Rozpacz nimfy
W głębinach
Krzyczę łapię oddech
Próbując dojrzeć fali
Myślę, że to nas ocali
Wiję się w pianie,
myśląc, że nic się nie stanie,
Rozszarpuję morską toń,
Licząc na jego wyciągniętą dłoń,
Niepokój ciągnie jak prąd,
Chciałabym uciec stąd,
Chce ujrzeć brzegu,
Wypatrując celu,
I gdy widzę go,
Piana mąci mój wzrok
Rwę się i plączę
Lecz wodorosty jak lęk
ciągną niczym pnącze,
Sztorm się oddala
Zostaje tylko fala,
Która lekkim szeptem
podnosi,
Niczym tratwa zanosi,
Brzytwa tonącemu
rozpacz ukochanemu
Silverpoemz
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania