nie przeczytałem, ale strasznie mnie irytuje sam widok tych "tytułów". Rozdział czego? Gdzie tytuł całości? No jak ktoś ma w ogóle to czytać, skoro nawet nie wiadomo czego jest to rozdział??
Większej głupoty dawno nie czytałam. To jest jedna historia podzielona na rozdziały, co wniesie nadanie temu tytułów? Czytałeś kiedyś jakąś powieść? Nie ma żadnej niepisanej zasady mówiącej, o tym, że rozdział na mieć tytuł, a nie tylko numerację. Taka praktyka jest wręcz bardzo powszechna, szczególnie w beletrystyce.
A, co to tytułu całości, to chyba doszukujesz się na siłę problemu. Publikuję w takiej formie, bo tak jest wygodniej, szybciej. Jeśli kogoś nie zainteresuje sama treść, to dodanie tytułu nic nie zmieni :)
Dalia
bez tytułów jakoś obchodzą się pojedyncze wiersze, jednakże powieść, jakakolwiek dłuższa forma tytułu potrzebuje. I zresztą jak widać w tym wypadku potencjalni czytelnicy raczej unikają kotów w workach, bo tytuł to właśnie pierwszy sygnał i zachęta, by zobaczyć, co jest w środku. No bo nikt nie będzie czytać całego rozdziału, żeby się przekonać z czym ma do czynienia. Ba, jakbym gdzieś zobaczył książkę z pustą okładką, bez tytułu nawet na stronie tytułowej, to pierwszą myślą byłoby to, że ma się do czynienia z wyjątkowo wadliwym wydaniem.
Także bez wymówek - tytuł to równie ważna część utworu jak treść i jeśli zależy ci na tym, by ktokolwiek to przeczytał, potrzebujesz tytułu, choćby najbanalniejszego w świecie (bo wtedy, jak już coś jest, to można poprawiać)
zsrrknight
Rozumiem twój punt widzenia, ale gwarantuję, że nie każdy ocenia książkę po okładce. Szukając w księgarni czegoś, co zwróci moją uwagę, zawsze wertuję kilka stron, aby zobaczyć, czy dana pozycja mi się spodoba. Czasem wystarczy jedno-dwa zdania, nie trzeba czytać całego rozdziału. Myślę, że nie tylko ja tak mam, ale teraz widzę, że można inaczej i decydowanie się na coś tylko po tytule, czy okładce, to właśnie "branie kota w worku". Tytuł mojej powieści to: "Taka Karma". Czy teraz zmieniło to coś w Twoim odbiorze? Przeczytasz? Zmienisz ocenę? Wątpię.
Dalia przecież to nie o mnie chodzi, ja z tym nie mam nic wspólnego. Upominam się tylko o logikę. O prostą rzecz i prostą zasadę. I tyle. Kurde, może niepotrzebnie wspomniałem o okładce itd. Chodzi o tytuł i nic więcej, na prawdę xd
zsrrknight
Dobrze, w porządku :) Tytuł jest, dodam go dla wszystkich, którzy mają podobną logikę do Twojej, ale gwarantuję, że ktoś, kto nie przepada za tym rodzajem prozy, po przeczytaniu kilku zdań odpuści albo właśnie oceni na "1". Jak komuś to się spodoba i się wciągnie w fabułę, nawet nie zwróci na brak tytułu. Pozdrawiam i dziękuję za sugestie :)
Komentarze (9)
nie przeczytałem, ale strasznie mnie irytuje sam widok tych "tytułów". Rozdział czego? Gdzie tytuł całości? No jak ktoś ma w ogóle to czytać, skoro nawet nie wiadomo czego jest to rozdział??
Większej głupoty dawno nie czytałam. To jest jedna historia podzielona na rozdziały, co wniesie nadanie temu tytułów? Czytałeś kiedyś jakąś powieść? Nie ma żadnej niepisanej zasady mówiącej, o tym, że rozdział na mieć tytuł, a nie tylko numerację. Taka praktyka jest wręcz bardzo powszechna, szczególnie w beletrystyce.
A, co to tytułu całości, to chyba doszukujesz się na siłę problemu. Publikuję w takiej formie, bo tak jest wygodniej, szybciej. Jeśli kogoś nie zainteresuje sama treść, to dodanie tytułu nic nie zmieni :)
Dalia
bez tytułów jakoś obchodzą się pojedyncze wiersze, jednakże powieść, jakakolwiek dłuższa forma tytułu potrzebuje. I zresztą jak widać w tym wypadku potencjalni czytelnicy raczej unikają kotów w workach, bo tytuł to właśnie pierwszy sygnał i zachęta, by zobaczyć, co jest w środku. No bo nikt nie będzie czytać całego rozdziału, żeby się przekonać z czym ma do czynienia. Ba, jakbym gdzieś zobaczył książkę z pustą okładką, bez tytułu nawet na stronie tytułowej, to pierwszą myślą byłoby to, że ma się do czynienia z wyjątkowo wadliwym wydaniem.
Także bez wymówek - tytuł to równie ważna część utworu jak treść i jeśli zależy ci na tym, by ktokolwiek to przeczytał, potrzebujesz tytułu, choćby najbanalniejszego w świecie (bo wtedy, jak już coś jest, to można poprawiać)
zsrrknight
Rozumiem twój punt widzenia, ale gwarantuję, że nie każdy ocenia książkę po okładce. Szukając w księgarni czegoś, co zwróci moją uwagę, zawsze wertuję kilka stron, aby zobaczyć, czy dana pozycja mi się spodoba. Czasem wystarczy jedno-dwa zdania, nie trzeba czytać całego rozdziału. Myślę, że nie tylko ja tak mam, ale teraz widzę, że można inaczej i decydowanie się na coś tylko po tytule, czy okładce, to właśnie "branie kota w worku". Tytuł mojej powieści to: "Taka Karma". Czy teraz zmieniło to coś w Twoim odbiorze? Przeczytasz? Zmienisz ocenę? Wątpię.
Dalia przecież to nie o mnie chodzi, ja z tym nie mam nic wspólnego. Upominam się tylko o logikę. O prostą rzecz i prostą zasadę. I tyle. Kurde, może niepotrzebnie wspomniałem o okładce itd. Chodzi o tytuł i nic więcej, na prawdę xd
zsrrknight
Dobrze, w porządku :) Tytuł jest, dodam go dla wszystkich, którzy mają podobną logikę do Twojej, ale gwarantuję, że ktoś, kto nie przepada za tym rodzajem prozy, po przeczytaniu kilku zdań odpuści albo właśnie oceni na "1". Jak komuś to się spodoba i się wciągnie w fabułę, nawet nie zwróci na brak tytułu. Pozdrawiam i dziękuję za sugestie :)
Tekst bardzo interesująco napisany.
Dziękuję za opinię.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania