Rozmowy przy praniu

Wybrudziałam się, ale na chwilę. Potem szybko wyczyściłam się od środka tą ściereczką od ciebie. Ta kolorową, miłą w dotyku. Ja tak bardzo lubię tę chusteczkę, że noszę ją wszędzie a czasami nigdzie. Prawie zawsze w potrzebie siedzi w kieszeni. Ty nie wiesz, ale wczoraj uratowała mi życie, gdy tak bardzo nie chciałam chodzić brudna. Ich słowa bolały bardzo. Boże... było mi tak ciężko, mówiłam coś, ale też dużo dyszałam przy tym, jak zwierz, bez opamiętania, bo bałam się. Ubrudziałam się bardzo, ich słowa kleiły się do nóg i głowy przede wszystkim. Brzydkie słowa, ostre słowa, niedopowiedziane słowa, fałszywe słowa, skomplikowane słowa. Widzisz jak tego dużo? Dlatego tak wiele miałam sprzątania, wycierania. Tylko popatrz. Ściereczka w strzępach.

Kobieta zanosi się płaczem.

- Nie rozpaczaj, będziesz mieć nową. Ja to załatwię.

- A potrafisz?

- Oczywiście. To proste. Popatrz.

 

Meżczyzna wyciąga z prawego ucha bawełnianą chustkę. Marszczy brwi.

 

- Rzeczywiście. Nie wiedziałam, że to tak bardzo proste.

- Dziecinnie proste. Wypowiedz tylko marzenie. Trzy słowa.

***

Rozmowa tego poranka przebiegała bez zakłoceń. Nikt i tak nie słuchał, tak naprawdę. Ale wszyscy trwali w skupieniu. Rozmowa ciagnęła się prawie w nieskończoność. Prosta wymiana słów. Pojawiły się też gesty. Żywe wymachiwanie ręką. Wytrzeszcz oczu. Drapanie sie po głowie. Rozmowa o błachych sprawach. One przecież nie zabolą. Nie mogą, nie mają takiej mocy, to zwykłe proste słowa, rzucone idealnie bokiem, tak, żeby nie zabolało. Nikt nie miał złej intencji. To poranek w końcu. Za wcześnie. Poczekajmy aż tamten wysoki sie nachleje, a ten gruby wkurzy. Wtedy będzie jatka!

***

- Jesteś pode mną!

- Jestem?

- Jesteś! A co myślałaś? Że sobie tutaj przyjedziesz stamtąd i będziesz kimś? A nawet lepszym niż ja stąd?

- Tak nie myślałam. Bałam się raczej.

- Bałaś się. Ja też się bałam. Bo ja jestem od zawsze stąd. Ty przecież byłaś tam. Ale nie jesteś lepsza, pamiętaj! To, że ja jestem tutaj i nigdy nie byłam wszędzie tam, nie robi ze mnie tej gorszej.

- Oczywiście. Ale nie robi też lepszej. Nic nie robi.

***

Portrety lovelasów. Prawie każdy z nich, tych wielkich literatów chciał być takim właśnie. Popatrz na Hłaskę wiecznie z fajką albo na Stachurę, maślane oczy. Samobójcy. Nieuleczalana depresja. Wszyscy jesteśmy chorzy. Nie da się inaczej. I nie ma w tym nic wzniosłego. Albo wyrzuty sumienia albo ból świata, coś w końcu musi zabić. Ale to nic tak bolesnego jak rak. Śmiem twierdzić nawet, że mieli szczęście, że znaleźli odwagę, ci młodzi samobójcy-wybawcy.

***

Słucham. Widzę cię, stoisz przede mną. No przecież ciebie widzę. Chyba rozumiem. Mówisz coś o pracy. Ale czy to będę pamiętać? Nie wiem. Ciężko powiedzieć, tyle spraw na głowie. Teraz mówisz coś o swoim zdrowiu. Czemu ty tyle mówisz? Kiedy w końcu przestaniesz? Ja nie chcę już słuchać. Daj mi coś powiedzieć. Ja teraz coś powiem. Tylko słuchaj uważnie. To ważne. Ja teraz mówię. Słuchaj!

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Aisak godzinę temu
    Najbardziej podoba mi się pierwsza rozmowa :)
  • SadButTrue
    Dziękuję za komentarz:) mi w sumie też, ale wrzuciłam wszystkie, niech sobie tu siedzą

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania