Rtęć
Odkrywam w sobie drogi,
wierne miejsca,
stworzone z choroby,
nieprzystosowania,
z zimowych poranków,
świateł za zasłoną,
tajemnic wiary,
reguł i formuł.
Jestem krwiobiegiem dni,
które płyną obok,
nieznanym początkiem
i końcem zarazem,
uroborosem,
który zgubił ogon.
Cierpienie to rtęć,
jeszcze nie złoto.
Znajduję je w ciszy,
w samotności,
w chwili,
kiedy samemu
staję się drogą.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania