Rzeka bez powrotu

Pierwsze wędzisko było z leszczynowego kija,

dwa wbite papiaki zastępowały kołowrotek

żyłki z druciaka do szorowania garów,

spławik z gęsiej lotki.

 

Wyproszony hak za duży, skubał drobiazg,

co jakiś musiałem zakładać następną kulę z chleba.

Przy ostatnim wyciąganiu, na ten zestaw

uczepił się i urwał zachód słońca.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Noela 9 miesięcy temu
    Końcówka bardzo mi się podoba :)
  • Grain 9 miesięcy temu
    Dzięki - poniżej wklejam wersję trochę pełniejszą,

    Rzeka tajemnic

    Kij na pierwsze wędzisko wyciąłem z krzaka leszczyny,
    niechcący płosząc parę zanadzoną na laskowe czułości.
    Do szczytówki uwiązałem żyłkę z druciaka do szorowania garów
    ze spławikiem z gęsiej lotki.

    Wymuszony na leśnym kochasiu hak, był za duży na skubiący drobiazg,
    co jakiś czas musiałem zakładać następną kulkę z chleba.
    Przed zmrokiem, przez moment na wyciąganym z nurtu
    pustym haczyku zawisło słońce. Na przynętę.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania