Rozsypane tarcze

kładę na stół asa pik czerwień rdzawych kwiatów

niech płonie twój żar z zimnego ogródka

mówisz wysprzątane

- mówisz czysta wolność

 

a ja z przymkniętych oczu nucę pieśń o przemijaniu w twoich labiryntach nie szukam schronienia obrożę z diamentów dawno cisnęłam w otchłań

 

ona pilnuje pustego karawanu mierzy czas i cienie podgląda przez dziurki od klucza nasze milczenie

 

niegrzebane sekrety nie potrzebują ziemi

- tańcz z jej zazdrością karm ją chłodem i wichrem

 

bo mój obłęd penetruje głębiej niż jej strach

 

zingara zostawia tylko ślad dymu złap go jeśli potrafisz

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Grafomanka godzinę temu

    Nie wiem czy dobrze potrafię odczytać, ale wygląda jakby peelka rzuciła na stół wszystko, co ma znaczenie, jednocześnie robi to z pełną świadomością, że trafi to do jego ''zimnego ogródka''.
    Podsumowanie, odzyskanie wolności... bo miłość przeminęła, kiedy stała się ''obrożą z diamentów'' - kontrolą.

    Dalej, to już czysty mrok... otchłań.

    Bardzo ciekawie... 6

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania