Znowu, jak w każdej twoje miniaturze, uderza niepowtarzalny nastrój. Potrafisz tchnąć ducha w przedmioty, ożywić martwą naturę — most, łódki, rzeka — u ciebie wszystko tętni życiem. Szczaw, kabanosy, miętusy to magiczne symbole przywodzące zamazane wspomnienie dzieciństwa. No i ten bociek, jaki swojski, ile w nim nadziei. Znakomita twórczość, jestem zachwycony :)
Ten most, łódki, rzeka są mi bardzo bliskie. Pierwowzorem dla postaci, którą nazwałam "G." jest mój ojciec. Ten sam, który ugotował "grochówkowy kit" w opowiadanku "Badylarka". Tylko tu jest już starszy, i ja też. Mój ojciec miał na imię Kazimierz. Wybrałam więc do tej opowieści inne imię, ale nieco "pokrewne", bo także zawierające "rz" w środku. Tyle że zostawiłam tylko inicjał. Ot, taka historia:)
Znowu świetny kawałek prozy. po prostu masz talent. Opisanie koloru oczu Pimpka, bardziej żółtego od kwitnącego krwawnika majstersztyk. Sprawiasz, że sięga się do własnych wspomnień, takich zwyczajnych niezwyczajnych.
Boćki na latarniach... złapałam kilka i mam... w swoim albumie:)
Rzadko robię zdjęcia ptakom, chociaż zdjęć robię sporo. Żeby fotografować ptaki, trzeba mieć więcej czasu. Tak myślę. Ja tego czasu mam raczej mniej, ale bardzo lubię oglądać fotografie już gotowe. Może i Twoje są gdzieś udostępnione?
W moim opowiadanku bocian miał gniazdo na betonowym słupie łączącym druty elektryczne. Gniazdo opuścił po śmierci partnerki. Wyrosły tam długie, zielone badyle. las trzcin. Bociek siadywał na latarni stojącej trochę dalej i... prawie tak samo łysej jak i on.
Trzy Cztery
Nie ma nigdzie moich zdjęć udostępnionych. Zrobiłam je na wakacjach aparatem w telefonie, więc nie są profesjonalne. Najważniejsze jednak, że "mój" bocian miał wtedy rodzinkę. ? Bociany łatwo sfotografować. W zeszłym roku łaziły po łąkach i siadały na belach siana.
Mam nadzieję, że "Twój" bocian wydobrzał. ♥️
Piecuszek, nie wiem, czy wydobrzał. Kiedyś żałowałam, że nie zrobiłam zdjęcia głuszcowi, którego zobaczyłam na łące. Nie ma fotografii, ale opiszę to kiedyś, bo nawet ciekawe były okoliczności.
Czasami gdzieś w sklepikach z ładnymi bibelotami, można znaleźć małe, urocze obrazki, zazwyczaj akwarelowe, które przedstawiają taki sielski krajobraz. Nie jelenia na rykowisku w krzykliwych barwach, tylko takie stonowane kolory i jakąś zagadkę w rozmazanym tle. Tak mi się skojarzyło z obrazkiem, który Ty napisałaś. Jest śliczny.
PS. Przyznam się, ze wygooglałem sobie od razu spodnie ogrodniczki, bo nijak mi nie wychodziło, ze można je mieć niedopięte w pasie. No i dalej nie wiem, jak to możliwe. Nie czepiam się – przeciwnie, weź to sobie za plus, że napisałaś coś co poruszyło i od razu wzbudziło zainteresowanie.
Kolejny piękny obrazek. Tak plastycznie opisany, że aż go słychać i czuć, oczy musiałem zmrużyć od słońca odbijającego się od tafli wody.
I styl strzałki – cóż za piękne przywołanie wspomnienia z dzieciństwa, gdy tata nie ustawał w wysiłkach, żeby nauczyć mnie pływać ?
Bajkopisarzu, cieszę się, że nawet guzik Cię obchodzi. Ja mam tak samo. Ogrodniczki, które opisuję miały z boku dwa guziki. Są takie modele. Dziękuję za piękny komentarz.
Ładne. Proste i przyjemne przez to. Samo życie. Ludzkie zwyczaje i obserwacja zwykłej rzeczywistości. Potrafisz budować klimat 3/4:) Opisy przyrody są takie, jakby się stało, dotykało i patrzyło wokół siebie. Podoba mi się to bardzo. A z tymi ogrodniczkami, co wspomniał Bajko, wydaje mi się, że mają guziki po bokach na wysokości pasa i skoro był brzusio, to się po prostu ich nie zapinało, bo i po co?:) To też fajne.
Komentarze (20)
Znowu, jak w każdej twoje miniaturze, uderza niepowtarzalny nastrój. Potrafisz tchnąć ducha w przedmioty, ożywić martwą naturę — most, łódki, rzeka — u ciebie wszystko tętni życiem. Szczaw, kabanosy, miętusy to magiczne symbole przywodzące zamazane wspomnienie dzieciństwa. No i ten bociek, jaki swojski, ile w nim nadziei. Znakomita twórczość, jestem zachwycony :)
Ten most, łódki, rzeka są mi bardzo bliskie. Pierwowzorem dla postaci, którą nazwałam "G." jest mój ojciec. Ten sam, który ugotował "grochówkowy kit" w opowiadanku "Badylarka". Tylko tu jest już starszy, i ja też. Mój ojciec miał na imię Kazimierz. Wybrałam więc do tej opowieści inne imię, ale nieco "pokrewne", bo także zawierające "rz" w środku. Tyle że zostawiłam tylko inicjał. Ot, taka historia:)
Dziękuję za miłe słowa.
TrzyCzterowo napisane:)
Znowu tak "swojsko" jak w poprzednich, niby o zwykłych sprawach, niezwykle napisałaś:))
Pozdrawiam:)↔%
Och, dziękuję, Dekaosie! I za wizytę i pokrzepienie, jakim jest Twój komentarz:)
Znowu świetny kawałek prozy. po prostu masz talent. Opisanie koloru oczu Pimpka, bardziej żółtego od kwitnącego krwawnika majstersztyk. Sprawiasz, że sięga się do własnych wspomnień, takich zwyczajnych niezwyczajnych.
Boćki na latarniach... złapałam kilka i mam... w swoim albumie:)
Rzadko robię zdjęcia ptakom, chociaż zdjęć robię sporo. Żeby fotografować ptaki, trzeba mieć więcej czasu. Tak myślę. Ja tego czasu mam raczej mniej, ale bardzo lubię oglądać fotografie już gotowe. Może i Twoje są gdzieś udostępnione?
W moim opowiadanku bocian miał gniazdo na betonowym słupie łączącym druty elektryczne. Gniazdo opuścił po śmierci partnerki. Wyrosły tam długie, zielone badyle. las trzcin. Bociek siadywał na latarni stojącej trochę dalej i... prawie tak samo łysej jak i on.
Trzy Cztery
Nie ma nigdzie moich zdjęć udostępnionych. Zrobiłam je na wakacjach aparatem w telefonie, więc nie są profesjonalne. Najważniejsze jednak, że "mój" bocian miał wtedy rodzinkę. ? Bociany łatwo sfotografować. W zeszłym roku łaziły po łąkach i siadały na belach siana.
Mam nadzieję, że "Twój" bocian wydobrzał. ♥️
Piecuszek, nie wiem, czy wydobrzał. Kiedyś żałowałam, że nie zrobiłam zdjęcia głuszcowi, którego zobaczyłam na łące. Nie ma fotografii, ale opiszę to kiedyś, bo nawet ciekawe były okoliczności.
O widzisz, jeszcze nie zdążyłam zatęsknić i już dostałam więcej :-)
A tu już niby ten sam, ale inny klimat.
A i tak chcę więcej. Ksiunszke takom kce.
:) miło mi.
Czasami gdzieś w sklepikach z ładnymi bibelotami, można znaleźć małe, urocze obrazki, zazwyczaj akwarelowe, które przedstawiają taki sielski krajobraz. Nie jelenia na rykowisku w krzykliwych barwach, tylko takie stonowane kolory i jakąś zagadkę w rozmazanym tle. Tak mi się skojarzyło z obrazkiem, który Ty napisałaś. Jest śliczny.
PS. Przyznam się, ze wygooglałem sobie od razu spodnie ogrodniczki, bo nijak mi nie wychodziło, ze można je mieć niedopięte w pasie. No i dalej nie wiem, jak to możliwe. Nie czepiam się – przeciwnie, weź to sobie za plus, że napisałaś coś co poruszyło i od razu wzbudziło zainteresowanie.
Kolejny piękny obrazek. Tak plastycznie opisany, że aż go słychać i czuć, oczy musiałem zmrużyć od słońca odbijającego się od tafli wody.
I styl strzałki – cóż za piękne przywołanie wspomnienia z dzieciństwa, gdy tata nie ustawał w wysiłkach, żeby nauczyć mnie pływać ?
Nie wiem czemu, ale druga część komentarza, która tyczy się "Lipca" znalazła się tu. Proszę zignorować.
Bajkopisarzu, cieszę się, że nawet guzik Cię obchodzi. Ja mam tak samo. Ogrodniczki, które opisuję miały z boku dwa guziki. Są takie modele. Dziękuję za piękny komentarz.
Ładne. Proste i przyjemne przez to. Samo życie. Ludzkie zwyczaje i obserwacja zwykłej rzeczywistości. Potrafisz budować klimat 3/4:) Opisy przyrody są takie, jakby się stało, dotykało i patrzyło wokół siebie. Podoba mi się to bardzo. A z tymi ogrodniczkami, co wspomniał Bajko, wydaje mi się, że mają guziki po bokach na wysokości pasa i skoro był brzusio, to się po prostu ich nie zapinało, bo i po co?:) To też fajne.
Tak właśnie było z guzikami:)
Dziękuję za przybycie, Kocwiaczku!
Ojej, chlebek z ciężkiej mąki i kabanoski, ale dawno nie jadłam. Obrazowe pisanie, łatwo sobie wyobrazić scenerię. Lubię Twoje pisanie. O! ?
No to z wzajemnością, Szpilko! ?
Trzy Cztery
Oj, jak miło, dzięki ?
Dzięki za komentarze! Jutro przed południem odpowiem na każdy, bo dzisiaj muszę już iść. Pozdrawiam wszystkich, którzy zajrzeli.
Czemu, czemu, ach czemu, usunęłaś ten tekst i osierociłaś mój komentarz❓?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania