Roztrzaskana marionetka

W dzień bólu

śmiertelny oddech krewnego

dzień zamienia w słowo

aby niszczyć z radością

 

Lata odrętwienia

biegną pośród martwoty

tej następnej ciemności

w czasie smakowania zimy

 

Gorące mury

w strumieniu kaszlu

poprzez zasłonę dziur

ukazują cmentarz brudu

 

W zniszczonym lesie

wokół wód i jabłoni

spływa słońce

płynie z nurtem plwocin

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • piliery 2 lata temu

    Dzięki grzybom można wszystko? Tak nam się zdaje kiedy je bierzemy. Kiedy przestajemy, efekt okazuje się wcale nie tak wspaniały, jak nam się zdawało. Mocno turpistyczny wiersz - choć nie jestem wrogiem turpizmu, jakoś mi nie smakuje.

  • GrzybySąSpoko 2 lata temu

    Szczerze zastanawiam się nad zmianą pseudonimu. Przyznam, że chodziło w nim o wywarcie wrażenia, że są to teksty mocno nietrzeźwe. A w rzeczywistości pisane przez osobę, która nie ma nic wspólnego z psychodelikami i mało jakimi używkami w ogóle. Nie wiem czy ten efekt już mi nie zbrzydł. A turpistycznie i owszem jest i miało być. Dzięki za komentarz i pozdrawiam

  • GrzybySąSpoko 2 lata temu

    Swoją drogą twór inspirowany tym: https://genius.com/Porcupine-tree-radioactive-toy-lyrics

  • PatrycjuszKR 2 lata temu

    Szczerze i pięknie napisane😊😉

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania