Samael
Miast chórom władać, pełzam w prochu i w popiele,
Jemu czerwienią się wonne pąki wszystkich róż,
A ja, szkaradny, stoję jak uschnięte ziele;
Jam Xiążę światów! – Bożego żalu wieczny stróż.
Strażnik niepokorny – strzegę wielkich mądrości,
Chociaż, jak ćma, znam jedynie światła tęsknotę,
I głupcem jestem, więźniem bezkresnej nicości,
I w oku tęcz własną próbuję skryć brzydotę.
Miłością pierwotną, starszą niż wszelkie twory,
Życiem jest czysty ogień, choć życie pożera,
Lecz nawet mu, bez Boga, chłód żalu doskwiera.
Płaczę, bo każdego los spisałem i Jestem:
Z czystego światła – czysty jad, mglista śreżoga,
Słowo pierwsze i ostatnie Świętego Boga.
Komentarze (8)
Ciekawe:)
Taka próba polemiki z ideą figury Lucifera od T. Micińskiego; choć mój Samael nie jest tak prometejski i heroiczny, raczej jak imię wskazuje - jadowity, zatruty.
Ciekawe, czyta się jak coś z epoki romantyzmu
Miciński?
Tadeusz Miciński to klasyk polskiego modernizmu, choć względnie niszowy - w swoich wierszach był fanem mistycyzmu, gnostycyzmu, surrealizmu itp.; ale czy był otyły to nie jestem pewien :)
Arjaman
On potrafi być straszny :)
To ten otyły z chustka na głowie?
Bardzo oryginalny styl. Dobrze że wyjaśniłeś, skąd czerpałeś przykład. Może też z ciekawości przeczytam coś z utworów tego autora.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania