Rutyna vs Spontan
Rutyna spotyka się w kawiarni ze Spontanem i mówi:
– Wiesz, ja to jestem lepsza od ciebie. Gwarantuję człowiekowi spokój, stabilizację, poczucie bezpieczeństwa, a czasem również zdrowe nawyki.
Spontan prycha pod nosem.
– W takim razie nie jesteś zbyt ciekawą towarzyszką – zauważa. – Wiesz, jak to mówią: bez ryzyka nie ma zabawy. Życie jest po to, by czerpać z niego pełnymi garściami, a zasady są po to, żeby je łamać.
Kłócą się tak i kłócą, przedstawiając kolejne argumenty na poparcie swoich tez.
W pewnym momencie do ich dyskusji włącza się Balans.
– Ha, proszę! Kto się czubi, ten się lubi! – rzuca z przekąsem.
Rutyna i Spontan patrzą na niego z nieskrywanym wyrzutem.
– Hmm, wiecie co? – mówi po chwili namysłu. – Chyba mam pomysł, jak was ze sobą pogodzić.
– Niby jak? – pytają z powątpiewaniem.
Balans składa ręce jak do modlitwy i unosi wzrok ku niebu.
– Ogłaszam was… mężem i żoną!
L. A. T./Raven Bunny
Komentarze (1)
I to jest właściwe wyjście z sytuacji
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania