''Do własnej rzeki, zaglądam tylko wędką'' - to mi się podoba. Jakby można było schwycić przeszłość i przywrócić do życia... albo z teraźniejszości łowić, co najlepsze. Fajne to, do odkrywania.
Ojej. Masz Kalilka wartki umysł jak rzeka. Ciekawie to się czyta. Lubię takie dziwy. Już pierwsze zdanie...i z tą wędką. Dużo zależy od przynęty i w jakiej rzece łowić. Gdy coś zyskujemy, to zawsze coś tracimy. A swoją drogą, szkoda że nie ma nagrywarek snów, z funkcją pomijania reklam. Pozdrawiam
Ciekawe nawiązania do różnych fantasmagorii oraz realiów pragmatycznych - wymieszanych wzajemnie :)
Pod kamieniami albo głębiej w mule - znajdowałem kiedyś piskorze, a w strumyku pływały se jakieś kijanki i cierniki razem z żabami. Czasem wody było bardzo mało i powstawały wtedy kałuże z tego kanałku, a potem z braku wody już były tylko same rybki - powoli umierające, chyba że jakieś ptaszyska zlitowały się nad nimi wcześniej... :) Pzdr
Ja tylko pod kamieniem złapałam coś co nazwałam "śluzem" i chwaląc się zaraz mi wymskło się z rąk. Za to rybki nie wiem jakie nie znam się;) zresztą małe to niewiadomo co to...ale w wiaderku w domu trzymałam, przeżyły około miesiąca niecałego, tylko pod koniec już takie wypłowiane białe od chloru pływały. Oj okropna byłam :) Fajnie że u Ciebie tekst wywołał pewne wspomnienia :) dziękuję i pozdrawiam
A jeszcze sprawdzę czy jest coś takiego jak kiełże bo takie małe krewetki przypominało w takich kałużach o których piszesz.
kalaallisut; może Ci chodziło o rozwielitkę albo chruścika... Też przywiozłem znad morza (w słoiku!) takie malutkie fląderki i meduzy, bo było tego pełno przy brzegu. Ależ człek miał kiedyś głupie pomysły :(
Freya o chruściki jako larwy kiedyś zastanawiałam się co to za dziwne stworzonka dzięki;) a tamto to nie to były kiełże naprawdę wyglądają jak mini krewetka :) a dzieciaki mają różne zapędy;) też w słoiczku różne rzeczy do domu przemycałam, nawet później jeszcze nie się to włączało, bo z Chorwacji to kraba chciałam do Polski przywieźć, ale coś tam ruszyło w końcu słusznie i go wypuściłam na następny dzień, razem z rybka a była taka ładna jak akwariowa dzięki temu że morze było lekko zburzone udało mi się jakimś fuksem złapać. Swojego czasu syn sprowadzał mi dżownice i ślimaki i takiego dużego zielonego Ala pasi konika tylko naprawdę potężnych rozmiarów ;)
Dzień dobry
Ciekawe ujęcie przemijania czasu. Rzeka płynie wciąż do przodu, czasem zmienia kierunek, ale zawsze z prądem. Ty łowisz wspomnienia i wczoraj, to co zostało na brzegu lub w dnie. Brudna sadzawka stoi w miejscu, a też by chciała popłynąć. Muł tej rzeki to pewnie to wszystko to, co chce się zapomnieć.
"Kiedy już skończę opowiadać historię, wrzucę ją do rzeki. Podobno ma wielką moc, bo przenosi te duchy, których nie udźwignie wiatr i których nie tknie ogień." cudne.
Dużo znaczeń, rzeka i kamień, ruch i statyczność - pragnienia i rzeczywistość.
Bardzo na tak. pozdrawiam!
Ja pokolenie młodsze o 10 lat. A muzycznie jestem zlepek mojego ojca(pościelówy i wyjce Cohena, czy pink Floyd- których lubie) i mamy ( którą błagałam w wieku 5/6lat żeby mi wyłączyła te darcie- janis joplin, mała trauma pozostała, bo mama jej obsesyjnie i głosno słuchała, ale akurat teraz mam 4 takie jej ulubione u siebie kawałki;), plus mocna gitara i skrzypce z drugiej strony też mnie trzymają;) pozdrawiam
kalaallisut moi idole z polskich to wlasnie Brekaut i Niebieskoczarni a z obcojezycznych PinkFloyd, Uriah heep zwłaszcza ten utwór https://youtu.be/l685JEwFPb4/ Deep Purple i Hendrix. Joplin tez ale ciut mniej. Pozdrawiam
Komentarze (20)
Kall, wszystko cudnie. Bardzo ładna kompozycja, tylko skasuj... wiesz co :)
Śmieci zamiecione, pięknie dziękuję Can. Idę zaraz po Twojego karalucha na sen.
''Do własnej rzeki, zaglądam tylko wędką'' - to mi się podoba. Jakby można było schwycić przeszłość i przywrócić do życia... albo z teraźniejszości łowić, co najlepsze. Fajne to, do odkrywania.
Dokładnie... Albo wyłowić coś zapomnianego, niechcianego a ciążącego i wywalić wyrzucić na brzeg jak ciążący kamień. dziękuję Ci Betti.
Ojej. Masz Kalilka wartki umysł jak rzeka. Ciekawie to się czyta. Lubię takie dziwy. Już pierwsze zdanie...i z tą wędką. Dużo zależy od przynęty i w jakiej rzece łowić. Gdy coś zyskujemy, to zawsze coś tracimy. A swoją drogą, szkoda że nie ma nagrywarek snów, z funkcją pomijania reklam. Pozdrawiam
Ty to też masz jeszcze bardziej wartki Dondi;)
„A swoją drogą, szkoda że nie ma nagrywarek snów” - :))
Dziękuję i ciekawych zapamiętanych snów życzę;)
Ciekawe nawiązania do różnych fantasmagorii oraz realiów pragmatycznych - wymieszanych wzajemnie :)
Pod kamieniami albo głębiej w mule - znajdowałem kiedyś piskorze, a w strumyku pływały se jakieś kijanki i cierniki razem z żabami. Czasem wody było bardzo mało i powstawały wtedy kałuże z tego kanałku, a potem z braku wody już były tylko same rybki - powoli umierające, chyba że jakieś ptaszyska zlitowały się nad nimi wcześniej... :) Pzdr
Ja tylko pod kamieniem złapałam coś co nazwałam "śluzem" i chwaląc się zaraz mi wymskło się z rąk. Za to rybki nie wiem jakie nie znam się;) zresztą małe to niewiadomo co to...ale w wiaderku w domu trzymałam, przeżyły około miesiąca niecałego, tylko pod koniec już takie wypłowiane białe od chloru pływały. Oj okropna byłam :) Fajnie że u Ciebie tekst wywołał pewne wspomnienia :) dziękuję i pozdrawiam
A jeszcze sprawdzę czy jest coś takiego jak kiełże bo takie małe krewetki przypominało w takich kałużach o których piszesz.
jest...ale to coś morskie, to inne kałuże przypuszczam dotyczy wspomnień już z Jastarni a nie rzeki ;)
Chociaż występują też przy ujściach rzek do morza.
kalaallisut; może Ci chodziło o rozwielitkę albo chruścika... Też przywiozłem znad morza (w słoiku!) takie malutkie fląderki i meduzy, bo było tego pełno przy brzegu. Ależ człek miał kiedyś głupie pomysły :(
Freya o chruściki jako larwy kiedyś zastanawiałam się co to za dziwne stworzonka dzięki;) a tamto to nie to były kiełże naprawdę wyglądają jak mini krewetka :) a dzieciaki mają różne zapędy;) też w słoiczku różne rzeczy do domu przemycałam, nawet później jeszcze nie się to włączało, bo z Chorwacji to kraba chciałam do Polski przywieźć, ale coś tam ruszyło w końcu słusznie i go wypuściłam na następny dzień, razem z rybka a była taka ładna jak akwariowa dzięki temu że morze było lekko zburzone udało mi się jakimś fuksem złapać. Swojego czasu syn sprowadzał mi dżownice i ślimaki i takiego dużego zielonego Ala pasi konika tylko naprawdę potężnych rozmiarów ;)
Dzień dobry
Ciekawe ujęcie przemijania czasu. Rzeka płynie wciąż do przodu, czasem zmienia kierunek, ale zawsze z prądem. Ty łowisz wspomnienia i wczoraj, to co zostało na brzegu lub w dnie. Brudna sadzawka stoi w miejscu, a też by chciała popłynąć. Muł tej rzeki to pewnie to wszystko to, co chce się zapomnieć.
Pozdrawiam i miłego dzionka
Witaj Pasja, tak tym tekstem trochę robię porządek z pewnymi wspomnieniami.pozdrawiam i również miłego dnia życzę :)
niezapominajki są to kwiatki z bajki
"Kiedy już skończę opowiadać historię, wrzucę ją do rzeki. Podobno ma wielką moc, bo przenosi te duchy, których nie udźwignie wiatr i których nie tknie ogień." cudne.
Dużo znaczeń, rzeka i kamień, ruch i statyczność - pragnienia i rzeczywistość.
Bardzo na tak. pozdrawiam!
Dziękuję Justyś!
Nawiązałaś do utworu Breakout, który kiedyś kształtował moje gusty muzyczne. Kiedyś Niemen śpiewał "Czas jak rzeka'. Pozdrawiam
Ja pokolenie młodsze o 10 lat. A muzycznie jestem zlepek mojego ojca(pościelówy i wyjce Cohena, czy pink Floyd- których lubie) i mamy ( którą błagałam w wieku 5/6lat żeby mi wyłączyła te darcie- janis joplin, mała trauma pozostała, bo mama jej obsesyjnie i głosno słuchała, ale akurat teraz mam 4 takie jej ulubione u siebie kawałki;), plus mocna gitara i skrzypce z drugiej strony też mnie trzymają;) pozdrawiam
kalaallisut moi idole z polskich to wlasnie Brekaut i Niebieskoczarni a z obcojezycznych PinkFloyd, Uriah heep zwłaszcza ten utwór https://youtu.be/l685JEwFPb4/ Deep Purple i Hendrix. Joplin tez ale ciut mniej. Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania