Roztrzaskana marionetka
W dzień bólu
śmiertelny oddech krewnego
dzień zamienia w słowo
aby niszczyć z radością
Lata odrętwienia
biegną pośród martwoty
tej następnej ciemności
w czasie smakowania zimy
Gorące mury
w strumieniu kaszlu
poprzez zasłonę dziur
ukazują cmentarz brudu
W zniszczonym lesie
wokół wód i jabłoni
spływa słońce
płynie z nurtem plwocin
Komentarze (4)
Dzięki grzybom można wszystko? Tak nam się zdaje kiedy je bierzemy. Kiedy przestajemy, efekt okazuje się wcale nie tak wspaniały, jak nam się zdawało. Mocno turpistyczny wiersz - choć nie jestem wrogiem turpizmu, jakoś mi nie smakuje.
Szczerze zastanawiam się nad zmianą pseudonimu. Przyznam, że chodziło w nim o wywarcie wrażenia, że są to teksty mocno nietrzeźwe. A w rzeczywistości pisane przez osobę, która nie ma nic wspólnego z psychodelikami i mało jakimi używkami w ogóle. Nie wiem czy ten efekt już mi nie zbrzydł. A turpistycznie i owszem jest i miało być. Dzięki za komentarz i pozdrawiam
Swoją drogą twór inspirowany tym: https://genius.com/Porcupine-tree-radioactive-toy-lyrics
Szczerze i pięknie napisane😊😉
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania