Rozszalałe ambicje
Zygmunt Jan Prusiński
ROZSZALAŁE AMBICJE
Z czegoś co nic nie jest warte
czyni się sztuczną wielkość i krzywdę,
zdewaluowana nazwa
niepoparta żadnym dziełem
niechby jeden wiersz zabrzmiał
poetycką intonacją.
Kobiety w sukienkach
otrzymały statuetki nie wiem za co -
i ta z Brazylii i ta z Belgii,
prezes nakarmił je sławą.
Aktor rozpoczął wyraźnie brzmieć barytonem,
słuchanie własnego serca nie na miejscu,
że esej o słowie w poezji
ważne jest i w teatrze.
(Do tej pory o tym nie wiedziałem
- czyżbym nie wiedział,
będąc zaprzyjaźniony ze słowem?)
Poważna sielanka
jak śpiący pies z jęzorem na wierzchu
temperaturą grzała
przy akompaniamencie gitary -
zmartwychwstał Okudżawa,
ballady pieniły się na zewnątrz
by barda posłuchać
w słowach muzycznych,
że nie wszystko jeszcze stracone jest dla sztuki.
A hrabia - (jak to niektórzy z hrabiów bywają)
skleja banalne mowy o istnieniu poezji.
- Czy nie zmarnowałem czasu,
mógłbym zapytać milicjanta
który codziennie sterczy przy barze "Jadwiga",
gdzie do drugiej w nocy
brzmiało słowo skrzywionej aprobaty,
bo neutralni nie stracili nic
wracając do domu poturbowani,
że właściwie to słowo jest wszędzie słowem
nie tylko w teatrze,
ale i w kościele i na komisariacie.
Słowo słowem się toczy -
o takie sobie wędrowanie.
8.8.2015 - Bydgoszcz
Sobota 8:01
Czytany: 229 razy
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania