Czyż to nie ironia ?

 

~*~

 

Hermiona nie wiedziała jak udało jej się odmierzyć składniki do eliksirów i czy w ogóle to zrobiła. Pewnie wyręczył ją Malfoy, bo wiedziała, że nie miał najmniejszej ochoty na takie bezsensowne marnowanie czasu. Ona z resztą też. Do Gryfonki dopiero teraz dotarło, że leży na kanapie, przykryta kocem i wpatruje się w wesoło buchające płomienie, które rozjaśniały i rozgrzewały pomieszczenie. Próbowała sobie przypomnieć jak się tu znalazła. I nagle wszystkie wspomnienia spadły na nią jak wiadro lodowatej wody. Przez chwilę miała szczerą nadzieję, że to był tylko zły sen, koszmar. Jednak myliła się. Teraz całkiem rozbudzona wstała, spojrzała na zegarek, rejestrując się, że jest kilka minut po północy. Nigdzie nie zauważyła Malfoya. Pewnie śpi, pomyślała kierując się w stronę barku. Drżącą ręką sięgnęła po szklankę i zaczęła przyglądać się pełnym butelkom w poszukiwaniu trunku z największą ilością procentów. Nie piła często i nigdy nie przesadzała z alkoholem, ale teraz nie była w stanie zrobić nic innego. Chciała choć na chwilę zapomnieć. Za nic na świecie nie mogła zrozumieć jak to wszystko się mogło stać. Ron - człowiek, którego kochała ponad życie, jak własnego brata poniża ją na oczach wszystkich. I dokładnie tego samego dnia nauczyciel, który nigdy za nią nie przepadał, nagle chce? No właśnie. Zgwałcić ją ? Przecież powiedziała, że Malfoy zaraz przyjdzie. Czy planował to już wcześniej?

 

Pogrążona w swoich myślach nawet nie zauważyła, że wypiła całkiem sporo wyjątkowo mocnego alkoholu i dopiero teraz zaczynała czuć tego efekty. Świat jej zawirował, zachwiała się i upadła na ciemne panele. Z wielkim trudem doczołgała się do kanapy nie mając siły na pokonanie odległości do swojej sypialni, gdzie czekało na nią miękkie i wygodne łóżko.

 

Kilka godzin później obudził ją okropny ból głowy, który rozsadzał jej czaszkę. Czy może być jeszcze gorzej? pomyślała, chwiejnym krokiem zmierzając w stronę łazienki. Gdy otworzyła drzwi minęła dłuższa chwila zanim zarejestrowała, że w łazience już się ktoś znajduje.

 

- No proszę, proszę. Widzę, Granger, że nieźle wczoraj zabalowałaś - rzucił blondyn z kpiącym uśmieszkiem na ustach i bez cienia złości ani skrępowania, że Gryfonka ogląda go tylko w nie do końca zapiętych spodniach.

 

- Malfoy ? - spytała nieprzytomnie Hermiona, której wyraźnie nie było do śmiechu, że w nocy przesadziła z alkoholem.

 

- A spodziewałaś się kogoś innego, Granger? - Ślizgon zaczął do niej podchodzić, a ona się nie poruszyła, bo bała się, że upadnie. - Jesteś mi winna przysługę. Nie wiem czy pamiętasz, ale w związku z twoim wczorajszym stanem musiałem sam wykonać zadanie od Sanpe'a. - Hemriona wzdrygnęła się na to nazwisko, co nie umknęło uwadze blondyna

 

- Co ci jest Granger? - zapytał, marszcząc przy tym brwi, bo jej zachowanie wyjątkowo mu się nie podobało.

 

- Nic, Malfoy. Mogę już skorzystać z łazienki? Niedługo zaczynają się lekcje a nie chcę dostać kolejnego - zrobiła tu krótką przerwę czując nieprzyjemny skurcz w żołądku - szlabanu. - znów się wzdrygnęła.

 

Chłopak odsunął się żeby przepuścić Gryfonkę, która szybko zatrzasnęła za sobą drzwi. Wyglądała tak żałośnie, że nawet Malfoy'owi nie chciało się jej gnębić.

 

~*~

 

Gdy tylko mieli wspólne zajęcia spoglądał na nią ukradkiem. Zauważył, że już nie zgłasza się do odpowiedzi a gdy tylko zostaje o coś spytana, sprawia wrażenie wyrwanej z głębokiego letargu. Nie uszło również jego uwadze, że bardzo schudła. Policzki się zapadły a długie cienie pod oczami tylko uwydatniały zmęczenie. Blask tych pięknych, ciemnych oczu wygasł a twarz przypominała kolorem kartkę papieru. Snuła się po zamku jak zjawa. Kiedy wchodzili sobie w drogę w pokoju nawet nie próbowała z nim dyskutować ani się kłócić. Czuł, że jej stan wpływa także na niego.

 

Minął tydzień od tego okropnego dnia kiedy została skrzywdzona. Nie miała na nic ochoty. Ani na jedzenie, ani na naukę, ani na poszukiwanie Miasta Cieni, ani nawet na kłótnie z Malfoy'em. Wiedziała, że bardzo schudła i, że nie wygląda najlepiej. Nie chciała mieć już do czynienia z mężczyznami. Nawet gdy Harry chciał ją przytulić na pożegnanie czy przywitanie, odpychała go. Nie była w stanie znieść męskiego dotyku. Oczywiście jej przyjaciele próbowali się dowiedzieć czy to wszystko przez Rona, ale ona nie miała siły żeby im to wszystko wytłumaczyć. Wstydziła się tego co ją spotkało, w efekcie czego pozostawała osamotniona w swoich problemach.

 

~*~

 

Draco szedł przez błonia korzystając z chwili samotności, które nie zdarzały się często, bo Parkinson znała jego plan dnia lepiej niż on sam. Zwolnił kroku by w końcu stanąć w miejscu, chłonąc roztaczający się przed nim widok. Słońce zachodziło okalając Zakazany Las różowo czerwonymi promieniami a Bijąca Wierzba zrzucała ze swojej korony malutkie, kolorowe liście.Nie wiedział ile czasu tak stał wpatrując się w tą idealnie zachowaną harmionię, ale zaczęło robić się ciemno, więc postanowił wrócić do zamku. Od kilku dni musiał sam patrolować korytarze, bo Granger nie była w stanie się ruszać. Kiedy tylko kończyły się zajęcia, ona zamykała się w swojej sypialni i płakała. Gdy mijał ją czasem w drzwiach łazienki, nie przypominała nawet własnego cienia. Kiedy wrócił po dyżurze usłyszał, że Gryfonka bierze kąpiel, więc sam postanowił odpocząć w wygodnym fotelu ze szklanką ognistej whisky. Siedział tak przez dłużą chwilę, gdy jego uszu dobiegł głośny brzęk tłuczonego szkła. Szybko podniósł się z fotela i podszedł do drzwi łazienki.

 

- Granger, wszystko w porządku ? - zapukał, ale odpowiedziała mu cisza.

 

- Granger, otwieraj, bo sam wejdę ! - teraz już walił pięścią w drzwi.

 

- Dobra, wchodzę ! - nawet nie próbował używać czarów. Otworzył drzwi mocnym kopniakiem. To co zobaczył w środku całkowicie go sparaliżowało.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania