Rozprawka w sosie własnym
Każdy z nas zadaje sobie różne pytania. Jedno już od dziecka - Dlaczego? Człowiek wiecznie ma wątpliwości, rozmyśla, analizuje. Kto myśli, ten czuje. Dziś zajmę się banalną myślą. Do czego służy poezja. Mój krytycyzm podejrzeń będzie polegał na tym, by dojść do prawdy poprzez fikcję. Moje długoletnie doświadczenie i obserwacje z pewnością dadzą odpowiedź i jedna kwestia będzie postawiona na nogi.
Wierszy nie można zastosować w żadnym ciągu technologicznym. Nie można ugotować zupy. Ani wyprodukować gwoździa. (nie mylić z gwoździem sezonu) Można tylko dydaktycznie. Tu mam wątpliwości. W życiu codziennym są zbyteczne
Świat nauki nie rozumie poetów, umysły ścisłe nie czytają wierszy. Jak wszędzie są wyjątki.
Istnieje tylko świat fizykochemiczny, jeszcze matematyka z domieszką biologii.
Pani poezja ma same córki. Weźmy taką Alegorię. Hula sobie w przestworzach. Kasjopeja i Wielka Niedźwiedzica weszły w koniunkcje. Syriusz i Orion są w opozycji. Wenus, Bogini miłości ma focha, bo nie ma księżyca. Kicha na wszystko zziębnięty Pluton. Jowisz przygląda się i chrząka.
Trwają przygotowania do wykreślenia kwadratury koła. Oprócz linijki i cyrkla, potrzebne będą moje słowa z pamięcią pierwotną plastycznie ułożone.
CZAS ŻYCIA: Często używane słowa. To średni czas istnienia nietrwałych jąder atomów. Można zapisać tak. Połowiczny rozpad ze stałą rozpadu. Brzmi jak poezja.
Śmierci nikt nie przeżył i nie opisał. Jeśli ktoś powie, jest śmierć kliniczna i śpiączka farmakologiczna, musi być ogromnie złośliwy i bez empatii. Życie jest bytem. Jednym z nich jest miłość. Tyle o niej powiedziano. Ja tylko wiem jak było, a jak jest naprawdę.
Tosca dostała esemesa , że jest wyprzedaż na allegro, stylowej bielizny damskiej z kolekcji Lukaciellego. Zafascynowana wielce, przeglądała katalog i zrobiła o jeden krok za daleko. Pochłonęła ją przepaść.
Natomiast Anna Karenina, chciała zrobić sobie selfie na tle zabytkowej lokomotywy. Cofała się, cofała i nie wiadomo skąd:
Nagle-gwizd!
Nagle-świst!
Para-buch!
Koła-w ruch!
Wlecze za sobą biała lokomotywa na zielone wzgórza piękną Anię. Wroński odjechał. Zbyszek Cybulski chciał wskoczyć w biegu. Ratować. Nie zdążył. W wagonie restauracyjnym "Wars wita was" siedzi Sted przy śledziku i setuchnie. Jedzie na wycinkę lasu. W plecaku ma siekierę. Mogło tak się wydarzyć. Dwoistość natury ludzkiej. Pociąg do kultury.
Uczeni stwierdzili, że stosunek płciowy trwa średnio ok. 12 min. Intelekt wpływa na seksualność. I po co tyle gwałtu o miłość.
O Wenie trudno mówić. Tylko cicho wspomnę. Siada każdemu na kolanach i szepcze do ucha, gilgoli. Prowadzi na manowce. Jak syrena żeglarza na zatracenie. Trzeba mieć dużo siły, żeby się oprzeć. Wydawałoby się, że to poważna kobieta, a jednak. Zeus wolał kochać ziemskie dziewczyny, były mniej pruderyjne niż Boginie. Afrodyta wyłoniła się z morza, odziana tylko w przezroczystą pianę morską. Brała udział w konkursach piękności, jako mis mokrego podkoszulka. Gdy posunęła się wiekowo, to wymyśliła Unię Europejską. Obalam mit, że Boginie są wiecznie młode.
BŁĄDZENIE PRZYPADKOWE: To model ruchu cząsteczki poruszającej się w danym środowisku w sposób losowy. Ten kąsek zostawię dla siebie, powstanie wiersz. Praw autorskich oczywiście nie mam.
Na ścieżkę bojową przystępuje Metafora ze złotą i ostrą stalówką. Kolejna siostra Weny i Alegorii. Główny strateg przekształceń i paraboli.
BŁĘDNE OGNIKI: Nad bagnami i moczarami ukazują się samozapalne fosforowodory PH3 i P2H4 bladoniebieskie płomyki. Co zrobi spacerujący marzyciel-poeta. Ucieknie, czy opisze wszystko. Prawdziwy poeta powinien mieć przy sobie kajecik i długopis. Krąży mit, że jakiś literat w kawiarni, gdy przyszła do niego nagle twórczość, zapisał myśl na serwetce. To są łgarze i kombinatorzy, ale o tym później. Z fantazji rodzi się nauka. Mój umysł jest za ścisły, nie można więcej wcisnąć.
TĘCZA: To dyspersja światła. Ot i wszystko. To my toczymy spór, czy ktoś wszedł do nieba po tęczy normalnie, czy wczołgał się i z szargał buciorami kolory. Tak naprawdę to świat jest czarno biały. Tylko artyści malarze na palecie mącą kolorami, dlatego na ziemi powstaje koloryt.
Mój kolega malarz miał problem z odtworzeniem koloru. - Powiedział, kurczę, nie mogę go uchwycić. Pociągnąłbym jeszcze ten fragment. - Musisz zachować proporcję. - Co ty powiesz, spojrzał dziwnie. Byłem wczoraj w składzie budowlanym, kupowałem farby, by odnowić pokój. Dostałem katalog tysiąc i jeden kolorów. dobór komputerowy, podzieliłem się z nim wiadomością. - Syknął z zaciśniętymi ustami. - Spierdalaj! - Dobrze, już idę. W drzwiach jeszcze rzuciłem w jego stronę. - Przecież wiesz, że Picasso mieszał farby ze swoją spermą. Coś ciężkiego uderzyło w drzwi. Będę musiał go przeprosić i postawić wódkę.
Dopóki słońce kręci się, wszystko będzie dobrze. Rano kiedy jem śniadanie w kuchni, słońce wychodzi z rembertowskiego lasu czerwone nieumyte. Wypełza spomiędzy dwóch bloków, jak z doliny biustu. Później wędruje trochę śmielej. Przeciska się nad dymiącymi kominami elektrociepłowni `Siekierki` Chowa się za Pałac Kultury, pewnie tam wymiotuje i kicha od miejskiego smogu. Jest wyczerpane, Przypuszczać by można, że jest w agonii. Aż wreszcie utula się do snu na ulicy Lazurowej. Ja przez cały dzień siedzę w domu, bo zwichnąłem nogę w kostce.
Istnieje bowiem układ heliocentryczny. Ja swoje wiem. To ten okropny potwór Gender pcha ziemię z zachodu na wschód. Jednocześnie owija nas wokół swego palca, przez 24 godziny na dobę. Wykupuje z wypranych pieniędzy czas antenowy. Otumania!
Teraz wiem, dlaczego często źle się czuję i mam zawroty głowy. Są takie dni w tygodniu, że wypadam z orbity.
Każdy ma swój punkt odniesienia i zakrzywioną przestrzeń.
Poeci widzą własne cienie i biorą je za prawdę. Nierzadko wprowadzają się w stan hipnotycznego transu. Uważają za dobrą monetę, że tylko emocje decydują powodzenie. To mylne i mityczne wyobrażenie. Często nieświadomie popadają w proces anihilacji.
Może jestem tylko Furor Poeticus. Dzisiaj tego nie wiem.
Powiedział Platon w dialogach o Państwie. Wypędzić poetów. Wyprowadzić poezję jak sztandar. On jest znawcą tylko miłości bezdotykowej, jak myjnie samochodowe, przy stacjach benzynowych ORLEN.
Leśmiana chcą wykluczyć z leksykonów poezji, że co? Bo to Bolek! A Olga Tokarczuk jest grafomanką i analfabetką. Coś okropnego. Widziano ją ostatnio na bazarku. Była w masce dobrze nałożonej, a mimo to rozpoznano po charakterystycznej fryzurze. Straszne!
A wczoraj była na jakiejś paradzie. Nie przystało na Noblistkę. A Twardoch nie lubi Polaków, bo pisze o nas bez owijania w bawełnę. Takie opinie pobrzękują na mieście.
Otwierają się zatem horyzonty dla nowej elity, piszących na rozmaitych forach literaturę i poezję współczesną, dla prawdziwych kandydatów do prawdziwej nagrody Nobla.
Do każdej kompozycji kulinarnej można dosypywać różne walory smakowe. Tak też i tutaj, z biegiem lat, z biegiem czasu, trzeba zaspakajać gust i podniebienia. Sytość jest najważniejsza. W moim kociołku lekko wrze, zostawiam na wolnym ogniu.
Komentarze (6)
Tutaj są takie umysły, że mogą nas skojarzyć
w niekorzystnym świetle.
dzięki za wpis.
NO!
A to nie ty kwestionowałeś twórczość Szczepana Twardocha?
dupku żołędny!
NO!
mój egzystencjalizm jest MÓJ.
zrozumiała sąsiadka-dewotka.
NO!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania