rozkmin, rozjaśmin… winaroślin
stary bez
czelnie przyczepił się róży
miał wybujałe
wieczne hortensje
a to, że śmierdziuszki wokół,
a, że kocie łapki,
że mieczyki
w wazonie spękanym oburzeniem…
pełen niezapominajek,
nastroszony
niczym odętka wirginijska
a łąka
cierpliwością rozkwitała
serdecznikiem,
nadzieją, że natura
miłosiernie przypomni się
słodką ciszą trąbek
aniołów
Komentarze (6)
Idziesz trudną ścieżką. Bardzo ambitną. Jestem pełen uznania. Może tylko, w trzecim wersie, "objaśnienie" (czelność) zdaje mi się zbędne. Na marginesie: to może być tylko pozór prawdy jeśli róża jest nieprawdziwa (ktoś wstawił do ogrodu sztuczną). Ale to tylko moje, poboczne, refleksje nad prozą życia. Brawo.
Refleksje są zawsze mile widziane. Każde (choć czasem strach..).
Trudy ścieżki, wbrew pozorom, są przyjemne. Nawet gdy cisza, gdy jedynki się sypią - co bym bez nich zrobiła chcąc się szczerze uśmiechnąć? :D one też są czasem potrzebne :D
Podsumowując: Dziękuję!
Spróbuję z poprawką.
Cudny!
Proszę ... niech dziś będzie dla Twojego uśmiechu :)
Każda roślinka z osobna. Tylko bez ...no wiesz :)
Polaroid buziak
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania