Salam ojejku
Jadę metrem, przysiada się Arab i tak wygodnie usadawia, że siada właściwie ciut na mnie. Odzywa się znajomy, choć prawie zapomniany dylemat. Czy to mi się aby nie wydaje? Co on, specjalnie taki rozepchany? Nie czuje, że jestem bardziej niż obok? I czemuż to tak? Wyczuł bezradność, dostrzegł ją? Może przesadzasz Michu. A może się boisz. No powiedz mu coś. Albo nie rób szopy. Nie znam niemieckiego, arabskiego, co mu powiem. To skurcz się, przeproś, że istniejesz. Zaniknij, jak kiedyś kiedyś. Pamiętasz kiedyś?
Pamiętam kiedyś i to, że mam blizny na nadgarstku, przebarwienia gdy zimno, od bezradności, kiedy ta przebiera się za gniew. Nie mówię nic, tylko masuję ten nadgarstek, może ciut demonstracyjnie, może ciut nie. I oto cud arabski, bo nacisk ustąpił, sąsiad odsunął się, dał żyć. Bez słów, bez spojrzeń.
Esperanto.
Komentarze (7)
Niezły tekst o styku dwóch kultur.
Znam Arabów. Oni tak mają, że lubią bliskie kontakty.
w publicznych środkach transportu może następować wiele niechcianych, choć ciekawych kontaktów
Mnie okropnie podoba się tytuł.
Przyciągnął mnie tytuł, myślałem że to będzie coś śmiesznego jakąś zabawna historia a tu całkiem poważnie i ku refleksji i to bardzo udane, bardzo aż się wzruszyłem bo takie historie nie są - przepraszam za wyrażenie - wyssane z palca tylko normalne życiowe codzienne - o, pani trzech imion - będę podglądał z ukontentowaniem Pani twórczość
Jak ja nie znoszę takich sytuacji, naruszanie przestrzeni osobistej. Ja robię tak, że rozpycham się łokciami, bo muszę coś wyciągnąć z kieszeni, nie wytrzymuje takiej bliskości zbyt dlugo. ??
No, weź! Siedzisz sobie w metrze, przysiada się pan Arab. Spokojnie sobie siedzi, ale jego płaszcz jest dziwnie ułożony. Rozpychasz się łokciem i niechcący trafiasz w czerwony guziczek i...
BOOOM szaka laka!
słone paluszki O żeż! Potraktuje to jako żart.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania