sam z ciszą

wśród krzyku i zgiełku –

cisza arcydziełem,

bo mówi wyraźnie,

że nic nie ma celu.

gdy świat się rozpada,

ona jest spoiwem,

wiecznym, obojętnym,

pustym i prawdziwym.

zbieram w niej myśli,

co chaos rozrzucił,

by w jej czystej czerni

z sensem się kłócić:

wszystko wyszło z niczego

i w nic musi wrócić.

a

cisza spływa na rany świata

jak chłodny jedwab,

gasi pożary zbytecznych słów,

kołysze zmęczone lęki.

stała się domem

bez ścian i dachu,

w którym bezpiecznie

można nie być.

przesiewam przez palce

okruchy minionego dnia,

błyski minionych wzruszeń,

które tak głośno krzyczały

do wieczności o wieczności.

teraz, otulone czernią,

bledną łagodnie,

wtulają się w nicość

jak dziecko w ramiona matki.

nie ma w tym smutku,

a wręcz ukojenie.

gwiazdy gasną bez żalu,

rzeki bezgłośnie

oddają się morzu, a my,

zmęczeni własnym tętnem,

rozplatamy palce.

pozwólmy myślom odpłynąć

w tę czystą, ciemną głębię.

niech zatonie w niej

każdy niedokończony gest.

jesteśmy tylko szeptem,

który lada chwila

zostanie najpiękniej

wysłuchany –

przez wieczne, milczące nie,

bo...

Średnia ocena: 2.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • ireneo godzinę temu

    Odpadłem po - wyraźnym mówieniu ciszy - zwłaszcza ze nie znalazłem wzmianki, iż peel głuchy, bez aparatu

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania