rzeźbiarze

dzikie wiśnie

prosto z krzaka

niebo jak z bajki

ani jednej chmurki

a śniegu najeblało tyle

że trzy razy musieliśmy

odśnieżać podjazd

ojciec

uczył jak być

prawdziwym mężczyzną

„na kawałki mnie łam,

mnie łam”

matka suszyła łzy

moje / swoje / nasze

(niepotrzebne skreślić)

nieświadomie

każdego dnia rzeźbili

dzieło swojego życia

panie, kto to panu tak spierdolił?

przecież to się wszystko chwieje

podstawę trzeba wzmocnić

bo inaczej któregoś dnia

pierdolnie znienacka

nie będzie czego zbierać

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania