Rzeka
Z głębin swojej duszy
Góra łzy swe roni
Kropla po kropelce
Jedna drugą goni
Trzecia, czwarta, piąta
Już spadło ich kilka
Kropla do kropelki
Jeszcze tylko chwilka
Łącząc się w gromady
Tworzą strużki małe,
Które są początkiem
Dla górskich ruczajów
Płynąc wśród kamieni
Przez zręby, kaskady
Spadają ze stoków
Z siłą wodospadów
Kruszą twardą skałę
Nurt ich wartki, stromy
W podłożu swym żłobią
Parowy, przełomy.
U podnóży górskich
Bieg swój dalej toczą
Wśród lesistych dolin
W rzeki się połączą
Te płynąc leniwie
Wpadają do morza
Aby w jego wodach
Troski góry złożyć
Utuli ją morze
Falą ukołysze
W głębinie chowając
Płacz zamieni w ciszę
Lecz ta nie trwa długo
Szkwał toń morską wzburzy
Morze łzy oddaje
Z deszczem w czasie burzy
Cykl ten trwa od wieków
Za sprawą natury
Koi smutek morze
Płaczą zawsze góry
Komentarze (1)
I mamy ładny opis cyklu zamkniętego wody.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania