rzekomość

dzielę się samotnością jak chlebem

czerstwieje w otwartej dłoni

alchemia okruchów karmi kruki

 

nie czekam już choć czekam bezwiednie

jeżeli przyjdzie to przyjdzie jakkolwiek

w peryskopie ściąganym w dół przez tłum

widzę tylko podeszwy butów

ten szum dookolny może jest morzem

albo rodzajem abstrakcji insektów

 

od ubierania w słowa przestałem czuć

szyje nowe szaty z liter i strzępów

król jest nagi do przezroczystości

trwa w bełkocie komunikatorów

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania