Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Różowej pieśni toń

Wyje znów,wyje znów bo znowu muszę na bój z szarą masą

By stoczyć nierówną,zażartą walke z większości wolą

Narzucaną mi co dnia,wbrew mej woli,przekonaniom

Każą mi być tym kim nie chce,tłumić swe prawdziwe ja

Ale cóż, ale cóż

Walcie sie!

 

Uciekam,uciekam,zapadam sie w podziemia

Szukam każdej dziury,zakamarku by w uroczym,kolorowym szambie nie zadławić sie różowym pierdem

Joła joł,Joła Joła joł

Bwana,bwana banana

 

Nie wyszedłem dziś z mej nory zapełnionej zatęchłą starocią bo tak bardzo chciałem sie nią upajać,zdetoksować po mdłych,perfumowanych,różowiótkich pierdach kolorowych do porzygu pań

Nawdychałem woni sie,alternatywna moc przeszyła mnie całego

Tak pięknie pachnie,co prawdziwe w swej prawdziwości jest i uroczy róż go nie przysłania

 

Uciekam,uciekam,zapadam sie w podziemia

Szukam każdej dziury,zakamarku by w uroczym,kolorowym szambie nie zadławić sie różowym pierdem

Joła joł,Joła Joła joł

Bwana,bwana banana

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania