Rysa na szkle
Dni tańczą na słowach,
kołyszą się z wiatrem aż zamykamy
oczy od nadmiaru nas na kolejnych kartkach,
jeszcze białych,
choć zabarwionych atramentem, który
wypływa z żył, jak lawa. Wtedy płonie ostatni
most i uciec można jedynie
w głąb siebie. Do pierwszego bólu, pod warunkiem, że pamięta się drogę.
A ja nie wiem czy pamiętam. Zgasły przecież
wtedy latarnie.
W mroku nie widziałam, gdzie zaczyna się,
a gdzie kończy lśnienie.
Jakby noc była we mnie i na granatowo
znaczyła obecność.
Tymczasem zawsze byłam tylko kredą.
Komentarze (18)
Black Hole Sun :P
Słowem bardzo mi się podoba ten wiersz
Dziękuję za komentarz i podobanie.
Piątka za to arcydzieło, jak zawsze niezawodna poetka.
Jakie arcydzieło? Bogumił nie śmiej się ze mnie. Nie tak głośno przynajmniej...
Lauro, nie żartuj, ja prosty czeladnik w fachu, zwykły profanator, który nigdy nie wyzwoli się na mistrza, jakbym śmiał.
Bogumił, to tak jak ja...
Lauro, tym razem to Ty raczysz sobie ze mnie żartować.
Dlaczego? Nie ma nic złego w byciu amatorem poezji. To lepsze niż być poetą np. bo możemy pozwolić sobie na większą swobodę.
Ciasne ramy przecież nie dla nas.
Lauro, raczej nie wydaje mi się żebyś była zwolennikiem tej tezy, że komukolwiek wolno więcej w poezji. Choć oczywiście niektórym wolno więcej. Pisząc niektórym mam na myśli głównie siebie.
Piękne?5
Dziękuję, Józefie.
Dobry tekst. Przyzwoity
Dziękuję, Agnes.
Bardzo mi się podoba, zwłaszcza, że przed chwilą obejrzałem :" Słodkie życie:" Fellilniego..
Dziękuję, Lotos.
Wyjątkowy wiersz. Piękny.
Bardzo dziękuję.?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania