Rozprawa z nie do końca domykającą się szufladą
Zamknij się zamknij
Po prostu zamknij się
W końcu zamknij się
Przestań wydawać te piskliwe odgłosy...
albo dosadniej:
Przestań wyć przestań płakać
Przestań wyć
Zamknij się, wyrodny...
Wyrodna szuflado,
Zamknij się, szuflado, i przestań drzeć mi się nad uchem
Zamknij się, szuflado...
Szuflado, gdybyś choć raz
Się zamknął--- ...Zamknęła,
Może nie rozeszlibyśmy się z X
A ty, szuflado, nie byłby... byłabyś
Prawie-sierotą
Zamknij się po prostu się zamknij
Bądź cicho i przynieś mi piwo
Komentarze (3)
https://www.youtube.com/watch?v=IAbTf0V9Wgs
NO!
Ciekawy pomysł z tą szufladą. Ładnie to wypadło.
Być może odczytuję ten wiersz przez własną wrażliwość, ale słyszę w nim przede wszystkim rozpacz. Słyszę kogoś, kto nie może już powiedzieć pewnych słów osobie, do której były przeznaczone, więc wypowiada je do szuflady. Kiedy pojawia się wers o rozstaniu, cały tekst nagle zmienia ciężar gatunkowy. To właśnie wtedy najmocniej mnie porusza.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania