Salonowe febliki
Krążę po sali z kieliszkiem w dłoni.
Brakuje dialogu między obrazem
a gęstością myśli. Zawiodło oko,
prawe trudniej jest oszukać.
Razem z wszystkimi zadzieram głowę,
powoli wspinam się ku wyżynom.
Każdy rysunek to osobliwość
- wytrawny trunek otwiera słowa.
Dokoła tyle miłych gestów.
Nawet nie drażnią spory o dzieło,
przecież kochamy tych, co przed
czasem poznali prawdę:
ludzi najłatwiej ogłupiać kiczem
Komentarze (10)
Jest duże prawdopodobieństwo, że praca nazywana przez jednych kiczem, przez drugich może być wyniesiona na wyżyny...
Właśnie tak bywa. Dziękuję Aisak?
Kikimora↔Znany banał, że nie ładne, to co ładne, tylko to, co się komu podoba, banałem wcale nie jest.
Przecież obraz bez obserwatora, nie jest ani ładny, ani brzydki. To czek określa subiektywnym spojrzeniem.
Wiersz, w rzeczy samej, subtelny↔Pozdrawiam?:)
Czasami czytamy obrazy, każdy na swój sposób - wrażliwością. Opiniowanie zaś, to już sztuka dyplomacji.
Podoba mi się, jak krążysz z tym kieliszkiem po sali.. dalej też ładnie płynie.
Wernisaże mają to do siebie i ten specyficzny klimacik...
Bardzo dobry wiersz , masz rację, ludzi najłatwiej oglupić kiczem, akurat teraz pod ręką mam kufel, nie kieliszek, ale wychylę łyka za Twój wiersz.
Czuję w Tobie bratnią duszę. Pozdrawiam.
Jeżeli oprawa warta królewskiego dworu, to i kicz w złoto da się zamienić... przypomina mi to interpretację wierszy, kiedy mamy do czynienia z kiczem nad podziw, a w komentarzu odniesienia do mistrzów pióra. Bawi mnie to wybornie.
Dobry wiersz.5
Tak Martynko - wiersz ma wymowę uniwersalną. Dziękuje.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania