Rozważania wykwintne
Ostatni krzyk małża, gdy ostrym żelazem
unoszą skorupę by się delektować
miękkim ciałem. Cytryna. Tak podręcznik każe.
Cóż za rozkosz jak się celebry dochowa.
Sok po brodzie płynie i brudzi koszulę.
Tą świąteczną z wieszaka od wielkich wydarzeń.
Wyrwali mnie z wody, gdzie w przyjaznym mule
tkwiłem. Więc marzę i marzę.
Że się zemszczę nad światem za krzywdę wyjęcia.
I tak go ukarzę by wam skóra ścierpła.
Trrrach, ząb trzasnął w dziąsłowych objęciach.
Bo ciało mam miękkie, lecz w środku perła.
Komentarze (16)
Mocne :) bardzo życiowe.
Świetne :-)
Bardzo prawdziwy wiersz. Najbardziej podoba mi się ostatni wers. Nie wiem czy dobrze rozumuję, ale wydaje mi się, że perła to dusza, lub coś na kształt woli. Upadek fizyczny nie ma znaczenia, gdyż silną duszą i silną wolą wszystko można przetrzymać.
Pozdrawiam ;).
Dzięki :)
A wysnuć sobie z niego każdy może co chce :)
Dobre i zaskakujące zakończenie, 5, pozdrawiam :-)
W końcu można tak perłę znaleźć. :)
Postarałeś się Puchacz ,4.Pozdro
Jak zwykle.
Pozdro.
Z przyjemnością.
To fajnie :)
Jest dobrze :-) można marzyć i marznąć
Jest dzięki :)))
Protest song małża, bardzo ciekawy pomysł na wiersz :)
A tak mi się kiedyś ubzdurało :)))
Nawet mnie się zdarza dobry, poetycki humor :)
Zabawne, z zaskakującą pointą ale niekonsekwentne. Dwa w jednym ale przenikanie światów niekoniecznie dobre :)
Mówiąc szczerze, nie bardzo wiem o co chodzi z tym przenikaniem światów.
Dzięks za słowo.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania